Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Trójka do renowacji

30.03.2016

Program Trzeci Polskiego Radia jest w pewnym stopniu reliktem PRL. Trójka wymaga głębokich zmian, w tym personalnych.

Gorzka to prawda, ale „dobra zmiana” w „Trójce” okazała się falstartem.  Pani dyrektor po miesiącu urzędowania podała się do dymisji. Jej oświadczenie było adekwatne do podobnych sytuacji, czyli niewiele mówiące: „Nie mogąc realizować zamierzeń programowych, ani swobodnie budować zespołu, nie miałam innego wyjścia jak zrezygnować”. Co stanęło już po miesiącu, na drodze do stworzenia całkiem nowego oblicza dosyć już wiekowego radia? Ano przede wszystkim zasiedziały tam zespół. Spotkanie świeżo mianowanej pani dyrektor z dziennikarzami „Trójki” nie wróżyło niczego dobrego.  Nie każdy lubi kopać się z koniem i nic dziwnego, że pani dyrektor odeszła.

Wzorowym dyrektorem z „naszej” strony był w latach 2006 – 2009 Krzysztof Skowroński. Jego odwołanie poruszyło całe środowisko, niezależnie od poglądów. W grudniu 2009 roku udało się na krótko powrócić PiS do układu medialnego. I ten czas w „Trójce” już nie był dobry dla prawicy. Wydawałoby się, że teraz mając szansę budować nowe media, z tamtych, powiedzmy otwarcie błędów jakieś wnioski zostaną wyciągnięte. Na razie niestety tego nie widać.

 

A „Trójka” wymaga reformy. Jej obecne oblicze jest jakby przedłużeniem pomysłu na to radio z czasów stanu wojennego. Wtedy to postanowiono dotrzeć do młodzieży za pomocą muzyki rockowej. Dano szansę nowym zespołom, a ich promocją zajmowała się właśnie „Trójka”. Szczęście sprzyjało ówczesnym dygnitarzom partyjnym, bo pojawiło się bardzo dużo dobrych grup muzycznych, a Marek Niedźwiecki potrafił stworzyć kultową „Listę przebojów”. Politycznie oczywiście stacja była niezwykle poprawna. Niestety ta wpojona poprawność polityczna stała się gorsetem dla „Trójki” po 1989 roku. Dziennikarze pracujący tam od lat, mając swoje nawyki, swoje poglądy (nie kolidujące z ideami komuny), pomimo ewidentnego talentu do uprawiania zawodu, nie zawsze potrafili się znaleźć w wolnej Polsce. Lewacka część mózgu nie dawała im możliwości ogarnięcia całokształtu. Spektakularnym odsłonięciem pustki duchowej załogi z Myśliwieckiej była akcja „Orzeł może” na „Dzień Flagi”. Kompletna katastrofa z orłem z czekolady, z różową flagą i z prezydentem Komorowskim jako patronem „bida happeningu”.  Większego włażenia w łaski władzy chyba nie można zainscenizować.

 

Moje osobiste kontakty z „Trójką” nie należą do najlepszych. Dawno temu, na wiosnę 1990 roku współpracowaliśmy, jako kabaret OT.TO z Programem Trzecim i była to owocna współpraca. Później ktoś w tej stacji doszedł do wniosku, że kabaret OT.TO to obciach i bojkotowano nas sumiennie. Postanowiliśmy zrobić „niespodziankę” nielubiącym nas dziennikarzom i wydaliśmy płytę pod „przykrywką”,  „7777”, o charakterze rockowym zrealizowaną przez Rafała Paczkowskiego z udziałem czołówki polskich muzyków.  Piosenka „Jak ja kocham cię” robiła furorę na liście przebojów „Trójki”. I wtedy ktoś się połapał, że za nagraniem stoi OT.TO. W jednym tygodniu piosenka była już na siódmym miejscu, a w następnym prowadzący (akurat nie Marek Niedźwiecki, choć pewnie o tym wiedział) z wdziękiem oświadczył: „ta płyta nam się zawieruszyła” i brutalnie usunięto piosenkę z listy i z anteny.

Na początku lat dwutysięcznych próbowałem nawiązać z „Trójką” współpracę.  Zaproponowałem dwie świąteczne piosenki na płytę wydawaną z  „karpiem”. Jedna, „A ja wierzę w świętego Mikołaja” została wzięta. Zaśpiewali ją Zbigniew Zamachowski i Piotr Machalica, a zaaranżował Andrzej Jagodziński. Wyszło bardzo fajnie. Natomiast drugiej nie chcieli, ani w tamtym roku, ani w następnym. Zastanawiałem się dlaczego, bo piosenka była całkiem dobra. Dopiero po latach połapałem się, że w „Świeć gwiazdo świeć” jest wiele odniesień do wiary i pewnie to zgrzytało w tej laickiej stacji.

 

Natomiast 9 grudnia 2010 dostałem na piśmie odpowiedź, że moja propozycja zaistnienia z krótką formą literacko – muzyczną nie otrzymała rekomendacji kolegium III programu.

 

Aby zrobić renowację „Trójki” nie można się bać zdecydowanych zmian personalnych. I to bez względu na protesty całej KOD-owskiej hałastry wspieranej przez „Gazetę Wyborczą”. Nie może być tak, że spec od rozrywki z publicznego radia, idzie wieczorem do komercyjnej stacji telewizyjnej komentować w niezwykle tendencyjnym programie „Szkło kontaktowe”.

Założenie, że przyjdzie „nasz” człowiek i zreformuje „Trójkę” w oparciu o ten zespół jest z fałszywe. To są ludzie, którzy nie wiedzą, co to jest radio publiczne. Oni uwłaszczyli się i czują się nieformalnymi właścicielami stacji. A wszelkich intruzów spoza ich grona traktują zupełnie bezceremonialnie, mając za kryterium wyłącznie jedynie słuszny światopogląd.

 

Pierwszego kwietnia, akurat w wypadające urodziny „Trójki”, która zaczęła regularnie nadawać tego dnia w 1962 roku,  stanowisko dyrektora ma objąć Adam Hlebowicz. Do tej pory był dyrektorem gdańskiego Radia Plus, które zdobyło renomę w Trójmieście.

 

Dobrze to rokuje.  Miejmy nadzieję, że uda się stworzyć przyjazny dla słuchacza program, szerzący prawdę, bez ideologicznych uwarunkowań sięgających PRL, a przede wszystkim dający rozrywkę,  na poziomie „Trójki” z najlepszych lat.

 

 

 

Autor bloga

Makowski-Ryszard

Ryszard Makowski

Satyryk. Kabaret OT.TO, Kabaret „Pod Egidą”. Niegdyś felietonista „Uważam Rze”, obecnie "wSieci". Autorskie płyty - „Pęc ze śmiechu” i „Na ochotnika do psychiatryka”.

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook