Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Czy leci z nami lekarz?

11.09.2013

Czy jest sens żądać dopłat do ceny prądu zamiast zawieszenia obciążeń związanych z oziębianiem klimatu? Tak, jeśli chcemy walczyć ze skutkami a nie z przyczynami.

Dzisiejsze media rozpisują się o wymieraniu Polaków zauważając że, zgodnie z najnowszymi danymi GUS za I półrocze, o ile w tym czasie urodziło się 183 tys. dzieci to zmarło 202 tys. Polaków. Powodując że ubytek ludności kraju, najwyższy od czasu II Wojny Światowej, jest typowy dla czasu wojny a nie pokoju. Jednocześnie jutrzejsze gazety pełne będą opisu związkowych protestów jak i głoszonych postulatów. Wśród których do najważniejszych należą:
- Wprowadzenie pakietu poprawiającego funkcjonowanie ochrony zdrowia;
- Zaprzestanie likwidacji szkół i ułatwienie dostępu do bezpłatnej edukacji;
- Zaniechanie likwidacji rozwiązań emerytalnych przysługujących pracownikom zatrudnionym w warunkach szczególnych lub o szczególnym charakterze;
- Uchwalenie ograniczenia stosowania umów śmieciowych;
- Wycofanie zmian wprowadzających 12-miesięczne okresy rozliczeniowe czasu pracy i elastyczny czas pracy;
- Podwyższenie wysokości płacy minimalnej;
- Stworzenie ustawy o systemie rekompensat dla przedsiębiorstw energochłonnych.

Charakterystyczne, o ile konsekwencje zapaści demograficznej na finanse publiczne są odczuwalne, o tyle przyczyny tych bolesnych konsekwencji nie są w ogóle adresowane. Okazuje się, że większość polskich polityków ignoruje związek pomiędzy demografią a rozwojem gospodarczym gdyż  poprawność polityczna mediów nie pozwala przebić  się wynikom badań empirycznych. Prof. Filip Kramer w prestiżowym czasopiśmie Foreign Affairs twierdzi, że może być to  efektem tego, że niektóre społeczeństwa są poddawane antynatalistycznemu lobbingowi.  Musimy zdawać sobie sprawę, że Polska nie jest pupilkiem sąsiadów i zadziwiająca niemoc w przełamaniu kryzysu może okazać się nieprzypadkowa. Doskonale widoczny jest u nas ów nacisk ideologiczny, który objawia się szkalowaniem rodzin wielodzietnych, czy faworyzowaniem zachowań antyrodzinnych.   Można wręcz mówić o pojawieniu się  subkultury małej rozrodczości. Filip Kramer,  zwraca uwagę, że część państw  nie dba o zastępowalność pokoleń i  wpada w pułapkę niskiej rozrodczości, a wśród nich wymienia nasz kraj. Mimo iż ekonomia i gospodarka już od  100 lat  zna sposoby, aby tym problemom przeciwdziałać. Nobliści Abel i Gunnar Myrdal już w 1934 roku  stwierdzili, że dzieci są  kluczową inwestycją dla społeczeństwa, a jednocześnie są obciążeniem finansowym dla rodzin, i dlatego państwo przy redystrybucji dochodów powinno uwzględniać różnicę między tymi, którzy chcą mieć więcej dzieci, a tymi, którzy będą w przyszłości z pracy tych dzieci korzystać.

W tym kontekście musi dziwić jedna z ostatnich konferencji prasowych premiera, w której zachwalał on prowadzoną przez rząd politykę prorodzinną. Jest rzeczą przedziwną i niezrozumiałą fakt zachwalania polityki w efekcie której spadliśmy już na 212 miejsce na świecie, jeśli chodzi o dzietność w rodzinach. Właściwie każdy z dotychczasowych rządów powinien przeprowadzić rachunek sumienia, zastanowić się nad tym, dlaczego nie została wprowadzona polityka prorodzinna w Polsce, dlaczego doprowadziliśmy do takiej zapaści. Podczas gdy w pierwszej kolejności powinno się zadbać o wsparcie dla rodzin wielodzietnych. Nie należy opodatkowywać polskich rodzin, dbając o przyszłą kondycję polskich finansów nie wolno opodatkowywać polskich dzieci. W odróżnieniu od Polski mamy przykład Niemiec, gdzie polityka pronatalistyczna bardzo silnie jest realizowana, nawet w ostatnio uchwalonym ok. 650 złotowym miesięcznym dodatku na każde dziecko, które nie korzysta z dofinansowanego żłobka i przedszkola.  Mimo iż generalnie w UE  panuje polityczna poprawność, która każe „walczyć z  groźbą przeludnienia”, wbrew wynikom  badań, z których wynika, że podstawowym zagrożeniem dla Europy jest depopulacja i starzenie się społeczeństwa.

To co aktualnie realizuje Polska prowadzi do kultywowania kultury małodzietności. Widać wyraźnie, że działania prorodzinne, jakich byliśmy świadkami przez ostatnie 25 lat były tylko i wyłącznie pozorne - propagandowe. Jeżeli będzie się je nadal kontynuowało, to tak naprawdę Polska zniknie z mapy Europy i świata. Przedtem doprowadzi się do ekonomicznej zapaści gospodarczej, spadku wzrostu gospodarczego, olbrzymich problemów służby zdrowia, jak i bankructwa ZUS-u i ograniczenia wypłat emerytur. Perspektywy rynku kapitałowego i  tempa rozwoju  kraju są ze sobą silnie powiązane, dlatego na tym polu załamanie może nastąpić najwcześniej. Gdyż jeśli chodzi o Polskę to  długoterminowe  prognozy wskazują, że nasz kraj będzie się gospodarczo rozwijał najwolniej ze wszystkich wysoko rozwiniętych krajów. Jest to związane z załamaniem demograficznym, z tym, że będzie mało osób wchodzących na rynek pracy, a dużo tych, które przechodzą na emeryturę, albo starzejąc się stają się mniej efektywne w pracy.  Wiele też osób będzie emigrowało do krajów, które potrafią przyciągać młodych  do pracy w swoich organizacjach gospodarczych i usługach skierowanych na starzejące  społeczeństwo. Wzrost udziału osób starszych w populacji, które  prawem demokratycznej większości pragną zapewnić sobie wysoki poziom życia, ponadto objawi się dążeniem do opodatkowania młodszych. To musi oczywiście zakończyć się tragicznie, bo w efekcie nasili proces emigracji młodych.  

O ile rząd korzystając z powszechnej dezinformacji zamiata problemy związane z zapaścią demograficzną pod dywan, o tyle opozycja już na tym etapie powinna żądać powołania komisji sejmowej, która wyjaśniła przyczyny panującej omnipotencji w tym zakresie. A od protestujących związkowców powinno się wymagać aby nie tylko protestowali przeciwko „gorączce” gospodarki, ale głównie przeciw niekompetencji kolejnych konsyliów lekarskich.


Dr Cezary Mech
Agencja Ratingu Społecznego

Autor bloga

mech

Cezary Mech

Dr Cezary Mech jest absolwentem IESE, byłym zastępcą szefa Kancelarii Sejmu, prezesem UNFE, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, a obecnie prezesem ARS

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook