Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Czy „skok 25lecia” ma „drugie dno”?

03.01.2014

Czy skok na aktywa emerytów na tak niebywałą skalę nie rozzuchwali występujących z roszczeniami majątkowymi względem Polski? I czy absencja polskich władz w sytuacji odebrania 50 tyś. polskich dzieci oznacza bezradność polskiego społeczeństwa w starciu z germanizacyjnym wyzwaniem?

Podpisanie przez prezydenta ustawy sankcjonującej „skok 25lecia” w postaci przejęcia 150 mld aktywów OFE, przy jednoczesnym skierowaniu ustawy do Trybunału Konstytucyjnego, nie jest salomonowym wyrokiem, lecz jedynie działaniem na czas w celu odłożenia kryzysu politycznego. Gdyż w sytuacji wywłaszczenia 16 mln obywateli  i zamiany oprocentowania obligacji z rynkowych na księgowe w ZUS, powiązane z nominalnym wzrostem PKB który w efekcie zapaści demograficznej będzie się ślimaczył, jedynymi poszkodowanymi tej ustawy będą członkowie OFE. I niestety wbrew materii sprawy TK nie będzie zajmował się kwestiami prawnych, lecz uwzględni polityczne realia wypłacalności budżetu. I to z prostej przyczyny, gdyż prezydent skierował ustawę do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej, podczas gdy budżet na rok 2014 nie przewiduje żadnej rezerwy na ewentualne roszczenia odszkodowawcze, na wypadek ewentualnego stwierdzenia przez TK niezgodności z Konstytucją przyjętego przez Parlament wywłaszczenia.

W efekcie rząd dzięki prostemu „zabiegowi” księgowemu z jednej strony zyskał skokową możliwość zwiększania zadłużania się naszego kraju, a z drugiej pozornie spadły mu wydatki, gdyż nie musi już obsługiwać długu, którego właścicielami byli członkowie OFE. Pozwala to na zwiększenie wydatków, mimo że będzie to powodowało skokowe narastanie zobowiązań ZUS-u, który staje się piramidą finansową. W przypadku odwrócenia się piramidy demograficznej i piramidy tych, którzy wpłacają składki ten system musi się on zawalić, jak to następuje w przypadku każdej piramidy finansowej.

Czekając zatem na decyzję Trybunału, pamiętajmy jednocześnie, że gdyby uchwalone zmiany dotyczyły równoczesnego przejęcia pozostałych obligacji, które są w posiadaniu inwestorów zagranicznych, to Polsce groziłoby wykluczenie z UE, lub co gorsza przysłania komisarza który przejąłby uprawnienia władz polskich. Nawet w czasie kryzysu cypryjskiego władze Niemiec jak podawał Wall Street Journal nie zdecydowały się na tak drastyczny krok przejęcia aktywów funduszy emerytalnych, w celu zaspokojenia roszczeń inwestorów, mimo że był to krok rozpatrywany. Restrykcji ze strony UE nie należy się spodziewać, gdyż beneficjentem podpisanej ustawy jest sama UE, gdyż Polska nie zaskarżyła wyroku Trybunału Sprawiedliwości w Strasburgu dotyczącego inwestycji zagranicznych OFE, a w ustawie zostało przyjęte, że może ich być do 30%. I co istotniejsze doprowadzono do tego, o co przez lata zabiegała UE, aby prawa emerytalne mogły być w przyszłości redukowane i przestały być twardymi zobowiązaniami jakimi są w przypadku świadczeń opartych na prawach majątkowych. To z kolei oznacza, że w przypadku gorszej sytuacji finansów publicznych emerytury będą dowolnie zmniejszane i przesuwane w czasie.

Ustawa sankcjonująca „skok na OFE” jest równocześnie w interesie tych instytucji, które zarządzają funduszami emerytalnymi. Zezwala bowiem na likwidację minimalnej stopy zwrotu, a więc daje im swobodę zarządzania środkami zgromadzonymi w OFE, bez konieczności dopłacania przez inwestorów do ewentualnych strat, a zdjęcie odpowiedzialności z zarządzających aktywami, wprost zachęca do nadużyć na szkodę przyszłych emerytów. Dlatego na fali dzisiejszej debaty o OFE proponowałbym przyjrzeć się losowi Urzędu Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi. Otóż ten kluczowy nadzór który powinien czuwać nad interesem członków OFE, założony w czasie rządów AWS w 1998 roku, został zlikwidowany w 2002 przez SLD, które to ugrupowanie obecnie głośno krzyczy nad nieprawidłowościami w funkcjonowaniu PTE. A przecież stu kilkadziesiąt specjalistycznie wykształconych w zakresie funkcjonowania rynku kapitałowego osób (na których wykształcenie zagraniczni donatorzy wyłożyli ponad $3 mln) z ich powodu poszło „prosto na bruk”. Wtedy uważano że wszystko może i powinno „kręcić się samo”, że państwo nie może się mieszać, że wszelkie regulacje trzeba ograniczać, a teraz wytacza się „krokodyle łzy” i rozpacza nad niskimi zwrotami z inwestycji. Podczas gdy w efekcie praktycznej likwidacji nadzoru nad środkami, kto miał badać czy czasem OFE nie realizowały interesów właścicieli PTE, managerów, czy nawet poszczególnych dealerów (front running) i nie stawały się masowymi nabywcami emisji które mogły pochwalić się jedynie piarowymi perspektywami zysków. UNFE ponad 10 lat temu ostrzegało, że zwiększenie rentowności OFE o 1 pkt. procentowy rocznie da świadczenia emerytalne z tego tytułu o 20% wyższe, ale i ostrzegało że analogicznie niższa rentowność odbije się negatywnie na świadczeniach. Upominano, że OFE muszą być pod specjalnym nadzorem. A zwłaszcza muszą być pod nadzorem ich transakcje na rynku kapitałowym, aby nie kupowano akcji kompletnie niepotrzebnych, ale za to po znajomości, albo, aby nie sprzedawano ich po zaniżonej wartości z podobnych przyczyn. Do znudzenia przedstawiano specjalne raporty o tym jakie regulacje są niezbędne, aby w Polsce było naprawdę godziwe zabezpieczenie emerytalne. Niestety ale okazało się że raporty były jednak chyba tylko po to, abym po 10 latach można było powiedzieć „a nie mówiłem”, jak to proroczo stwierdzała minister Lewicka krytykując kasandryczne przepowiednie, gdyż aż do obecnej chwili były one zapomniane, mimo ich wznowień na życzenie komisji sejmowej.

Niemniej trudność TK w wydaniu wyroku cofającego 150 mld skok na kasę może mieć jeszcze dodatkowe konsekwencje, gdyż w efekcie może rozzuchwalić innych (przecież po skoku, w efekcie kreatywnej księgowości, tak bardzo spadnie nam zadłużenie) i wywołać presję na Polskę aby dokonała kolejnego skoku na resztę majątku w OFE w celu zaspokojenia roszczeń reprywatyzacyjnych i majątkowych na niespotykaną skalę. Jednoczesny brak zainteresowania władz faktem że jak podało w audycji RM już ok. 50 tyś. polskich dzieci zostało „przejęte” przez niemieckie rodziny (opowiedziana podczas programu historia o tym jak w efekcie skargi na awantury u sąsiadów policja odebrała dzieci osób… skarżących powinna wstrząsnąć sumieniami wszystkich) w połączeniu z faktem, że w Polsce sytuacja rodzin wielodzietnych jest tak zła że dochodzi do skandalu odebrania 2 tyś. dzieci… ze względów ekonomicznych! Przy jednoczesnym zabieganiu, jak podaje dzisiejszy artykuł Peter’a Spiegel’a „Europe’s leaders speak Spitzenkandidaten” zamieszczony w Financial Times, polskich elit o czołowe urzędy w Brukseli dla premiera Donalda Tuska i ministra Radosława Sikorskiego, zamiast przeciwdziałania szkodliwym regulacjom europejskim które wydrenowują pracowników z Polski skazując ją na pustynnienie. Brak debaty o konsekwencjach tsunami demograficznego objawiającego się brakiem 3,5 mln dzieci do prostej zastępowalności pokoleń, milionowej i postępującej emigracji młodzieży, jak i przybywaniu licznych roczników emerytów przy jednoczesnym ubytku osób w wieku produkcyjnym, sprawia że wyrok TK tylko przyspieszy polityczna likwidację Polski i życie reszty Polaków w neokolonialnej nędzy.

 

Dr Cezary Mech

Agencja Ratingu Społecznego

Autor bloga

mech

Cezary Mech

Dr Cezary Mech jest absolwentem IESE, byłym zastępcą szefa Kancelarii Sejmu, prezesem UNFE, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, a obecnie prezesem ARS

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook