Jedynie prawda jest ciekawa

Czy Grecja jest traktowana gorzej niż Niemcy po I i II Wojnie Światowej?

05.03.2012

Nasila się krytyka Niemiec w Europie. Krytycznie oceniają postępowanie tego kraju nie tylko rozwścieczeni Grecy.

Dlaczego po I i II Wojnie Światowej w ramach pomocy dla Niemiec nie wprowadzono rachunku „escrow”, na który dochody podatkowe Niemiec wpływałyby w pierwszej kolejności z przeznaczeniem na odszkodowania wojenne m. innymi dla Grecji i Polski, aż do spłacenia całości zobowiązań?

Nasila się krytyka Niemiec w Europie. Krytycznie oceniają postępowanie tego kraju nie tylko rozwścieczeni Grecy, ale również opiniotwórczy Financial Times i Wall Street Journal. Ten pierwszy w całostronicowej redakcyjnej analizie opisał plany niemieckie względem Unii Europejskiej pod wiele mówiącym tytułem „A very federal formula”. „Angela Merkel zaczęła artykułować swoją wizję UE, która obejmuje duże przesunięcie ośrodków władzy z państw członkowskich do Brukseli. Jej plany będą generować nie tylko konstytucyjne problemy w Niemczech, ale również polityczne niepokoje wśród sojuszników.” To lead FT, jednak moim zdaniem problemów w Niemczech nie będzie, gdyż ostatecznie okaże się że o ile pozostałe państwa zostaną ubezwłasnowolnione, o tyle władze Unii będą mogły podejmować jedynie działania akceptowalne przez konstytucyjne organa naszego zachodniego sąsiada. „Angela Merkel zaczęła poważnie myśleć o reformach, które wykraczają daleko poza budżetowe zasady uzgodnione w zeszłym miesiącu - i istnieją dowody bardziej szczegółowych planów niż te które zostały ujawnione publicznie. [!!!…] Uzgodniono zasady ustanawiające limity dla wydatków krajowych i zaciąganych kredytów […] Kolejny etap rozważany w Berlinie będzie bardziej uciążliwy: koordynacja podatkowa, z budżetami nadzorowanymi przez Komisję […] Kanclerz widzi jako niebezpieczne rozdzielenie między narodową polityką i Parlamentem Europejskim. Jej partia chce, aby przewodniczący Komisji był wybierany w wyborach bezpośrednich.”

O ile realizacja tej aktywności na terenie Grecji doprowadziła wdrożenia drastyczne oszczędności w tym obniżki emerytur to i tak oznacza to długą drogę obniżania deficytu bilansu płatniczego za pomocą redukcji deficytu budżetowego poprzez przeprowadzenie dewaluacji wewnętrznej. Gdyż bilansowy efekt „pomocy” dla Grecji oznacza spadek długu publicznego zaledwie o 9 pp - z 163% PKB do 154%, przy zeswap’owaniu zadłużenia prywatnego spadek z 73% do zaledwie 43% PKB, na publiczne UE/MFW wzrost z 34% do 74% PKB wg. Nicola Mai z JP Morgana. Towarzyszące tym procesom polityczne wypowiedzi ministra Finansów Niemiec Wolfganga Schäuble: „Grecja może przenieść swoje wybory i zainstalować technokratyczny rząd, który nie zawiera polityków takich jak Venizelos i Samaras, podobnie do sytuacji we Włoszech”, musiały doprowadzić do adekwatnych ripost w tym prezydenta Grecji który się oburzył: „Kim jest Schäuble że obraża Grecję”. Tym bardziej że masa informacji dotyczących tego jak Grecy lekko pracują i dobrze i długo wypoczywają na emeryturze nie trzyma się faktów w natłoku których ciekawostką się staje informacja Groningen Growth & Development Centre ukazująca że w okresie między 1995 i 2005 Grecy okazali się najbardziej pracowitym narodem OECD w Europie w którym pracownicy pracują przeciętnie 1900 godzin w ciągu roku.Cytowane informacje stają się jednak przedmiotem irytacji wśród których niewątpliwie kuriozalnym i jakże niebezpiecznym jest połajanka jaka została dokonana na wolnych mediach w Polsce ze strony ambasadora Niemiec Rüdigera von Fritsch, a która nie spotkała się z adekwatną polską reakcją. Mimo że przecież jeszcze nie tak dawno wielodniową burzę wywołało po obu stronach granicy oburzenie, że nazwanie polskiego Prezydenta „kartoflem” nie spotkało się z właściwą reakcją prasy jak i czynników oficjalnych, właśnie w imię wolności prasy. Sytuacja jest o tyle symptomatyczna, że kilka lat temu w Dzienniku ukazał się dziwny artykuł ambasadora Niemiec zachwalający korzyści bycia w euro. Podczas gdy właśnie obecnie powszechny sprzeciw w Grecji budzi fakt niewywiązania się przez głównego beneficjenta tej waluty z obowiązku pomocy krajowi, który z powodu jej przyjęcia popadł w najgłębszy kryzys który nawiedził UE.

Zamiast wyjaśnienia tej sytuacji ambasador von Fitsch podgrzewa atmosferę krytykując prasę w Polsce, że relacjonuje odczucia społeczne zrozpaczonych Greków, bez jednoczesnego ich skrytykowania: „porównywanie Republiki Federalnej Niemiec do Trzeciej Rzeszy, demokratycznego rządu do totalitarnej dyktatury, niemieckiej kanclerz federalnej do Adolfa Hitlera, a tym samym – do zbrodniczej polityki eksterminacyjnej tamtych czasów. Każdy, kto szczegółowo przytacza [sic! –tylko przytacza/cm] takie oszczerstwa w formie pisemnej i obrazowej, zaznaczając tylko na marginesie, że są to wypowiedzi innych, i pozostawiając ostatecznie jako niedomówienie [sic! –powinien się odciąć/cm], czy sam – przynajmniej częściowo – podziela te zniewagi, musi liczyć się ze skierowaniem pod jego adresem zarzutu [sic! – powinniśmy zacząć się bać/cm] propagowania takich porównań.”Gorzej, po tym liście wydaje się że polska prasa uległa potężnemu zastraszeniu bo jakże inaczej można skomentować tak kuriozalnie cyniczne artykuły jak ten autorstwa Bartosza T. Wielińskiego „Jak Niemcy chcieli rozkręcić gospodarkę Grecji” który ukazał się w opiniotwórczej Gazecie Wyborczej już następnego dnia po jego opublikowaniu listu ambasadora. W nim pełen zachwyt nad działaniami niemieckimi w celu pomocy w spłacie zadłużenia, a w podsumowaniu propozycja wysłania niemieckich poborców podatkowych wspaniałomyślną pomocą przeciwko której Grecy nie wiadomo dlaczego cały czas protestują: „Mimo to [sic! -co?/cm] inne niemieckie resorty dalej chcą Atenom pomagać [sic! cm]. Ministerstwo finansów chce wysłać emerytowanych urzędników, którzy nauczyliby [sic! cm] Greków ściągać podatki”. Okazuje się że mimo tego, że z przywódcą FDP Philipp Rosslerem do Aten udało się 70 przedsiębiorców to efektem tego było tylko podpisanie zaledwie jednego kontraktu i winni są temu wg artykułu Grecy, którzy nie wiedząc czemu nie chcą się wzbogacić. I żadna lampka się nie zapala mimo jednoczesnego przytoczenia cytatu raportu niemieckiego ministerstwa gospodarki: "Okazało się, że grecki rząd w ogóle nie jest zainteresowany naszymi propozycjami. Inwestycje nie mają żadnego priorytetu [sic! cm]. Z naszego [sic! cm] punktu widzenia to nie do przyjęcia". Jak tu nie dojść do przekonania, że zastosowano nową linię wytycznych i nie można było zwrócić uwagi na to, że dla przedsiębiorców i ministerstwa nie do przyjęcia był fakt braku ich uprzywilejowania. O dziwo dalej, ale już w alogicznym kontekście zostały zaprezentowane niemieckie żądania: „Grecy obiecywali też, że by zachęcić niemieckich inwestorów, spłacą długi, jakie państwo ma wobec niemieckich[sic! cm] firm. Ale i te obietnice okazały się płonne.” Podobnie komentarz typu: „Zaś rozmowy nad tworzeniem banku całkowicie utknęły” wymagałby przecież prostego zapytania, co szkodziło stronie niemieckiej utworzenie takowego banku i udzielanie przemysłowi greckiemu tanich pożyczek, przecież nie odrzuciliby oni korzystniejszych ofert. Zwłaszcza jeśli „Rössler proponował, by z niemiecką pomocą stworzyć w Niemczech specjalny bank, który finansowałby inwestycje. Wzorem dla niego miałby być niemiecki państwowy Bank Odbudowy, który powstał w 1948 r. i rozdzielał wówczas środki z tzw. planu Marschalla, czyli amerykańskiego funduszu, z którego po wojnie odbudowywano Europę Zachodnią.”

A tak właściwie to porównując pomoc dla Niemiec po I i II Wojnie Światowej, aż ciśnie się na usta pytanie dlaczego wtedy nie zastosowano środków pomocowych które obecnie serwuje się Grekom? Przecież wystarczyło wprowadzić wydzielony rachunek typu „escrow” na który najpierw wpływałyby niemieckie dochody podatkowe, wprowadzić komisarza (ew. Generalnego Gubernatora) który nadzorowałby pracę rządu niemieckiego, jak i wysłać doświadczonych poborców podatkowych i wyprzedać niemieckie przedsiębiorstwa zagranicy, a sprawa byłaby „pomocowo” rozwiązana. Czy polscy dziennikarze są już tak zastraszeni, że nie stać ich na stwierdzenie że „pomoc” dla Grecji ma inny charakter niż ta którą uzyskali Niemcy po II Wojnie Światowej? I że Niemcy aby proponować innym rachunki „escrow” powinni najpierw u siebie je założyć i spłacić wszystkie ofiary niemieckiej okupacji w tym greckie i polskie.

 

Autor bloga

mech

Cezary Mech

Dr Cezary Mech jest absolwentem IESE, byłym zastępcą szefa Kancelarii Sejmu, prezesem UNFE, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, a obecnie prezesem ARS

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook