Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Demografia głupcze

15.01.2016

Władze Chin, tak jak i Holandii w XVII wieku w dobie spekulacyjnego załamania starały się nieskutecznie podtrzymywać ceny giełdowe.

Zgodnie z wtorkową opinią Standard&Poor’s sytuacja zadłużonych przedsiębiorstw pogarsza się w tempie najszybszym od czasu kryzysu 2009 r. Jednocześnie gdy się uwzględni cyklicznie skorygowany P/E to wg Roberta Shiller’a to giełda w USA jawi się zdecydowanie bardziej przewartościowana niż nią była w przedkryzysowym okresie roku 1929 jak i 2000. 

Dlatego początkowy okres 2016 roku zapowiadają nadejście kryzysu gdy S&P500 w porównaniu z zeszłorocznym maksimum jest już o 10% niższy, a gdy index Russell 2000 obejmujący mniejsze i bardziej czułe na koniunkturę akcje spadł o ponad dwadzieścia procent. 

Ponadto Hang Seng spadł w tym roku już o 9,2%, Topix o 6,5%, Taiex o 6,6%, a syntetyczny MSCI Asia-Pacific osiągnął najgorszy wynik od roku 2000. Mało kto zwraca uwagę na to że ostatni kryzys finansowy 2008/9 charakteryzował się spadkiem akcji o 62%, a więc porównywalnym do prawie 90-proc. spadku podczas wielkiego kryzysu w latach trzydziestych ubiegłego wieku, jak i nieporównywalnym z kryzysem na giełdzie w Holandii w 1637 r., kiedy to wartość cebulek tulipanów spadła aż 600 razy. Wprawdzie nadejście kryzysu historycznie rynek kapitałowy trafnie przewidywał w ponad połowie przypadków, to jednak na horyzoncie 2016 r. wątpliwości jest wyjątkowo dużo. 

Jak wskazuje Wall Street Journal rok 2016 będzie kolejnym rozprawiającym się z panującymi od kilkunastu lat założeniami gospodarczymi. Do których należy przekonanie że ceny nieruchomości nie spadają, kraje eurostrefy nie bankrutują, Arabia Saudyjska nie pozwoli na załamanie cen ropy naftowej, a rozwój Chin będzie zwiększał zapotrzebowanie na surowce w sytuacji kiedy konsumpcja w tym kraju aluminium, miedzi, nikli i cynku stanowi ok. połowy światowej produkcji.

Handel światowy który w przeszłości rozwijał się przeciętnie o 1 pkt proc. szybciej od wzrostu gospodarczego, obecnie nie nadąża za jego dynamiką, ukazując gospodarcze zamykanie się państw. Spadek opłacalności przewozów jest tego ewidentnym wyznacznikiem. Poziom Baltic Dry Indeks mierzący ceny transportu spadł od lata zeszłego roku aż o 60%, a od 2010 roku już dziesięciokrotnie i wykazuje poziom najniższy od czasu jego powstania w 1985 r.

W sytuacji kiedy handel światowy traci swoją dynamikę, Chiny będące światową fabryką cierpią dodatkowo na wzroście.  Ponadto dysproporcje majątkowe stają się tam wyjątkowo znaczące grożąc niezadowoleniem społecznym w przypadku wybuchu niekontrolowalnego kryzysu w sytuacji gdy że jeden procent najbogatszych Chińczyków posiada jedną trzecią całego majątku, a jedna czwarta najuboższych zaledwie 1% całości. Mając przewartościowaną walutę stoją w „dylemacie więźnia”. 

Jeśli osłabią juana to stracą na dobrobycie wszystkie te podmioty w Chinach które zadłużyły się w obcej walucie, a deprecjacja grozi ponadto odcięciem w dostępie do rynków eksportowych, zwłaszcza w USA, w retorsji za rozpętanie „wojny walutowej”. W efekcie tracą na wartości przedsiębiorstwa chińskie na giełdzie, gdy wartość rynku akcji w Chinach to już prawie 8 bln USD, blisko połowa giełdy w Nowym Jorku (18,49 bln USD), a tegoroczny spadek zmniejszył wartość akcjonariuszom o ponad 20%. Jednocześnie nasila się odpływ kapitału który w grudniu osiągnął poziom rekordowy 108 mld USD. 

Przy czym akceptowanie procesów deflacyjnych w tym kraju grozi stagnacją typu japońskiego, która na wyspach trwa już ponad 20 lat. Mimo drukowania pieniędzy, zadłużenia Japonii w 245% PKB inflacja jest na poziomie 0,3%, a w ciągu 20 lat płace spadły z przeciętnego miesięcznego poziomu 315 tys. jenów do poziomu 289 tys. Kryzysowi towarzyszy załamanie demograficzne w efekcie którego ilość dwudziestolatków spadła z poziomu 1,9 mln w 1996 r. do poziomu 1,2 mln w roku 2015.

 Odpowiedzią monetarną na ostatni kryzys były bilionowe interwencje przeprowadzone przez banki centralne, które podtrzymały ceny aktywów jak i doprowadziły do wzrostu zadłużenia w gospodarkach wschodzących.

Przy obecnym ich zlewarowaniu takich możliwości antykryzysowych już nie ma. Dlatego mimo optymistycznych przesłanek wzrostu stóp procentowych przez Fed, nadchodzą nawet z USA niepokojące sygnały. W tym szacunki mówiące o spadku tempa wzrostu w USA w ostatnim kwartale do poziomu zaledwie 0,5%, jak i recesji w sektorze przemysłowym. W Wenezueli załamanie w Brazylii nasila się kryzys, inflacja przekroczyła poziom dziesięcioprocentowy – 10,67%. 

Jedynie demograficznie żywotne Indie idą przeciw prądowi, użytkowników internetu jest tam 400 mln, a do 2020 r. ma wzrosnąć o kolejne 200 milionów. Przy czym co charakterystyczne w przewidywaniach produkcyjnych do 2020 r., w kontekście polskich problemów z dekarbonizacją i kryzysem w sektorze węgla kamiennego, to fakt że Indie nic sobie nie robią z konieczności oziębiania klimatu i planują dwukrotny wzrost wydobycia węgla kamiennego do poziomu 1 mld 200 mln ton!

Autor bloga

mech

Cezary Mech

Dr Cezary Mech jest absolwentem IESE, byłym zastępcą szefa Kancelarii Sejmu, prezesem UNFE, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, a obecnie prezesem ARS

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook