Jedynie prawda jest ciekawa

Szkoda Polski?

11.10.2011

Donald Tusk wygrywając wybory tylko zdał kolokwium, ale prawdziwy egzamin dopiero go czeka.

Z reformowania zamiast puszczania ciepłej wody z kranu oraz z rzeczywistych umiejętności zwalczania kryzysu, gdy już nie można się zadłużyć na 300 mld zł, gdy w kieszeniach Polaków nie ma już zapasów, które poczynili, kiedy rząd PiS obniżył podatki. 

Wbrew pozorom Platforma nie miała trudnego zadania. Gdyby była tak atakowana jak PiS, jej wyborcy tak odczłowieczani, jej liderzy tak znieważani, jej program tak wykoślawiany, a jej działania tak deprecjonowane, to po sześciu latach polityki miłości Platforma zdobyłaby tyle głosów, ile obecnie SLD.

Zaledwie kilkanaście godzin po zamknięciu lokali wyborczych Donald Tusk zajął się tym, co lubi, a co dla Polaków nie ma żadnego znaczenia. Okazuje się, że teraz najważniejsze jest to, żeby Grzegorz Schetyna był zależny bezpośrednio od niego, co umożliwia tylko funkcja ministra, a nie marszałka Sejmu. Ona pozwala przy innych ministrach wygłaszać impertynencje powtarzane później publicznie i osłabiające pozycję osoby tak traktowanej. Donald Tusk przekonał się, że „zsyłając” Grzegorza Schetynę na stanowisko marszałka Sejmu tylko go wzmocnił, bo nie miał nad nim kontroli, a jako osobę formalnie statusowo wyższą od siebie nie mógł go łajać i napominać, co Schetyna wykorzystał. Teraz przeciwko Schetynie Tusk może wystawić swoją ulubienicę Ewę Kopacz, która oczywiście nie nadaje się na marszałka Sejmu, ale chodzi tylko o to, by osłabić Schetynę i zrobić z Sejmu maszynkę do głosowania, bo ustępujący marszałek mimo licznych wad starał się zachowywać jakieś pozory przyzwoitości.

Wyborcy, mimo dużego wsparcia Platformy, dali też Donaldowi Tuskowi i jego partii kilka nauczek. Pierwszą dostał Jacek Rostowski, bałwochwalczo przedstawiany jako najlepszy minister finansów tysiąclecia, którego w Warszawie poparło ledwie ponad 10 tys. osób. Co dowodzi, że dla wyborców Rostowski jest nikim, a jego kierowanie ministerstwem finansów zostało ocenione jako kompletna porażka. W dodatku najwybitniejszy ponoć minister rządu uzyskał w Warszawie dwuipółkrotnie gorszy wynik, niż w mniejszym okręgu łódzkim Cezary Grabarczyk, najbardziej obśmiany i skompromitowany minister Tuska. Czyli nawet Grabarczyk budzi lepsze skojarzenia niż ulubieniec premiera.

Spektakularną porażką jest też przegrana głównego propagandysty rządu Pawła Grasia z wiceprezes PiS Beatą Szydło, mimo że Graś miał do dyspozycji wielki aparat partii i niemal codziennie pojawiał się obok Donalda Tuska we wszystkich stacjach telewizyjnych. Bardzo znamienne jest też to, że nieustannie plujący na Antoniego Macierewicza (Piotrków Trybunalski) Stefan Niesiołowski dostał w porównywalnym okręgu (lubuskim) o około 5 tysięcy mniej głosów od posła PiS i nawet nie był zwycięzcą w tym okręgu, co oznacza,  że bezwstydna agresja bywa ukarana, choć w mniejszym stopniu niż Niesiołowski na to sobie zasłużył.

Tym razem ekipa Donalda Tuska nie ma już żadnej wymówki, nie ma na kogo zwalić odpowiedzialności za zaniechania, lenistwo, brak pomysłów i woli działania. Jeśli mimo to jej rządy będą jałowe, to znaczy, że mamy w Polsce Meksyk, gdzie przez 71 lat rządziło ugrupowanie, które zdaje się być dla PO niedoścignionym wzorcem - Partia Instytucjonalno-Rewolucyjna. Ale wtedy można powtórzyć za klasykiem, czyli prezydentem Bronisławem Komorowskim: „Szkoda Polski”.

Stanisław Janecki

Autor bloga

janecki

Stanisław Janecki

Stanisław Janecki, publicysta, absolwent fizyki, filozofii oraz historii sztuki na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Najczęściej czytane na blogu

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook