Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Brak 3,5 mln dzieci i co dalej z emeryturami?

26.09.2011

Ostatnio byłem zaproszony do Polsatu, aby zrecenzować programy gospodarcze partii względem systemu emerytalnego. Nie wiem, na ile w efekcie moja opinia dotarła do opinii publicznej, dlatego powtórzę pewne tezy, jak i opiszę pewne konkluzje.

Po pierwsze propozycje programowe muszą być oceniane w trzech płaszczyznach. Po pierwsze czy są merytorycznie właściwe, czy przywódca partyjny zna się temacie i czy partia jest na tyle wiarygodna, że z obietnic się wywiązuje jeśli ma do tego sposobność. Niestety w tych kategoriach jest pewien kłopot, gdyż materia jest zbyt trudna dla przywódców, projekty są niedopracowane i wewnętrznie sprzeczne, a część partii ma to do siebie, że jeśli dojdzie do władzy to realizuje program przeciwnika, czy to tylko po to aby przypodobać się mediom i ich mocodawcom lub przejąć elektorat przeciwnika.

Gdy oceniamy propozycje emerytalne to najważniejszym kryterium wiarygodności wszelkich zobowiązań jest czy będzie w przyszłości ktokolwiek, kto będzie nam te emerytury wypracowywał i wypłacał, a więc czy będzie prowadzona skuteczna polityka prorodzinna która sprawi, że w Polsce wyż solidarnościowy będzie miał dzieci. Ale nawet jeśli będzie je miał to czy w okresie przejściowym będą tworzone miejsca pracy o wysokiej wartości dodanej dla osób starszych, ponieważ przy skali nieszczęścia demograficznego jakie nas spotkało, to i tak przez najbliższych lat 20 nasza siła robocza będzie się starzeć, stawać mniej mobilna i kreatywna. I po trzecie wszystkie propozycje nie mogą być „odjechane” finansowo i muszą mieć w okresie średnioterminowym zapewnione finansowanie.

Gdy pod tym względem patrzymy na propozycje programowe to wydaje się że ze wszystkich partii najgorzej prezentuje się PO. Premier nie wyróżnia się na tle innych kompetencją w sferze finansów, a niedawne zdarzenia skłaniają do tego, że o ile nawet w działaniach nie popełniane są drastyczne błędy to jeśli chodzi o diagnozę sytuacji, to była zawsze ona słabą stroną partii rządzącej. Czy to jeśli chodzi o kryzys światowy o którego istnieniu rząd się dowiedział na samym końcu, a przed tym uporczywie twierdził, że go nie ma. Podczas gdy obecnie twierdzi, że właśnie z jego powodu nie zrealizował obietnic wyborczych, oraz że najprawdopodobniej dlatego go nie widział… bo tak dobrze sobie z nim radził. Podobnie do niedawna nie tylko nie widział zagrożenia strefy euro, ale co chwila obiecywał jak najwcześniejszą zamianę złotówek na euro, a  tych co starali się aby nie zrobił i sobie przez to krzywdy określał najłagodniej jako niekompetentnych. Przy czym o ile poprzednio planował wejście na pokład tonącego okrętu, to obecnie postuluje wyskakiwanie z szalup i staranie o zieloną kartę w USA w przypadku rozpadu  europejskiego statku. Dlatego istnieje obawa, że w przypadku popełnienia błędów emerytalnych jego postulat dotyczący zielonej karty może się powtórzyć.

Również gdy zanalizujemy program pod względem merytorycznym to widać wyraźnie braki w prawidłowej diagnozie, gdyż nie tylko ale nie widać propozycji które spowodują przeniesienie miejsc pracy dla osób starszych do Polski, ale nawet nie wiadomo w jaki sposób nie będzie kontynuowany proces wypychania resztek młodzieży z kraju. W sytuacji gdy brakuje podatników, a przyrasta ilość beneficjentów kluczowe dla utrzymania w ryzach poziomu opodatkowania jest utrzymanie części środków na emerytury z kapitału. A tu nie tylko nie ma obietnicy powrotu środków do OFE, ale wprost przeciwne deregulacja nadzoru nad nimi i zgoda na operacje spekulacyjne. Gorzej w punkcie o emeryturach jest obietnica wyzbycia się resztek majątku i kontynuowania strategii „gołodupców”. („Nadal będziemy intensywnie prywatyzowali przedsiębiorstwa pozostające pod kontrolą Skarbu Państwa.”) Również obietnica o zasileniu środków emerytalnych dochodami z gazu łupkowego brzmi jak nowa wersja opowieści Zagłoby o Niderlandach. I niestety nie jest to koniec złych wieści. Gdy chodzi o kluczową kwestię dotyczącą wsparcia dzietności, to o dziwo diagnoza mówi o zapaści demograficznej i konieczności wsparcia finansowego rodzin wielodzietnych. Niemniej stwierdzenie że PO zrobi to ale od roku 2014, kiedy to Polskę nie będzie obowiązywała procedura nadmiernego deficytu powoduje, że jednego ale to jednego możemy być pewni, że mamy pewność że w nadchodzącej kadencji nic nie zostanie zrobione. („W Polsce rodzi się coraz mniej dzieci, co powoduje starzenie się społeczeństwa i ogranicza szanse rozwojowe kraju. Dlatego będziemy wspierać dzietność przez radykalne zwiększenie ulgi rodzinnej na trzecie i kolejne dzieci od 2014 roku[!-cm], kiedy nie będziemy już objęci procedurą nadmiernego deficytu.”) A sytuacja kiedy w ciągu najbliższych lat wyż solidarnościowy nie będzie miał dzieci oznacza, że ze względów biologicznych nigdy już ich miał nie będzie, a następne roczniki są już dwukrotnie mniej liczne i jako wzorzec mają własne rodziny w których są jedynakami.

Inne partie o ile mają nieprzygotowane pod względem merytorycznym programy emerytalno-rodzinne, to jednak można zauważyć przebłyski nadziei na zmianę polityki, zwłaszcza gdy chodzi o partie wywodzące się z PiS-u. O dziwo gdyby  połączyć PiS, PJN, z Prawicą Marka Jurka to przynajmniej w okresie długoterminowym bylibyśmy emerytalnie zabezpieczeni. PiS w swoim programie nie jest konkretny, przeznacza mało środków dla rodzin z dziećmi, a na dodatek proponuje wprowadzenie nowych, bez pokrycia finansowego przywilejów emerytalnych. („Doprowadzimy do tego, że osoby posiadające tytuł profesora […cm] będą miały ustawowo zagwarantowane prawo do stanu spoczynku po osiągnięciu wieku emerytalnego, na zasadach podobnych do tych, jakie obecnie dotyczą sędziów i prokuratorów.” Niemniej wiele mówi o polityce prorodzinnej, chce wprowadzić z samorządami kartę rodziny wielodzietnej i co najistotniejsze ma znaczące poparcie wśród polskich rodzin. Dlatego gdyby połączyć te cechy, z konkretną propozycją PJN o konieczności wyznaczenia konkretnego celu i przeznaczenia konkretnych minimalnych środków na program to zyskałby on na merytoryczności. A PJN jasno deklaruje konieczność doprowadzenia do zastępowalności pokoleń i osiągnięcia dzietności na poziomie powyżej 2. („Wzrost wskaźnika dzietności do ponad 2 (tak jak we Francji obecnie)”). Jak i twierdzi że aby to osiągnąć to każda rodzina musi uzyskać minimum dodatkowo 400 zł na dziecko miesięcznie. („W skali roku na każde dziecko w rodzinnym budżecie musi dodatkowo być co najmniej 4,8 tys. zł. Inaczej nie ma o czym rozmawiać.”). Inną grupą równie zdeterminowaną do odwrócenia demograficznej likwidacji Polski jest Prawica Marka Jurka. Dlatego połączenie poparcia polskich rodzin jakie ma PiS z konkretnymi celami PJN-u i gwarancją przeprowadzenia procesu jaką dawałby Marszałek Jurek, byłoby idealnym spełnieniem niezbędnych wyzwań jakie stoją przed segmentem emerytalno-zdrowotnym w Polsce.

Niestety ale pozostałe partie balansują między tymi dwoma osiami, nie dając żadnej gwarancji otrzymywania świadczeń emerytalno-zdrowotnych na przyzwoitym poziomie w dłuższym okresie czasu. O ile Partia Palikota widzi rozwiązanie w powiązaniu likwidacji KRUS-u z finansowym wsparciem zabiegów in vitro, to PSL preferuje utrzymanie świadczeń z KRUS-u dla swoich emerytów nawet kosztem świadczeń na dzieci rolników. A SLD mimo że ma najbardziej rozbudowany program w tym dziale, a Grzegorz Napieralski prawidłowo zdiagnozował „tragiczność” zapaści demograficznej, to jednak propozycje dalszej demoralizacji polskiej młodzieży mogą tylko powyższe procesy nasilić, a nie odwrócić.

 

 


Autor bloga

mech

Cezary Mech

Dr Cezary Mech jest absolwentem IESE, byłym zastępcą szefa Kancelarii Sejmu, prezesem UNFE, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, a obecnie prezesem ARS

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook