Jedynie prawda jest ciekawa

Czy aby wyjść z zapaści demograficznej wystarczy "wyłączyć prąd"?

14.01.2013

We Włoszech premier Monti wprost stwierdza że posiadanie dzieci jest kluczowe gdyż „bez nich kraj sam się wyniszcza”, a cytowany w FT prof. Golini konkluduje że „gospodarki nie wzrastają bez wzrostu ludności” o tyle w Polsce tej wiedzy nie chce przyswoić nikt.

Europa się wyludnia, a kryzysem dotknięte państwa tracą obywateli i skarżą się że nie mają środków na wspieranie polityki prorodzinnej. Piszą o tym otwarcie i Wall Street Journal i Financial Times, a tylko w Polsce zwrócenia na ten problem uwagi przez zagraniczne tabloidy, jak ostatnio The Sun, budzi komiczną reakcję w postaci oskarżeń o oczernianie kraju. A przecież w Polsce zarówno procesy zapaści demograficznej jak i masowej emigracji są nieporównywalnie bardziej dramatyczne. 

W artykule Wall Street Journal “Slowing Birthrates Weigh on Europe's Weak Economies” Patricia Kowsmann bije na alarm, obwiniając zapaść demograficzną jako przyczynę spirali nadchodzących problemów gospodarczych. Z jednej strony panujący kryzys hamuje imigrację na równi z decyzjami dotyczącymi zwiększenia ilości dzieci w rodzinie, podczas gdy starzenie się społeczeństwa ogranicza aktywność gospodarczą, jednocześnie zwiększając wydatki publiczne na rzecz starszej części społeczeństwa. Przy czym jest to dopiero początek eurotragedii, gdyż jak ukazują statystyki o ile obecnie osoby po 65 roku życia stanowią 18% populacji Hiszpanii, Portugalii i Grecji to w połowie obecnego wieku będzie ich jedna trzecia. Podczas gdy zapaść budżetu nawet obecnie zarówno z tego tytułu jak i z powodu kryzysu powoduje brak środków na wspieranie polityki prorodzinnej. Cytując Tomasza Sobotkę z Instytutu Demografii z Wiednia WSJ ukazuje że jedynie w Irlandii obecnie występuje zastępowalność pokoleń przy przeciętnej dzietności w wysokości 2,05 dziecka na kobietę. A gdy chodzi o efekt kryzysowy, to okazuje się we znaczącej większości analizowanych krajów nastąpiło dalsze załamanie dzietności. I tak jako bardzo niepokojące uznano załamanie dzietności w krajach peryferyjnych strefy euro Grecji, Hiszpanii i Portugalii. Otóż o ile w Hiszpanii dzietność spadła o 7%, a Grecji o 5% między rokiem 2008 a 2011, to i tak we wszystkich tych krajach jest ona na poziomie wyższym niż w Polsce. Co ciekawe WSJ przytaczając dane pośrednio obwinia aborcję za ten problem, podając że ilość przeprowadzonych zabójstw na dzieciach nienarodzonych w Grecji w której ta ilość wzrosła o 50% w 2011 r. w porównaniu z rokiem poprzednim i osiągnęła koszmarną wielkość 300 tyś. zabójstw. Kontrastuje to wyjątkowo z 90 tyś. urodzin w całej Portugalii która to wielkość jest najniższą od ponad 60 lat. 

W przeciwieństwie do polskich polityków ich portugalscy odpowiednicy rozumieją zależności między ilością ludności a wpływami podatkowymi i rozwojem regionu. Jeden z cytowanych burmistrzów nie tylko utyskuje na brak możliwości wykorzystania potencjału w produkcji lokalnych specjałów, wędzonych parówek i vinho verde, ale i podkreśla że jedyną kategorią lokalnych wydatków które w kryzysie nie będą obcięte to becikowe w wysokości €1000 i ulgi podatkowe na zakup mieszkań dla młodych małżeństw. W efekcie w dotkniętej eurokryzysem Włoszech, tak jak to opisuje w Financial Times’ie Guy Dinmore w artykule „Immigrants abandoning recession-hit Italy” to byli imigranci w tym Chińczycy wracają do kraju bądź migrują dalej np. do Kanady. Włosi w przeciwieństwie do Polski nie pozbywają się reszty swojej młodzieży, a wprost przeciwnie, to nawet imigranci wprost skarżą się na byłego premiera Mario Montiego że w swoim programie wyborczym zawartym w 25-io stronicowym „Agenda Monti” obiecuje zajęcie się problemem kobiet mających zbyt mało dzieci, a nie porusza w ogóle problemu polityki migracyjnej. 

Cytowany w artykule Antonio Golini z rzymskiego uniwersytetu Luiss mówi wprost, że u Włochów demografia jest „okropna”, gdyż niski poziom urodzeń w połączeniu ze starzeniem się społeczeństwa powoduje, że równowaga budżetowa jest nie do utrzymania. A w tym kraju w ciągu ostatniej dekady wystąpiła równowaga w ilości populacji jedynie dzięki sprowadzeniu 2,7 mln imigrantów. Przy czym jak konkluduje Guy Dinmore Włosi nie będą rozpaczali nad wyjazdami imigrantów, gdyż stanowią oni wg nich zbyt duży koszt społeczny i to nie tylko związany z odbieraniem im miejsc pracy ale nawet jako „powiązanych z zorganizowaną przestępczością i szarą strefą.” Jednocześnie sami imigranci zastanawiają się nad sensownością wiązania się z przeżywającą kryzys Europą, bo jak wypowiada się w WSJ pracująca w Portugalii 28-letnia Brazylijka Kelly Paula Rodrigues Bento ma ona obecnie jedno dziecko, niemniej z powodu kryzysu w regionie planuje wrócić ze swoim mężem który obecnie pracuje w Hiszpanii do przeżywającej boom gospodarczy Brazylii, i tam ewentualnie zdecydować się na następne.  

W USA ukazują się alarmistyczne artykuły „Californians urged to make more babies” w sytuacji kiedy przeciętnie rodziny w tym Stanie mają nieznacznie poniżej dwójki dzieci (1,94 – 2010 r.) ostrzegające w raporcie Uniwersytetu Southern California (USC) że z tego powodu „w 2015 r. każde nowonarodzone dziecko będzie dźwigało dwukrotnie większe obciążenia ekonomiczno-społeczne niż to narodzone w roku 1985.” We Włoszech nie tylko premier Monti wprost stwierdza że posiadanie dzieci jest kluczowe gdyż „bez nich kraj sam się wyniszcza”, a cytowany wcześniej prof. Golini konkluduje że „gospodarki nie wzrastają bez wzrostu ludności” o tyle w Polsce tej wiedzy nie chce przyswoić nikt.


Cezary Mech
Agencja Ratingu Społecznego

Autor bloga

mech

Cezary Mech

Dr Cezary Mech jest absolwentem IESE, byłym zastępcą szefa Kancelarii Sejmu, prezesem UNFE, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, a obecnie prezesem ARS

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook