Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Austrio-Węgry zamiast Międzymorza

31.03.2015

Oparcie filarów bezpieczeństwa Zachodu na Niemczech i Japonii a „opcja koreańska” Wlk. Brytanii

W rocznicę zajęcia Krymu przez Rosję zarówno Financial Times jak i Wall Street Journal rozpisują się o zmianach geopolitycznych w Europie i na świecie. Lektura tych publikacji ukazuje jak bardzo polska opinia publiczna jest dezinformowana co do przebiegu konfliktów na świecie i swojej coraz gorszej pozycji sprawiając jak gdybyśmy od dawna byli przedmiotem ostatnio szerzej ujawnianej „wojny hybrydowej”. Jedną z kluczowych przemian jest spowolnienie wzrostu w Chinach i przyspieszenie w Indiach, które po raz pierwszy od dziesięcioleci zanotują wyższy wzrost gospodarczy niż Kraj Środka. W mediach cały czas jest nagłaśniana sprawa niestabilności granicy między tymi mocarstwami w Himalajach, jak i wzmacniania pozycji Chin w Pakistanie zaniepokojonym rosnącymi związkami Ameryki z Indiami. 

Cały obszar Bliskiego Wschodu jawi się jako obszar radykalnych zmian nad których przebiegiem już Ameryka z Izraelem w pełni nie panuje. Stabilność opiera się na skorumpowanych monarchiach Zatoki Perskiej, którym zagraża krwawa rywalizacja sunnicko-szyicka o której rozpisuje się dzisiejszy Financial Times w artykule Geoff Dyer „White House struggles to balance both sides of Sunni-Shia divide”. Efektem ubocznym przemian w tamtym regionie jest eksterminacja chrześcijan którzy w tych konfliktach zwykle kolaborują z krwawymi reżimami (np. w Egipcie) i ulegają eksterminacji w sytuacji chaosu. Z punktu widzenia przyszłości chrześcijan niepokojący był zwłaszcza tekst o roli 8 mln Koptów w Egipcie opisany przez Marc’a Champion’a w artykule „Coptic Christians Worry About Future Without Mubarak”: „Pope Shenouda III, head of the Coptic Church, expressed support for Mr. Mubarak in an interview with Egyptian state television Monday. "We have called the president and told him we are all with you and the people are with you,"”.

Innym geostrategicznym wyzwaniem staje się próba stworzenia osi państw odgradzających Chiny od Pacyfiku w oparciu o Japonię. Działania te ze względu na zaszłości historyczne budzą sprzeciw w innych krajach, zwłaszcza w Korei. Korea niespodziewanie stała się przedmiotem zabiegów ze strony Chin, które starają się przyciągnąć ten kraj na swoją stronę obiecując gwarancję bezpieczeństwa ze strony Korei Pn, jak i zyski z dostępu do przeolbrzymiego rynku chińskiego. W efekcie, mimo iż elity Korei były przez lata kształtowane przez USA, to jednak pokusa wykorzystania tej opcji, przy podkreślaniu niechęci do scedowania przez Amerykę swojej kontroli nad znienawidzoną Japonią, jest olbrzymia. Odrzuconą przez Polskę „opcję koreańską” w Europie niespodziewanie stara się wykorzystać Anglia, która mimo sprzeciwu USA przystąpiła do budowy kontrolowanego przez Chiny azjatyckiego banku rozwoju (AIIB). Przy czym jak napisali Geoff Dyer i George Parker w artykule Financial Times „London willing to irk Washington for commercial reasons” motyw jest bardzo podobny do koreańskiego. Anglicy z niepokojem przyjęli scedowanie roli przewodzenia w Europie na Niemcy przez USA: „US officials are alarmed by the British debate over its place in Europe and worry that withdrawal from the EU will weaken the international influence of an important ally. The Obama administration makes no secret of the fact that during the crises of Ukraine and the future of the euro, Germany has been Washington’s dominant interlocutor.” O ile Ameryka zrezygnowała ze swojej wiodącej roli w Europie kosztem pogodzenia się z pośrednim oddziaływaniem na Niemcy, o tyle Niemcy zgodziły się na wsparcie Ameryki w jej aktualnym konflikcie z Rosją. Utrata wpływów Ameryki w Niemczech już spowodowała dążenie do wycofywania Anglii z UE, jak i podjęciem bardziej ryzykownych działań związanych z przypominaniem Ameryce o swoich preferencjach. 

Przekazanie przywództwa Niemcom skutkowało odprężeniem w relacji z peryferyjnymi krajami UE dotkniętymi eurokryzysem. Gdyż Niemcy skoncentrowani na pogodzeniu interesów własnych, USA i Rosji na Ukrainie zgodziły się na niespodziewany krok antykryzysowy, wydrukowania przez EBC ponad miliarda euro, którego beneficjentami są kraje peryferyjne Europy za wyjątkiem Grecji. W tej chwilowej rozgrywce nagradzają oni Włochy i Hiszpanię za podporządkowanie się ich kierownictwu, przykładnie karząc Grecję za jej antyniemieckie nastawienie. Z owego osłabienia niemieckiej presji skorzystały Węgry, starając się uciec z pola konfliktu na linii USA-Niemcy Rosja-Chiny, odtwarzając sojusz z Czechami i Słowacją: „Mr Orban’s criticism of sanctions against Moscow is quietly supported by Slovakia and the Czech Republic, which see Poland as being outlier on the issue, […] making Ukraine a taboo topic.” Największym przegranym tych rozgrywek opisanych przez Henry Foya i Andrew Byrne w artykule Financial Times’a „Ukraine and energy put regional ties under stress. Tensions are showing between Poland, Hungary, Slovakia and the Czech Republic” jawi się Polska, która krytykując Orbana wypchnęła się z przodującej roli w Grupie Wyszehradzkiej, jak i pozwoliła na dołączenie do tego grona proniemieckiej Austrii w tzw. Grupie Austerlitz: „Prague and Bratislava’s decision to form the so-called Austerlitz group with Austria infuriated Warsaw”. Od tego momentu już tylko od kalkulacji Orbana będzie zależało, czy po przyłączeniu dodatkowo proniemieckiej Chorwacji, nie odtworzą się Austrio-Węgry jako obszar bezpieczeństwa w środkowej Europie, kosztem polskich kalkulacji politycznych. 

Mało kto zauważa że popierając bez zastrzeżeń politykę Ameryki na Ukrainie nie tylko utraciliśmy sojuszników na południu Polski, ale i staliśmy się przedmiotem przetargu na linii Rosja-Niemcy-USA. Nasza pasywna postawa sygnalizowana w podsłuchanych rozmowach Radka Sikorskiego, ale i powtórzona przez Paula Sonne w cytowanym w artykule Wall Street Journal „Putin Details Crimea Takeover Before First Anniversary” uznaniu przez Putina Polaków jako „kukiełek” („puppeteers”) powoduje, że nie tylko nie wzmocniliśmy naszej pozycji w Kijowie, ale wprost ją utraciliśmy. Wyrazem tego jest nie tylko niechęć Ukrainy do włączania nas do negocjacji z Rosją, ale i oparcie symboliki niepodległości Ukrainy wprost na wrogości względem Polski i sojuszu z hitlerowskimi Niemcami. W efekcie zarówno militarne wzmocnienie tego państwa, jak i jego rozpad mogą spowodować osłabienie pozycji naszego kraju. Ukraina buntowana przez Niemcy może stanowić zagrożenie w przypadku dążenie naszego kraju do uniezależnienia od Niemiec, ale również wszelkiego typu porozumienie Niemiec i USA z Rosją może uwzględniać zgodę na umiejscowienie Polski w strefie wpływów niemieckich. Lansowane w Polsce zagrożenie o „nowej Jałcie” w przypadku włączenia Rosji do sojuszu antychińskiego, należy w świetle uwzględnienia interesów niemieckich przez USA uznać za abstrakcyjne. Przeprowadzenie reform na Ukrainie przez Balcerowicza może spowodować milionowy napływ Ukraińców do Polski, w sytuacji kiedy po straceniu pracy będą szukali zatrudnienia za granicą, a nierozważna polityka wizowa im to umożliwi. 

Polska osłabiona wielomilionową emigracją, rekordową w skali świata bezdzietnością, upadkiem przemysłu, demoralizowana, dezinformowana przez media i obce grupy interesów, tracąca niepodległości w efekcie podpisania Traktatu Lizbońskiego niepostrzeżenie ulega likwidacji. W stulecie traktatu brzeskiego podpisanego przez Niemcy i Ukrainę zmierzamy w kierunku bardziej ekstremalnego wariantu, w którym rozgraniczenie stref wpływów może przesunąć się jeszcze bardziej na zachód. Zamiast Międzymorza rysuje się nam powstanie Austrio-Węgier na południu, oraz jak przed stu laty, zniknięcie Polski na północ od Karpat i Sudetów.

Autor bloga

mech

Cezary Mech

Dr Cezary Mech jest absolwentem IESE, byłym zastępcą szefa Kancelarii Sejmu, prezesem UNFE, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, a obecnie prezesem ARS

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook