Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Czy dewaluacja wewnętrzna ma sens?

11.09.2012

Dzisiaj rynki analizują wczorajsze ostrzeżenie Sorosa w Berlinie o nadejściu kryzysu do Niemiec w ciągu najbliższego półrocza.

Dzisiaj rynki analizują wczorajsze ostrzeżenie Sorosa w Berlinie o nadejściu kryzysu do Niemiec w ciągu najbliższego półrocza i czekają na jutrzejszą decyzję niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego w kwestii przyszłości €500 mld funduszu ESM (Europejski Mechanizm Stabilizacyjny), na zablokowanie którego wg szacunków Morgan Stanley istnieje 40%-owe prawdopodobieństwo. Podczas gdy Citibank w swojej prognozie zakłada prawdopodobieństwo 90% że do końca 2013 r. Grecja nie będzie już członkiem euro.

Jednocześnie przewiduje że wystąpi również konieczność redukcji długu Portugalii, Irlandii i być może Hiszpanii, Włoch i Cypru. Jednocześnie jak podaje Wall Street Journal w artykule Richarda Barley’a „The Real Risk in the Euro Zone Is Political” gdy chodzi o kwestionariusz 440 inwestorów przeprowadzony przez ten bank to są oni podzielone równomiernie co do opinii, czy Grecja opuści euro już w ciągu najbliższych 12 miesięcy. 

O ile politycy opóźniają podjęcie decyzji rozpadu eurostrefy to obywatele i instytucje na taką decyzję się przygotowują. I nie chodzi o taki fakt jak to że o ile na koniec roku 2009 w greckich bankach było €246,7 mld to w kwietniu tego roku już o €81 mld mniej, ale o coraz to nowe informacje o wycofywaniu się biznesu z krajów peryferyjnych. Jak ta o tym że International Consolidated Airlines Grup, właściciel Iberii zredukował swoją ekspozycję względem banków hiszpańskich z 27% do zaledwie 3% w ciągu półrocznego okresu. 

Ciężkie czasy przeżywają kraje peryferyjne, ich regiony i przedsiębiorstwa mając problem ze sfinansowaniem swojej działalności. W efekcie Hiszpania musi ratować swoje regiony, ale nie jest w tym osamotniona. W Azory niedawno uderzył huragan Gordon i w tym samym dniu minister finansów poinformował, że rząd Portugalii udzieli temu regionowi €135 mln pożyczki na sfinansowanie potrzeb pożyczkowych. Jak podaje Patricia Kowsmann w artykule WSJ „Portugal Says It Will Bail Out Azores Region” nie z powodu huraganu lecz eurodestrukcji w której to wyniku zarówno Portugalia nie jest wypłacalna i potrzebowała €78 mld pomocy, ale i sama musiała udzielić jej Maderze w skali €1,5 mld.

W Hiszpanii sytuacja o tyle bardziej jest skomplikowana, że na mapę konfliktu politycznego nakładają się separatyzmy regionalne. Do niedawna faworyzowany był region Walencji gdyż mimo odmienności językowych uważał się za czysto hiszpański. W efekcie jak podaje w analizie „Autonomy under fire” Financial Times zarówno w nim jak i w Galicji (też odmiennej językowo) udział płac w budżecie regionalnym wynosił aż 38%, podczas gdy w Kraju Basków 20% i Katalonii 24%. Podobnie gdy chodzi o problem cajas, przejęta przez Bankia regionalna kasa w Walencji była tak upolityczniona że w 800 tysiącach dotąd niesprzedanych domów ma udział aż 23%-owy, które kredytowała a które teraz obciążają państwo.

Dlatego nic dziwnego że Hiszpania chce, aby EBC interwencyjnie skupował jej obligacje  w sytuacji, gdy nie chcą ich już kupować inwestorzy prywatni. Apel o bezterminowość  interwencji EBC, brak  ograniczeń kwotowych,– zmierza w praktyce do tego, aby EBC  praktycznie zagwarantował inwestorom, iż  w każdym wypadku odzyskają zainwestowane pieniądze.  Powyższe apel stają się rozpaczliwym błaganiem o pomoc, bez próby zdiagnozowania przyczyny kryzysu. Inwestorzy  bowiem – w związku z rosnącym ryzykiem - nie tylko żądają wysokich rentowności  podczas pierwotnych przetargów na obligacje, ale także wycofują się  z dawniejszych inwestycji w  hiszpańskie papiery dłużne.  Skupowanie przez EBC   hiszpańskiego długu w postaci obligacji  będzie miało ten efekt, że  w efekcie EBC przejmie hiszpańskie zobowiązania umieszczając je w swoich aktywach, emitując euro, które następnie sterylizując podniesie koszty emisji wszystkim.  Ponadto hiszpański dług poprzez wspólną walutę przeniesie się na wszystkie kraje euro, osłabiając wspólną walutę  i prowadzi do spadku wartości zagranicznych aktywów gospodarczych krajów wierzycielskich. Jeśli  zaś na koniec Hiszpania wyjdzie ze strefy euro - pozostaną niespłacalne papiery  hiszpańskie lub nominalne zobowiązania Hiszpanii wyrażone w pesetach,  walucie silnie zdewaluowanej wobec euro.

Pytaniem jednak pozostaje czy forsowane przez Niemcy rozwiązanie polegające na przeprowadzanej dewaluacji wewnętrznej obniżającej deficyty, świadczenia i wynagrodzenia ma ekonomiczny sens? I czy kraj  może odzyskać konkurencyjność w  strefie euro przez oszczędności i cięcia? To jest w istocie polityka deflacyjna. Bardzo kosztowna społecznie, a nawet jeśli się powiedzie, to  prowadzi do wzrostu zadłużenia, ponieważ dług  wyrażony w euro nie podlega dewaluacji.

Jak dodaje Wall Street Journal w artykule Paula Sonne „Irish Economic Crisis Devours Restaurants”, proces wewnętrznej dewaluacji jest również bardzo bolesny w znacznie bogatszej Irlandii, w której kryzys doprowadził do sytuacji, że z oszczędności Irlandczycy przestali jeść w restauracjach. W efekcie mimo spadku cen o 20%, oraz VAT-u z 13,5% do 9% 1/3 restauracji została zamknięta, a 80% z funkcjonujących przynosi straty, zaś nabywców przy sprzedaży brak. Bycie w euro zaś spowodowało, że mimo znacznego spadku dochodów, jak powiedział gazecie jeden z ich właścicieli: „Największym problemem stojącym przed takimi firmami jak moja jest to, że nadal jestem winien tę samą ilość pieniędzy bankowi, jak poprzednio kiedy spodziewaliśmy się zysku”.

Kraje euro padają jeden po drugim, ponieważ nie mają własnej waluty, która  w chwili kryzysu ratowałaby kraj poprzez dewaluację zewnętrzną.  Euro jest dla tych krajów „sztywną walutą”. Podczas wielkiego kryzysu lat 30-tych ub. wieku ówczesne waluty oparte o sztywny parytet złota  powodowały pogłębienie kryzysu, i dlatego kraje jeden po drugim odeszły od  powiązania ze złotem. Polska zrobiła to  jako jedna z ostatnich, dopiero w 1935 r. i dlatego  kryzys miał w naszym kraju wyjątkowo ciężki przebieg. Dzisiaj  w strefie euro mamy podobną sytuację, tylko że kraje euro podczepiły się nie pod złoto, lecz pod Niemcy.   

Czy w takiej sytuacji należy się dziwić że zaufanie do UE ma zaledwie 31% Europejczyków?

Cezary Mech

Agencja Ratingu Społecznego

Autor bloga

mech

Cezary Mech

Dr Cezary Mech jest absolwentem IESE, byłym zastępcą szefa Kancelarii Sejmu, prezesem UNFE, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, a obecnie prezesem ARS

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook