Jedynie prawda jest ciekawa

Czy można huśtać się z osobą znacznie cięższą?

19.04.2013

Dlaczego Margaret Thatcher ostrzegała że zjednoczenie Niemiec może oznaczać „marsz Wermachtu na Pomorze, Śląsk i Prusy Wschodnie”

Dzisiejszy artykuł Philip’a Stephens’a „Germany should face the German question” opublikowany w Financial Times jest opatrzony rysunkiem huśtawki (równoważnej) na której z jednej strony siedzi kanclerz Niemiec. I mimo tego że siedzi blisko środka ciężkości opartego o 1 euro, to wszyscy inni przywódcy UE nie są w stanie jej przeważyć i część z nich, tych najlżejszych, jest bliska bolesnego upadku. Wydawałoby się że aby się bawić z tak ciężką osobą ona sama musi odbijać się nogami, co w praktyce równowagi makroekonomicznej UE musi oznaczać, że jeśli zaleca się innym krajom bolesne oszczędności to samemu trzeba generować popyt. Tak, ale co należy zrobić w sytuacji w której druga strona nie chce współpracować? Odpowiedz powinna być tylko jedna - kontynuować zabawę w innym towarzystwie.

O ile wielokrotnie ostatnio wspominana Margaret Thatcher ostrzegała że (kolejne w historii) zjednoczenie Niemiec może oznaczać „marsz Wermachtu na Pomorze, Śląsk i Prusy Wschodnie”, o tyle Stephens zauważa że minister Sikorski na początku eurokryzysu bardziej obawiał się pasywności Niemiec. Jego zdaniem obecnie Europa jest już w kleszczach germanofobii o czym świadczą transparenty ze swastykami na demonstracjach w Grecji i na Cyprze, jak i karykatury pani Kanclerz z wąsikami Hitlera, oraz protesty w Portugalii i Hiszpanii przeciwko nowemu „reichowi". Jednocześnie powszechnie uznaje się że najnowszy pakiet „pomocy?” dla Cypru był uznawany jako „dyktat Berlina”. A cytat artykułu w Wall Street Journal opisującego przyczyny zapaści finansów Cypru: „UE upada w kierunku feudalnego systemu, w którym lordowie zniewalają innych” bardziej odpowiada dynamice procesów politycznych w UE.

Wszystko wskazuje na to, że Niemcy zdominowały UE, ponieważ sami Niemcy nigdy nie lekceważyli dyskusji medialnej dotyczącej ich narodowego i państwowego interesu. Zachowali w tej sprawie silne przekonania. Nigdy też nie lekceważyli własnej kontroli parlamentarnej: niemieckie procesy legislacyjne nie uległy nadrzędności legislacji europejskiej. Tymczasem wszyscy inni przyjeżdżają do Brukseli, żeby usłyszeć, jakie są decyzje UE… które zapadły w Berlinie. Z tego powodu sytuacja międzynarodowa Polski nie należy do najprostszych. Podczas kiedy potęga Ameryki w wojnie z terroryzmem „kruszeje” a nowe „kolosy” na wschodzie (Chiny, Indie, Indonezja i Brazylia) potężnieją, powodując że USA próbują nawiązywać rozmaite alianse (w tym z Rosją i Niemcami), aby z jednej strony kontrolować ekspansję chińską, a z drugiej opanować kraje arabskie. W tej konstelacji nasze polskie nastawienie na Ameryką okazuje się nie do końca skuteczne, ponieważ ten nasz główny sojusznik już nie ma dawnej siły aby narzucać Niemcom i Rosji (po odejściu Jelcyna) swoje stanowisko. Ponadto USA, wspierając interesy dokonują tego w Polsce poprzez środowisko Gazety Wyborczej. W sytuacji panowania w naszym kraju silnych nastrojów antyrosyjskich nie zauważamy, że to wzmocnione Niemcy przejmują kontrolę nad UE, a osłabionym Amerykanom coraz bardziej zależy na tym, aby nasz zachodni sąsiad czasem nie wsparł państw islamskich. Niestety ale powyższe procesy dokonują się również m.in. kosztem Polski. Demograficznie i ekonomicznie słabniemy, a w przekazie światowym okazuje się, że upadek komunizmu staje się niemiecką zasługą (bo wykreowanym symbolem jest upadek muru berlińskiego, a nie polska „Solidarność), oraz że w czasie II wojny światowej istniały „polskie” obozy śmierci, a nie niemieckie, że głównymi antysemitami nie byli Niemcy, ale jacyś niesprecyzowani narodowo naziści.

A to wszystko z niedostatku etycznej solidarności, która miała cechować UE. O ile każdy z europroblemów da się z łatwością sprowadzić do poziomu etycznego, to w Polsce rozszarpywanie własnej tkanki jest bardziej intensywne niż w innych krajach, gdyż błędnie uznaliśmy że już nie musimy walczyć ze swoimi słabościami, nie musimy ciężko pracować dla Ojczyzny, a inni wszystko za nas lepiej załatwią. Dlatego jeżeli szybko się nie obudzimy, to przepowiednia Margaret Thatcher może boleśnie się wypełnić i to bez konieczności zaangażowania Wermachtu.

Autor bloga

mech

Cezary Mech

Dr Cezary Mech jest absolwentem IESE, byłym zastępcą szefa Kancelarii Sejmu, prezesem UNFE, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, a obecnie prezesem ARS

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook