Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Zła Agnieszka, nasz Jerzyk i niedoceniony Łukasz

07.07.2013

Tegoroczny Wimbledon był najlepszym w historii polskiego tenisa. Jednak media mętnego nurtu, nawet w takim momencie nie potrafią dać nam poczucia sukcesu.

Po sobotnim finale kobiet, zarówno Onet, jak i gazeta.pl, użyły tego samego sformułowania pisząc o Sabinie Lisicki – pogromczyni Agnieszki Radwańskiej. Przypadek?

Osoby mniej interesujące się tenisem widząc tylko ten kłujący w umysł przekaz, mogą być przekonane, że w pojedynku tych dwóch tenisistek wydarzyła się jakaś sportowa katastrofa. Agnieszka Radwańska uległa Sabinie Lisicki w trzecim secie 9:7 (w Wimbledonie w rozstrzygającym secie nie ma tie – breaka). Przegrała po wyrównanej walce. Taki jest sport i taki jest tenis. Nie zawsze da się wygrać. Gdyby to było  proste, nie wypłacano by za zwycięstwo tak ogromnych pieniędzy.

Agnieszka Radwańska jest od czasów Jadwigi Jędrzejowskiej, naszą najwybitniejszą tenisistką. Po zeszłorocznym finale, dotarła do półfinału prestiżowego turnieju wielkoszlemowego. Powinna być wielbiona i wychwalana, a tu nie. Wprost przeciwnie.  Skoncentrowano się  na tym, że nonszalancko podała rękę Sabinie Lisicki, po przegranym meczu. Nasza rakieta numer jeden, zdawała sobie sprawę, że uciekła jej być może życiowa szansa i nie była zbyt wylewna po meczu. Jednak w TVN pokazano takie ujęcie jakby zlekceważyła rywalkę, a to już jest moment po podaniu ręki, kiedy się rozstają. Sabine Lisicki też patrzy już w inną stronę.
Czy to tylko  niesportowe zachowanie dziennikarzy, czy draństwo z premedytacją. Byle dopiec, kiedy jest okazja.

Nie mogą darować rodzinie Radwańskich poglądów. Ostatnio cytowano ojca Agnieszki Radwańskiej, pana Roberta Radwańskiego: "dziś mamy starcie trzeciego pokolenia AK z trzecim pokoleniem UB".
Po nieudanym występie na Londyńskiej Olimpiadzie, krytykowano Agnieszkę Radwańską tak bez pardonowo, że do dziś odmawia wszelkich kontaktów z TVN.

Cała ta sytuacja jeszcze raz uświadamia nam w jakim dziwnym kraju żyjemy. Poglądy trzeba mieć takie jakie głoszą wajchowi, bo inaczej gazetowa dintojra jest zagwarantowana niezależnie od wyników.

Co innego Jerzy Janowicz. Jego można czcić bez zastrzeżeń. Zresztą należy mu się to jak najbardziej. Był pierwszym Polakiem w półfinale wielkiego szlema.  I najprawdopodobniej dostarczy nam swoją grą jeszcze wielu emocji, bo umiejętności ma niebywałe. Nie należy jednak zapomnieć o Łukaszu Kubocie. Osiągnął półfinał, co jest ogromnym osiągnięciem tego 31 - letniego tenisisty. Jego droga do ćwierć finału była interesująca. Zgodnie z drabinką powinien się spotkać w drugiej rundzie z jednym z faworytów turnieju Rafaelem Nadalem. Ten jednak sensacyjnie odpadł w pierwszej rundzie z mało znanym  Belgiem Stevem Darciem.

Belg z powodu kontuzji poddał mecz z naszym zawodnikiem. I tutaj otwiera się historia, która jakoś umknęła, redaktorom sportowym, a nie powinna. W sobotę Łukasz Kubot pokonuje Francuza Beniot Paire, z którym przegrał poprzednie cztery pojedynki. Ale wieczorem ma jeszcze do rozegrania mecz deblowy, w parze Marcinem Matkowskim. Pewnie zgłosił się do turnieju deblowego, antycypując porażkę z Nadalem. Teraz sytuacja jest zupełnie inna. Ma przed sobą niebywałą  szansę w grze pojedynczej. Szkoda więc tracić siły na debla. Jednak w tej sytuacji Łukasz Kubot zachowuje się niezwykle rycersko. Daje z siebie wszystko i po mimo przegranych dwóch pierwszych setów, zwyciężają po pięciosetowym pojedynku razem z Marcinem Matkowskim.

Takie postawy powinny być nagłaśniane. Lecz jak widać dla części mediów ważniejsze jest sekowanie naszej wybitnej tenisistki i robieniu wokół niej „atmosferki”.

Ryszard Makowski

Autor bloga

Makowski-Ryszard

Ryszard Makowski

Satyryk. Kabaret OT.TO, Kabaret „Pod Egidą”. Niegdyś felietonista „Uważam Rze”, obecnie "wSieci". Autorskie płyty - „Pęc ze śmiechu” i „Na ochotnika do psychiatryka”.

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook