Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Czy 22 mln straty w 19 dni na emisji euroobligacji można nazwać sukcesem?

19.11.2016

Czy ktoś w Polsce posiada telefon do Donalda Trumpa, jego zięcia, żony czy dzieci?

Niestety, ale to przed czym ostrzegałem w zeszłym tygodniu nadeszło. Złotówka osłabła i wszyscy frankowicze płaczą. Gdyż jak mówiłem „mimo opadnięcia emocji i złagodzenia retoryki przez Prezydenta Trumpa zagrożenie dla Polski nawet w średniookresowej perspektywie nie minie, gdyż polityka monetarna Polski nie została przygotowana na odpływ kapitałów, brak uzłotowienia pożyczek frankowych, trzydziestoprocentowy udział emisji walutowych Ministerstwa Finansów, oraz osłabienie systemu finansowego procesem tzw. polonizacji banków.” Okazuje się że ta sytuacja zaskoczyła nawet premiera Morawieckiego gdyż między czasem gdy jego przemówienie dotyczące osiągnięć roku funkcjonowania rządu zostało napisane, a jego wygłoszeniem okazało się że jeden z wymiernych „sukcesów” – emisja obligacji w euro po ujemnej stopie (-0,06%), stała się karykaturą umiejętności zarządzania długiem. „Udało nam się historycznie pierwszą emisję uplasować na rynku po ujemnych rentownościach - mówił. - Akurat w tym ostatnim miesiącu udało nam się sprzedać 250 mln i jeszcze nam płacą za to, że przekazaliśmy te pieniądze”. Niestety nikt nie zwrócił uwagi że o ile zaledwie 19 dni wcześniej (27 października) ministerstwo finansów uzyskało w wyniku tej emisji 1084 mln złotych (brutto bez potrącenia kosztów emisji) to w momencie „chwalenia” się z tego sukcesu, mimo nieznacznego dyskonta, miało zobowiązanie do spłacenia w wysokości 1106 mln złotych – już o 22 mln zł więcej. A więc w ujęciu rocznym oprocentowanie w tym okresie wynosiło realnie 47%. Ja rozumiem że frankowicze popełnili ten błąd wiele lat temu i obecnie gorzko tego żałują, niemniej nie rozumiem dlaczego dziennikarze biją brawo gdy obecny premier powtarzają tamtą pomyłkę i się z niej jeszcze szczyci.

Niestety, ale dziennikarze w Polsce nie tylko nie dociekają przyczyn niepowodzeń na polu gospodarczym, ale też politycznym. A przecież w środę mieliśmy niesamowite szczęście gdy z rana New York Times w artykule Julie Hirschfeld Davis, Mark Mazzetti i Maggie Haberman „Firings and Discord Put Trump Transition Team in a State of Disarray” zarzucił ekipie Prezydenta Trumpa chaos organizacyjny i w efekcie prezydencka ekipa szybko opublikowała listę rozmów prezydenta ze światowymi przywódcami. I na tej liście było 29 przywódców (http://www.telegraaf.nl/buitenland/article27045152.ece/BINARY/Brief+wereldleiders+die+Trump+gesproken+heeft.pdf), w tym wielu europejskich, nawet premierzy Irlandii i Danii, prezydent Ukrainy Petro Poroshenko a brakowało przywódców Polski. Upublicznienie listy miało jednak ten skutek że na końcowej liście ze środy na 32 pozycji znalazł się Prezydent Polski (http://www.politico.com/blogs/donald-trump-administration/2016/11/list-trump-foreign-leaders-talked-to-231507). Bierność polskich dziennikarzy polega na tym że nie zwracali przez tydzień na to uwagi, podczas gdy dziennikarze angielscy od razu po ogłoszeniu wyników wyborów dopytywali się czy była rozmowa na linii prezydent – premier Anglii, a gdy się jeszcze w zeszłym tygodniu odbyła to wyrażali rozczarowanie że premier Theresa May była dopiero 11-tym rozmówcą. Całe szczęście że waga rozmów telefonicznych prezydenta Trumpa jest uznawana za mniej istotną, w sytuacji walki w obozie zwycięzców, które skutkują zwolnieniami osób które pierwotnie miały się zajmować sprawami polityki zagranicznej w przyszłej administracji amerykańskiej. Zwolnienie Mike Rogers’a osoby która miała być za to odpowiedzialna sprawia że uważa się, że działania polityczne prezydenta nie mają wymiaru politycznego, ale jedynie są wyrazem jego temperamentu.

Wszyscy włącznie z wpływowym Wall Street Journal (z którym Trump przeprowadził swój pierwszy wywiad po wyborach) dociekają jaka będzie przyszła prezydentura i kto będzie miał w niej kluczową rolę do spełnienia. Zgodnie z moim poprzednim wpisem zauważają że decydującą nieformalną rolę sprawuje zięć Trumpa Jared Kushner. Na poparcie tej tezy przytaczają w artykule Moniki Langley „Donald Trump’s Son-in-Law, Jared Kushner, Could Get Key White House Role” przykłady jego realnych wpływów. Na początek wpadkę wyborczą Trumpa, kiedy to rozpowszechnił grafikę z Hillary Clinton na tle banknotów z napisem w sześcioramiennej gwieździe że jest to najbardziej skorumpowanym kandydatem w historii („Most Corrupt Candidate Ever!https://www.google.pl/search?q=most+corrupt+candidate+ever&client=firefox-b&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=0ahUKEwiqpaOq5rLQAhWI3CwKHVWKAbUQsAQIHA&biw=998&bih=574) Tom Krushner autorytatywnie (w domyśle dając przykład z siebie i małżeństw dwóch szwagrów) odrzucił w swojej własnej grupie medialnej The New York Observer absurdalne zarzuty dotyczące antysemityzmu teścia. Monika Langley ukazując zaufanie jakim cieszy się Kushner przytacza historię z dnia wyborczego kiedy to odpowiadając za logistykę, po wynikach z kluczowych stanów, gdy okazywało się że wygrywa Hillary Clinton udał się on na tajną naradę z Stephenem Bannonem (były pracownik Goldman Sachsa „On election day, the first exit polls showed Mrs. Clinton ahead in battleground states in the late afternoon, which was contrary to the campaign’s internal data. Mr. Kushner, who had set up the data operation, and Mr. Bannon left the “war room” to talk privately on a Trump Tower deck overlooking Fifth Avenue”) po której namówił teścia, jego żonę i synów aby osobiście obdzwonili te kluczowe powiaty w których odbywało się jeszcze głosowanie: „Mr. Kushner then asked his father-in-law, his wife and her two brothers to call talk radio shows in specific counties where polls were still open”. Inną prezentowaną sytuacją jest historia odebrania po wyborach kierownictwa administracji przejściowej gubernatorowi New Jersey Chris Christie („it was Mr. Bannon who told Mr. Christie he was out”) i jego ludziom, do których należał cytowany wcześniej Mike Rogers. Otóż WSJ jak i NJT opisując historię jego odejścia wiążą ją z powyborczym wzmocnieniem pozycji Kushnera, przytaczając podejrzenia że mogło to mieć podkład osobistej zemsty ze strony zięcia prezydenta. Gdyż Chris Christie jako prokurator federalny był w przeszłości odpowiedzialnym za skazanie ojca Kushnera za korupcję na dwa lata więzienia: „Mr. Kushner’s father pleaded guilty in 2005 to corruption-related charges in exchange for a two-year prison sentence. The prosecutor of the elder Mr. Kushner was Chris Christie, now the governor of New Jersey and, until he was bounced from the role last Friday, head of the Trump transition.” (A FT w artykule “Jared Kushner, favoured son-in-law of Donald Trump” uzupełnia: „Not only had the elder Kushner admitted filing false tax returns and campaign finance reports, he also acknowledged hiring a prostitute to seduce his sister’s husband so the encounter could be filmed by private detectives in his employ. The tape was then sent to his brother-in-law and sister’s home, in an ill-fated attempt to stop them from helping prosecutors.”) Ukazuje również jego jako wyjątkowo majętnego młodzieńca który dziesięć lat temu sprzedał swoje nieruchomości w New Jersey za 2 mld dolarów w okresie szczytu hossy uciekając kryzysowi, który nadszedł tuż po tej transakcji.

Motywy przekazywania tych informacji dla inwestorów amerykańskich przez tak prestiżowy dziennik są trudne do uchwycenia – wiadomości o tym co się działo w dniu wyborów w obozie Trumpa ciekawe dla łowców sensacji, trudne do zrozumienia dla polskiego czytelnika (w tym eksponowanie w internetowym wydaniu drapacza chmur należącego do Kushnera z olbrzymimi trzema szóstkami). Niemniej niezależnie od tego czy WSJ chce ukazać inwestorom że temperament nowego prezydenta może powodować skokowe zmiany polityki względem ich zaangażowań kapitałowych, czy też po prostu informację o efektywnych i nowych kanałach do lobbowania w ich interesach, to nauka dla Polski powinna być taka, że należy szukać nowych kanałów dotarcia do prezydenta USA. Nawet tak nietypowych jak w przypadku premiera Australii Malcolma Turnbull’a który rozmawiał z Trumpem jako drugi po prezydencie Egiptu Abdel Fattah al-Sisi i przed premierem Izraela Benjaminem Netanyahu, gdyż telefon do prezydenta przekazał mu australijski golfista Greg Norman, który jest zaprzyjaźniony z Donaldem Trumpem od lat.

Dr Cezary Mech

Agencja Ratingu Społecznego

Autor bloga

mech

Cezary Mech

Dr Cezary Mech jest absolwentem IESE, byłym zastępcą szefa Kancelarii Sejmu, prezesem UNFE, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, a obecnie prezesem ARS

CSSIfotoMINI122016

Czas Stefczyka 138/2016

PDF (4,14 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook