Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Trzy lata jak dla brata

14.10.2012

Trzy lata jeszcze z tym rządem to brzmi jak wyrok dla Polski.

W publicznych wypowiedziach wielu posłów rządzącej partii,  pojawia się w oczach lekki popłoch, pokrywany nagłą ulgą przypomnienia – do wyborów jeszcze trzy lata. Uff!

Trzy lata to kawał czasu.

Gabinet Donalda Tuska jest gabinetem trwania. Dawano, dawno temu wyrzucono z hukiem ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego, w więzieniu powiesił się w dziwnych okolicznościach ważny penitencjariusz. Z perspektywy czasu zwyczajnie tego ministra skrzywdzono. Poważna restrukturyzacja była w wyniku afery hazardowej. Premier ratował swój stołek tnąc w ataku histerii głowy nawet swych (ponoć) politycznych przyjaciół. Też z perspektywy czasu powyrzucał ich bez zdania racji. Komisja Sejmowa niczego się nie dopatrzyła.

Po katastrofie smoleńskiej, nieporównywalnej z niczym innym, ani premier nie podał się do dymisji, ani włos  nie spadł żadnemu z jego urzędników. Wina premiera, choćby w rozdzieleniu wizyt jego i prezydenta była ewidentna, a przygotowanie wizyty skandaliczne.

Co więcej cała ta sytuacja nie spotkała się z potępieniem ze strony opinii publicznej (vide wybory), ani żadnych organów państwa (sic!).

Premier najwyraźniej uwierzył, że jest „dotknięty geniuszem” i po drugich wygranych wyborach skompletował gabinet z pod dużego palca. Szczytem luzactwa była obsada Ministerstwa Sportu. Przed najważniejszą imprezą organizowaną w naszym kraju, Euro 2012 powierzono ten resort ładnej pani, która z wdziękiem przyznawała, że o sporcie nie ma zielonego pojęcia.

Rada Ministrów sprawia wrażenie kompletnej zbieraniny. Mister Finansów jest tak wiarygodny jak specjaliści od krojenia staruszków „na wnuczka”. Szef MSZ  to Twitterowy pyszałek, dumny nie wiadomo z czego. Gdyby tak wskazać w tym towarzystwie kogoś naprawdę kompetentnego trzeba by się chyba bardzo wgłębić, bo nachalnie w oczy się nie rzucają ze swoimi ze swoimi osiągnięciami.

Minister Rolnictwa poszedł na zieloną trawkę, ale to inna historia.

I tak ten rząd trwa. Z wdziękiem doprowadzając kraj do ruiny. Zamyka stocznie, rozkrada gigantyczne pieniądze pod pozorem budowy autostrad, niszcząc krajowe firmy, rozkłada służbę zdrowia, szkolnictwo, klonuje urzędników ponad wszelką miarę…

Same sukcesy. Długo by wymieniać.

A premier wychodzi w Sejmie i pudruje rzeczywistość. Opowiada o wydłużeniu urlopów macierzyńskich i stworzeniu miejsc w żłobkach. Nie jutro oczywiście, tylko za parę lat.

Jest coraz mniej przekonujący, coraz mniejszy, coraz bardziej groteskowy, ale ma większość. Paru głosów, ale ma.

O naszym losie decydują  partyjniacy pilnujący wyłącznie własnych partykularnych interesów.
Nie trzeba w takich momentach wymagać dyscypliny podczas głosowania. Nikt nie jest na tyle głupi, żeby w tej sytuacji stracić mandat posła.

Co tam Polska, mam kredyt do spłacenia, nie dadzą mi potem  dobrego miejsca na liście albo w ogóle nie wezmą, co tam wstyd.

Tu nie ma wstydu.

Jedziemy. Wypuści się Stefana i będzie ubaw.

Trzy lata. Tyle lat już wytrzymaliśmy. Może jeszcze i te trzy lata jakoś zlecą.

Istnieje jednak obawa, że to  my jako państwo zlecimy w otchłań historii.

Ryszard Makowski

Autor bloga

Makowski-Ryszard

Ryszard Makowski

Satyryk. Kabaret OT.TO, Kabaret „Pod Egidą”. Niegdyś felietonista „Uważam Rze”, obecnie "wSieci". Autorskie płyty - „Pęc ze śmiechu” i „Na ochotnika do psychiatryka”.

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook