Jedynie prawda jest ciekawa

Cel: Zbankrutować NBP

09.06.2016

Zamiast sanacji coraz to nowe „pomysły” skoku na aktywa OFE: na „polonizację banków”, na inwestycje w nieruchomości (pod hasłem wsparcia programu „Mieszkanie+”), na inwestycje w fundusze private equity (pod hasłem wsparcia „Planu Morawieckiego”)

Dzisiejszy artykuł Financial Times’a „Emerging markets find it hard to play catch-up. Fewer developing nations are converging with the rich economies” na równi z opracowaniem “Divergence, Big Time” ukazuje jak trudno jest wyrwać się z pułapki “średniego dochodu”. Czytając GW można dojść do przygnębiającego wniosku że w przypadku Polski te zadanie jest trudne jeśli nie niemożliwe. Dlaczego? Ponieważ okazuje się że opiniotwórcze gazety w naszym kraju wylansowują jedynie najgłupsze pomysły gospodarcze. Niemalże codziennie można przeczytań jakie to nieszczęścia dzieją się w kraju z powodu wdrożenia „500+”, który to program rządowy w obiektywnej statystyce mógłby osiągnąć nagrodę 25-ciolecia. Podczas gdy w gazecie cały czas krytyka. Ma się wrażenie jak gdyby każda kłótnia małżeńska była spowodowana przychodem z tej dodatkowej gotówki. Krytyka na tyle skuteczna że uległ jej nawet… Minister nomen omen Sprawiedliwości, który zamiast przeznaczać na cele charytatywne część swoich wynagrodzeń ogłosił, że przeznacza na nie środki z… wpłat „500+”. Ulegając sugestii że nie do końca jego rodzinie powyższe środki się należały. Gdy pani prezes giełdy nie mając „najlepszego dnia” wypowiedziała się na temat konieczności pobudzenia oszczędności to ich źródło znalazła w przeznaczeniu na inwestycje części wypłat „500+” (logiczniej, jeśli już koniecznie w tym biurokratycznym duchu, to byłoby zmuszenie do oszczędności właśnie tych co nie mają dzieci) to ten pokraczny „pomysł” wylansowała GW („Prezes GPW: Wypłata części programu 500+ w obligacjachhttp://wyborcza.biz/biznes/1,150689,20168799,prezes-gpw-wyplata-czesci-programu-500-w-obligacjach.html#ixzz4B4uiIxH0).

Podobnie o ile w przeszłości GW wychwalała prywatyzację banków, to obecnie jest w pierwszej „linii frontu” zachęcania do ich „polonizacji”, przy czym za kilkadziesiąt razy wyższą cenę niż poprzednio inwestorzy je zakupili. W tym celu kompromituje się przeprowadzając prymitywne manipulacje. Nawet namawia do kolejnego skoku na OFE oby tylko znaleźć środki na tego typu „polonizację” („OFE zrepolonizują banki? "Mogą dostać propozycję nie do odrzucenia"”  http://wyborcza.biz/Gieldy/1,114507,20197503,ofe-zrepolonizuja-banki-moga-dostac-propozycje-nie-do-odrzucenia.html#ixzz4B4t65RSt). Ostatnio znowu silniej zaczęło mnie bić tętno gdy się okazało że jest nowy, świetny pomysł na rozwiązanie problemu frankowiczów: poprzez skłonienie BGK i NBP do przejęcia tych zobowiązań w formie akcji niemych i bez dywidendy (lansował to sam główny ekspert z bankowości GW Maciej Samcik: „Banki zapłacą za franki, a państwo im pomoże?” http://wyborcza.biz/biznes/1,147765,20175879,banki-zaplaca-za-franki-a-panstwo-im-pomoze.html#ixzz4B4wfCZGa). Super rozwiązanie: frankowicze szczęśliwi, Prezydent wykonujący zobowiązanie, właściciele banków mają problem z głowy, tylko NBP bankrutuje – a co mu tam, najwyżej wydrukuje pieniądze. Zresztą problemu z bankami zagranica nie będzie miała i tak, bo GW lansuje „polonizację”, a jeśli się nie uda to przejmie się franki, a jak to nie wyjdzie to już wydaje się „sprzedaną” koncepcja koncentracji władzy w NBP w postaci kontroli nad KNF. Nikt już nie pamięta przyczyn wyjęcia nadzoru bankowego spod kurateli NBP dziesięć lat temu, kiedy to wieszczyliśmy że jeśli nadejdzie kryzys to lepiej aby prezes NBP nie miał na głowie odpowiedzialności za banki, lecz aby to była odpowiedzialność ich zagranicznych akcjonariuszy. Sam wielokrotnie odpowiadałem że podczas kryzysu to się sprawdziło. Prezes NBP w sprawie pomocy odsyłał do KNFu i MF, przewodniczący KNF rozkładał ręce że wszystko jest w stanie zrobić dla banków ale nie ma pieniędzy i odsyłał do MF. A MF szczerze twierdziło że ma samo problem z uplasowaniem swoich obligacji więc nie ma możliwości aby bankom pomóc. W efekcie prezesi banków płakali w mankiet zagranicznym szefom że mają pecha, nie mają pola nacisku na NBP i że to centrala musi zagwarantować płynność. I co? I teraz chcemy sobie z powrotem problem wrzucić na głowę. W sytuacji kiedy to mało kto pamięta że NBP nawet obecnie płaci miliony za niepotrzebną linię kredytową MFW i że koszty funkcjonowania NBP i tak są na poziomie 1128 mln PLN, a przeciętne koszty zatrudnienia 3,3 tysięcznej załogi wynoszą 12 tys. zł na miesiąc  na pracownika. W efekcie wprawdzie w tym roku NBP przekazał prawie ośmiomiliardową wpłatę z zysku do budżetu, ale przecież wczytanie się w rachunek wyników ukazuje, że wprawdzie rok 2015 zamknął się jednym z najwyższych zysków w ostatnich latach – 8,275 mld PLN, ale przecież aż 12,9 mld PLN z jego przychodów pochodziło z rewaloryzacji rezerw (dodatnie zrealizowane różnice kursowe). A stan rezerw walutowych od 2010 r. w przeliczeniu na dolary amerykańskie przeżywa stagnację na poziomie około 100 mld USD – październik 2010 r.: 99,7217 mld USD; styczeń 2016 r.: 99,7448 mld USD. I że tylko złożoności różnych interesów w polskiej polityce medialnej zawdzięczamy że media głównego nurtu w ogóle nie podnosiły kwestii  konsumpcji ośmiorniczek, a wypłaty z zysku nie wyśmiewają cudowną reinkarnacją myśli śp. Premiera Leppera.

Dr Cezary Mech

Agencja Ratingu Społecznego

 

 


Autor bloga

mech

Cezary Mech

Dr Cezary Mech jest absolwentem IESE, byłym zastępcą szefa Kancelarii Sejmu, prezesem UNFE, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, a obecnie prezesem ARS

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook