Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

„Trójka” do renowacji, doprecyzowanie

31.03.2016

Ponieważ mój skromny artykuł o „Trójce” wywołał spory odzew, wypada mi zabrać głos.

Już w pierwszysch słowach mojego doprecyzowania pragnę zaznaczyć, że nie nigdy bym się nie ośmielił obrażać słuchaczy „Trójki”, ad gremium. Nie trzeba być wyjątkowo przenikliwym obserwatorem, żeby zauważyć, że Program Trzeci Polskiego Radia od wielu lat przyciąga odbiorcę o wyższych wymaganiach intelektualnych niż inne stacje. Mój dopisek pod artykulem dotyczył pierwszych konkretnych niewybrednych wtrętów. „Dziękuję za te wpisy. Potwierdzją one tezy z mojego artykułu. Kiedyś "Trójka " była dla inteligencji, a taraz jej obrońcami są prymitywy, niepotrafiący wzbić się ponad przaśne inwektywy”. Notka ta odnosiła się do paru osób, które uprawiały mierny „hejcik”. Nigdy w życiu skierowałbym takich słów do wszytkich, którzy próbują bronić tej stacji przed jakimkolwiek zmianami. Być może nie zgadzam się z większością Państwa światopoglądowo, ale zawsze widziałem w różnorodności siłę, a nie słabość. Dlatego też z pewnym smutkiem obserwowałem robienie z radia publicznego, radia wyłącznie jednej opcji politycznej. A taką stacją stała się w ostatnich latach „Trójka”. Pomijacie Państwo akcję „Orzeł może”. A niestety to była emenacja ideologicznej drogi jaką obrała dyrekcja i duża część redakcji za czasów Magdy Jethon. Zastąpienie w „Dzień Flagi” barw narodowych różowym ersatzem i podlizywnie się parze prezydenckiej, naprawdę nie wygladalo dobrze. Dużo Państwo mówicie o zawłszczaniu mediów przez obecną władzę, ale nie przaszkadzało Wam, kiedy poprzednia wladza dopuszczała na antenę tylko posłusznych dziennikarzy i artystów.

Ze względu na wiek, który część z Państwa tak chętnie mi wytyka, mam pewnie trochę szerszy obraz działalności „Trójki”. Sam się na niej wychowałem w siedemdziesiątych latach. Wtedy w dobie przedinternetowej, kiedy „żelazna kurtyna” za czasów Gierka dopiero się uchylała, dzięki redaktorom z „Tróki” mieliśmy jedyny dostęp do kultury światowej, przede wszystkim do muzyki. I wieczna chwała im za to. A audycje rozrywkowe z kultowym „60 minut na godzinę”, do dziś nie mają sobie równych. Jednym z moich zarzutów do obecnej „Trojki” jest właśnie brak stworzenia rozrywki, sięgającej choćby tamtych wzorców. Opieranie się przede wszystkim na „Powtórce z rozrywki” to trochę mało. A gdzie choćby współczesna „Rodzina Poszepszyńskich”?

Pisząc, że „Trójka” jest (podkreślam „w pewnym stopniu”) reliktem PRL, miałem na myśli jej propagandowy charakter, zbliżony niestety do lat osiemdziesiątych. Wtedy też ściągając sluchacza dobrą muzyką czy literaturą, „sprzedawało” mu się jedynie słuszny przekaz.

Jeśli chodzi o zmiany: „I to bez względu na protesty całej kodowskiej hałastry wspieranej przez „Gazetę Wyborczą” może też trochę nie doprecyzowałem, że nie jest to bezpośrdnio skierowne do słuchaczy „Trójki”, tylko do tych środowisk, które kontestują zmiany w mediach publicznych przedstawiając je, jako „skok na media”, w sytuacji, gdy sami chcą działać na zasadach monopolu informacyjcnego.

Pragnę także uspoić Państwa, że nie jestem wcale sfrustrowanym artystą, przynajmniej nie ponad średnią krajową. Nie mam wiekszych ku temu powodów. Znam swoje miejsce w szeregu i na nie nie narzekam.

Pisząc o tym, że ”9 grudnia 2010 dostałem na piśmie odpowiedź, że moja propozycja zaistnienia z krótką formą literacko – muzyczną nie otrzymała rekomendacji kolegium III programu”, nie dodałem „łopatologicznie”, że ta decyzja była spowodowana jedynie względami politycznymi, a nie artystycznymi. Gdybym miał pewność, że chodzi wyłącznie o te drugie, nie formułowałbym najmniejszych pretensji. Jednak po „sukcesie” piosenki „Platforma Cię kocha” i paru innych byłem w peowskich mediach zakazany. Taka jest prawda. Początki mojej współpracy z „Trójką” sięgają lat osiemdziesiątych. Wtedy jak miałem piosenkę nie zatrzymną przez cenzurę, to mogła się znaleźć na antenie.  Za czasów PO i PSL w mediach niestety doszliśmy do takiego momentu, że lepiej zakazywać konkretne osoby i nie bawić się w niuanse.

Co do kabaretu OT.TO i piosenki „Jak ja kocham Cię” zrobiłem rzeczywiście błąd rzeczowy, podając miejsce, do którego ta piosenka na liście „Trójki” dotarła. Ot, skleroza. Nie zmienia to jednak faktu, że została „wyczyszczona” z listy pod pozorem zagubionej płyty, bo ten moment pamiętam dobrze. Czy OT.TO się komuś podobało czy nie, to wiadomo, każdy może oceniać według swoich kryteriów, natomiast w tamtej „Trójce” lat dziewięćdziesiątych zrobiła się wokół nas „atmosferka” nie tylko związana z poziomem artystycznym i ta nasza „przebieranka” trochę odsłoniła niefajne (wiem, razem) mechanizmy. Widać nie były to dla nas „za wysokie progi”, jeśli grano nas, nie wiedząc, że to my. Chodziło o coś innego, ale….

Konkluduzja.

Dziękuję wszystkim Państwu za wpisy. Znaczy to, że poruszyłem temat ważny i warty dyskutowania.

Insynuacje, że napisałem to by się wkręcić do „Trójki”, pominę.  Z drugiej strony zakazywnie mi wejścia na antenę, też idzie chyba trochę za daleko. Jeśli już mnie państwo szufladkujecie, jako artystę „pisowskiego”, co zapewniem nie do końca jest uprawnione, ale to całkiem inny temat, to biorac pod uwagę sondażowe notowania PiS, może jest spore grono sluchaczy, które byłoby z mojej obecności na antenie zadowolonych. Zaznaczam to tylko polemicznie.

Z pewnością nie chodzi o to, żeby stracić słuchaczy, którzy się z „Trojką” utożsamiają. To jest bogactwo stacji.

Też nie wyobrażam sobie „Trójki” bez Marka Niedźwieckiego, Wojciecha Manna, a przede wszystkim Kuby Strzyczkowskiego, ale nie może być tak, że publiczna stacja jest zawłaszczona przez jedną opcje i broniona jak twierdza.

Dla mnie idealna „Trójka” to była „Trójka” Krzyśka Skowrońskiego, choć też jakoś się nie dogadaliśmy, kiedy on było dyrektorem. Dopiero całkiem przypadkowo połączyło nas Radio Wnet.

Zachęcam Państwa do większej otwartości i nie okopywania się na „jedynie słusznych” pozycjach. Osobiście wbrew pozorom jestem otwarty i wesoły, a moje marudzenie bywa konstruktywne.

Stwórzmy „Trójkę” dla nas wszsytkich, gdzie moglibyśmy się pięknie różnić.


Autor bloga

Makowski-Ryszard

Ryszard Makowski

Satyryk. Kabaret OT.TO, Kabaret „Pod Egidą”. Niegdyś felietonista „Uważam Rze”, obecnie "wSieci". Autorskie płyty - „Pęc ze śmiechu” i „Na ochotnika do psychiatryka”.

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook