Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Brazylijska ofiara Chin

27.10.2015

Czy istnieje opcja chińska dla Polski

Jamil Anderlini i George Parker w weekendowym artykule Financial Times’a “The pomp and the circumstance” opisują w jaki sposób Anglia próbuje wykorzystać globalne przetasowania na świecie pozostając wiernym sojusznikiem USA i jednocześnie wykorzystując maksimum z zainteresowania Chin położeniem strategicznym Wielkiej Brytanii. Jednocześnie niespodziewanie potwierdziły się moje przewidywania z 2007 r. dotyczące Brazylii jako tego kraju który wykorzysta opcję chińską w procesie uniezależniania się od dominacji amerykańskiej. A był to przez dziesięciolecia kraj niemocy, potrzasku między wielkim kapitałem międzynarodowym a własnymi grupami oligarchicznymi, koszmaru lat 80-tych kiedy to Brazylia jawiła się jako kraj hiperinflacji, chronicznego kryzysu budżetowego, spadającego zamiast rosnącego standardu życia mieszkańców. Określana w ostatnich latach mianem „kraju przyszłości” Brazylia, skorzystała z boomu surowcowego, i stała się przykładem tego, jak wyzwolenie się z amerykańskiej dominacji wzbogaca i dodaje prestiżu. Pozwala na goszczenie Mistrzostw Świata w piłce nożnej i wygranie lokalizacji przyszłorocznej olimpiady, obecność w strukturach ONZ, jak i politycznie niewyobrażalną poprzednio możliwość blokowania utworzenia strefy wolnego handlu w Ameryce przez USA. W brazylijskim ministerstwie spraw zagranicznych zawieszona była nawet olbrzymia mapa odwrócona do góry nogami, tak że na górze Ameryki była Brazylia a na dole USA.

Brazylia jako dostawca wielu surowców była beneficjentem chińskiej ekspansji przemysłowej i kredytowej. Brazylijski eksport do Chin eksplodował. O ile w 2000 r. handel zagraniczny między tymi krajami wynosił zaledwie 2 mld dol., o tyle wzrósł do 83 mld dol. w 2013 r. Przy czym eksport przekroczył wówczas 45 mld dol., aby spaść w następnym do poziomu 40,62 mld dol. Skorzystano z surowcowego boomu, który najlepiej ukazuje wzrost cen eksportowanej rudy żelaza z 19 dol. za tonę w 2000 r. do 126 dol. w roku 2011. Napędzało to 16 miliardowe (USD) inwestycje w kopalniach brazylijskiego koncernu Vale, na równi z podwodnymi inwestycjami szybów naftowych koncernu Petrobras. Rosnący wzrost gospodarczy, który w pierwszym kwartale 2010 r. osiągnął poziom 9 proc., w połączeniu z przewidywaniami o stałym przeciętnym wzroście w przyszłości na poziomie 4,5 proc. generował rozwój przemysłu, w tym stoczniowego, w oparciu o rozwój infrastruktury drogowej, portowej i hydroenergetycznej. Wiodącym kierunkiem  napływu 1 bln dol. kapitału do krajów wschodzących do 2011 r. - pięciokrotny wzrost w ciągu dekady – była Brazylia  traktowana często przez inwestorów jako surogat dostępu do potencjału chińskiego, zamkniętego dla inwestorów światowych.  W efekcie rezerwy walutowe Banku Centralnego Brazylii wzrosły do 371 mld dol., a portfel kredytowy BNDES (brazylijskiego bank rozwoju) stał się większy od tego który ma Bank Światowy.

Obecne trudności gospodarcze Chin odbijają się czkawką na świecie i w Brazylii. Znamionuje je zmniejszenie popytu na surowce i ich głęboka przecena. Pokazuje to trzykrotny spadek cen za rudę żelaza jak i  19-procentowy spadek eksportu do Chin w okresie pierwszych siedmiu miesięcy 2015 r. O ile nadwyżka handlowa Brazylii wynosiła 20 mld dol. w 2010 r.,  to przerodziła się ona w 40 mld dol. deficyt w okresie 12 miesięcy do lipca tego roku. Powyższe odwrócenie koniunktury skutkowało spadkiem giełdy o 22 proc. w ciągu roku, jak i spadkiem zwrotu na kapitale (ROE) brazylijskich przedsiębiorstw z 21,9 proc. pod koniec 2008 r. do 4,2 proc. obecnie. Wystąpił spadek wartości reala z poziomu 1,5 reala za dol. do 3,95 - poziomu historycznego minimum z 2002 r. Jak podaje Capital Economics 37-procentowy spadek wartości reala skutkował 13-procentowym skurczeniem się importu. Jest to zależność niższa niż ta, która wynika z badań Financial Timesa 107 krajów wschodzących, gdzie występuje przeciętnie półprocentowy spadek wolumenu importu na każdy procent osłabienia waluty. PKB Brazylii, które już w zeszłym roku wzrosło symbolicznie o 0,1 proc. w zeszłym roku ma spaść wg BNP Paribas w 2015 r. o 2-2,5 proc. (o 2,55 proc. wg badania Brazylijskiego Banku Centralnego), oraz o kolejne 0,5 proc. (0,6 proc.) w roku przyszłym znamionując „straconą dekadę”. Bezrobocie które jeszcze w połowie zeszłego roku wynosiło 4,8 proc. wzrosło do 6,9 proc. w czerwcu.

Gospodarka tworząca 2 mln miejsc pracy w 2010 r. zamieniła się w ekonomię tracącą zatrudnienie w tempie 150 tys. miejsc pracy miesięcznie Dług państwa z poziomu 52 proc. na początku tej dekady już wzrósł do 63,2 proc. i rośnie nadal, w sytuacji kiedy recesja odbija się na dochodach podatkowych i nawet planowana minimalna (0,15 proc. PKB) nadwyżka dochodów pierwotnych (bez uwzględnienia kosztów obsługi długu, w sytuacji gdy 3- procentowa nadwyżka jest niezbędna do zatrzymania przyrostu długu) jest zagrożona. W następstwie tego agencja ratingowa S&P jako pierwsza 9 września obniżyła rating Brazylii do poziomu spekulacyjnego. Inflacja wynosząca 9,53-proc. i stopy procentowe na poziomie 14,25 proc. dopełniają obraz kryzysu. Typowego kryzysu „choroby holenderskiej”, kiedy to boom surowcowy tak bardzo wzmocnił walutę miejscową – Goldman Sachs uważał real za najbardziej przewalutowaną na świecie – że nie opłacało się produkować w kraju, lecz sprowadzać z zagranicy. Jak ukazują to analizy Morgan Stanley Investment Management sięgające 1800 r., zwykle boom trwa dziesięciolecie, podczas gdy kryzys dwukrotnie dłużej.

W Brazylii tętniącej życiem i milionami dzieci nie grozi aż tak długa stagnacja. Chiny planują wparcie swojego sojusznika dziesiątkami miliardów inwestycji w drogi, porty i koleje, a nawet 10 mld dol. pożyczki dla naftowego koncernu Petrobras. Do tego dołącza niemiecki Siemens z obietnicą 10 mld. reali inwestycji do 2020 r. i amerykański General Motors z inwestycjami 13 mld. reali do 2019 r. Takiego szczęścia nie ma Polska, która w latach dwudziestych będzie przeżywała swoją odmianę „choroby brazylijskiej”, spowodowaną wyprzedażą przedsiębiorstw na drodze prywatyzacji i spadkiem transferów unijnych.

Autor bloga

mech

Cezary Mech

Dr Cezary Mech jest absolwentem IESE, byłym zastępcą szefa Kancelarii Sejmu, prezesem UNFE, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, a obecnie prezesem ARS

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook