Jedynie prawda jest ciekawa

“We will follow two simple rules: Buy America, Hire America”

23.01.2017

Proste zasady Donalda Trumpa po polsku: “dopłać zagranicy, zatrudnij Ukraińców”

Cały świat dyskutuje na temat konsekwencji prezydentury Donalda Trumpa dla świata i Polski. Ja również w różnych programach dość szeroko wypowiadałem się na ten temat (http://www.radiownet.pl/szukaj?tag=cecora#/publikacje/poludnie-radia-wnet-19-stycznia-2017; http://www.polskieradio.pl/130/4765/Artykul/1717015,Swiatowe-Forum-Ekonomiczne-w-Davos-Niepokoj-Chin; http://www.radiownet.pl/szukaj?tag=cecora#/publikacje/davos-brexit-trump-i-polska). Podsumowując, z dotychczasowych deklaracji prezydenta Donalda Trumpa wynika, że głównym przeciwnikiem politycznym i gospodarczym USA stają się Chiny. Chiny zapowiadają że działaniom Trumpa aktywnie się przeciwstawią, co grozi wybuchem z jednej strony konfliktów politycznych, a z drugiej strony gospodarczych. Donald Trump w pierwszym powyborczym przemówieniu wiarygodnie dla rynku kapitałowego obiecał wzrost gospodarczy, wzrost zysków i dwukrotny wzrost wynagrodzeń w USA, jak i przeniesienie przemysłu z powrotem do Stanów – obecnie przykładowo amerykańskie koncerny motoryzacyjne w okresie styczeń-listopad wyprodukowały 11,3 mln samochodów w USA, 2,2 mln w Kanadzie i 3,2 mln w Meksyku. Obiecuje obniżenie podatków od zysków, co oznacza wzrost zysków akcjonariuszy, a z drugiej strony zapowiada wydatki na inwestycje infrastrukturalne na skalę 1 bln USD. W przeszłości łączył to z deportacją z USA 2-3 miliony Meksykanów. Wskutek tych zapowiedzi, w USA nastąpił skok notowań giełdowych akcji (S&P500 index wzrósł o 6%, a akcje amerykańskich spółek w sumie o 1,6 bln USD), rentowności obligacji, a amerykańska waluta zyskała na wartości 4%. 

Głównymi beneficjentami polityki nowej administracji wydają się być przedsiębiorstwa przemysłowe, jak i banki (deregulacja sektora – w efekcie dzisiejszej decyzji wzrost kosztów kredytów hipotecznych o $500 rocznie) i ubezpieczenia co widać po wzroście ich notowań giełdowych. Wyraźnym beneficjentem zwycięstwa Donalda Trumpa jest też sektor służby zdrowia, co wynika z chęci wycofania się przez Republikanów z programu Obamacare (zmniejszającego ilość nieubezpieczonych Amerykanów o połowę) i co skutkowało tym że pierwszym aktem prezydenta było polecenie dla agencji aby zamroziły obciążenia ubezpieczycieli („President Trump Issues Directives on Regulatory Freeze, Affordable Care Act WSJ).   Z kolei firmy takie jak Apple, które w dużym stopniu są zaangażowane w Chinach i zapowiadają ekspansję w Indiach początkowo znacząco straciły na wycenie. Tak jak i fundusz George'a Sorosa stracił po tych wyborach ok. 1 mld dolarów obstawiając osłabienie koniunktury gospodarczej. Głównym deklarowanym wyzwaniem staje się odwrócenie trendu, wskutek którego Chiny w ujęciu realnym mają obecnie PKB wyższe niż USA i wraz ze znacząco szybszym wzrostem gospodarczym stają się coraz poważniejszym konkurentem do przewodzenia światu. W USA od 2000 roku nastąpił spadek udziału przemysłu w PKB o 20 proc. Trump, obiecując przywrócenie produkcji do USA, chciałby ten trend odwrócić. Deficyt USA w handlu z Chinami, który wzrósł do 2,1 proc. amerykańskiego PKB, też miałby ulec zdecydowanej redukcji, a zdaniem sekretarza handlu Wibur Ross’a głównym celem byłby wzrost amerykańskiego eksportu. Idealnym rozwiązaniem byłoby zmuszenie Chin do aprecjacji juana na wzór „Plazza Accord” z 1985 r. względem jena. Osiągnięcie tego celu sprawiłoby że główne problemy polityczne i gospodarcze USA byłyby rozwiązane. Tyle, że Chiny na realizację zapowiedzi Trumpa się nie godzą, nie chcąc tak jak Japonia popaść w dziesięciolecia stagnacji.

Polityka polegająca na tym, by miejsca pracy wróciły do USA, obłożenie cłami importu z Chin, spotka się z zapowiadanymi retorsjami w ramach strategii „tit-for-tat”. To z jednej strony grozi wybuchem konfliktów politycznych na tle odejścia od dogmatu „One-China”, a z drugiej strony gospodarczych. Prezydent Chin w Davos dość jasno zresztą postawił sprawę, że jeśli chodzi o kwestie gospodarcze, to wojna handlowa nie będzie miała zwycięzców i wszyscy na tym stracą. Chiny dążą do tego aby skorzystać z tego, że udało im się zdominować światową wytwórczość przemysłową, jednocześnie teraz wchodzą w najnowsze technologie, a Chińscy pracownicy bardzo szybko się bogacą. Chiny zapowiadają, że działaniom protekcjonistycznym USA nie będą się bierne przyglądać, co grozi wojną handlową. Efekt ewentualnej wojny handlowej, wyliczył i upublicznił Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Według jego szacunków doprowadziłaby to do spadku obrotów handlowych w ciągu pięciu lat o 14 proc., inwestycji o 4,5 proc., a PKB całego świata obniżyłoby się o 1,5 proc. Jednocześnie wpływowe środowiska biznesowe w USA raczej dążą do tego, by korzystając na zapowiadanych obniżkach podatków i ekspansji inwestycyjnej w sposób łagodny hamować ekspansję chińską, nie narażając biznesu amerykańskiego, obecnego w Chinach jak współpracującego z Państwem Środka, na znaczące straty. Dlatego wydaje się, że w roku 2017 w miarę pewne jest, że stopy proc. w USA pójdą do góry, a wartość dolara będzie rosła, to jednocześnie na kursach akcji i opcji wyraźnie widać, że występuje wysoka zmienność na rynku kapitałowym, świadcząca o niepewności co do tego, co faktycznie prezydent Donald Trump ze swych obietnic zrealizuje i jaki będzie efekt końcowy tych działań.

Wybór Rexa Tillersona, szefa ExxonMobil na sekretarza stanu, osoby która bezpośrednio z administracją Putina negocjowała umowy biznesowe pokazała całemu światu w tym i Chinom, że planowane są starania o sojusz z Rosją. Idealnym rozwiązaniem, które jawi się nowemu prezydentowi, byłoby porozumienie z Rosją, które z jednej strony rozwiązałoby problemy na Bliskim Wschodzie, w tym Izraela, a zarazem ułatwiło działania mające na celu zneutralizowanie chińskiego kolosa poprzez okrążenie go ze wszystkich stron przez Indie, Japonię i Rosję. Jednocześnie Donald Trump a zwłaszcza Rex Tillerson złagodzili swoją pierwotną retorykę wobec Iranu, a podczas przesłuchania przed komisją Senatu wystąpiła sugestia dotrzymania warunków umowy atomowej z Iranem. Przekaz koncentruje się bardziej na dążeniu do przyciągnięcia Rosji do rozwiązania konfliktu na Bliskim Wschodzie, jak i pozyskania jej dla wsparcia w działaniach okrążających Chiny. 

Czy Polska bardziej powinna się obawiać, czy też mieć nadzieję na lepsze czasy w związku z prezydenturą Donalda Trumpa? Jeśli chodzi o aspekt polityczny, to polska dyplomacja słabo wykorzystuje możliwość współpracy z Chinami w celu temperowania zakusów Rosji w myśl strategii jagiellońskiej. Polska kultywuje tradycję napoleońską Księstwa Warszawskiego - jest bezalternatywnym sojusznikiem USA i to jest o tyle niebezpieczne, że w przypadku odwrócenia sojuszu na amerykańsko-rosyjski przeciwko Chinom, istnieje duże niebezpieczeństwo, że jednym z przegranych będzie nasz kraj.  Jeśli chodzi o aspekt gospodarczy, to Polska należy do tych krajów, które mają największą ekspozycję na ryzyko związane ze zmianami na rynku kapitałowym na świecie. Ponieważ nasz wskaźnik dotyczący liczby kredytów walutowych plus zobowiązań dłużnych, które mamy względem zagranicy w relacji do PKB, jest na poziomie najwyższym na świecie, wyższy niż w Meksyku, na Węgrzech i w Turcji - a nawet 1/3 naszego długu skarbu państwa jest w walutach obcych. Dlatego jesteśmy, obok już przeżywających trudności Meksyku czy Turcji, najbardziej narażeni na wszelkiego typu zawirowania jak i odpływ kapitałów. Jesteśmy zagrożeni w aspekcie monetarnym, politycznym oraz dotyczącym procesów konwergencji. Wydaje się, że to w jakim kierunku działać, to zintensyfikować działania na rzecz wzrostu płac w Polsce, zamiast sprowadzania pracowników z Ukrainy w celu ich zamrożenia. Powinniśmy ponadto doprowadzić do szybkiego „uzłotowienia” kredytów frankowych, oraz podjąć starania o inwestycje chińskie w naszym kraju i skuteczne temperowanie rosyjskich zakusów poprzez współpracę z Chinami, pozostając kluczowym sojusznikiem prezydenta USA w jego polityce względem Niemiec, aby Polska nie utraciła niepodległości na rzecz jak nazwał prezydent Trump UE ‘vehicle for Germany’.

Dr Cezary Mech

Agencja Ratingu Społecznego

Autor bloga

mech

Cezary Mech

Dr Cezary Mech jest absolwentem IESE, byłym zastępcą szefa Kancelarii Sejmu, prezesem UNFE, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, a obecnie prezesem ARS

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook