Jedynie prawda jest ciekawa

Przyłapani złodzieje prawdy

31.01.2017

To że Lech Wałęsa jest TW „Blokiem” i postacią wyjątkowo odpychającą, wiemy od dawna. Smuci, że w wolnej Polsce dopiero papiery Kiszczaka nam to potwierdzają.

W III RP znaleźliśmy się w oparach kłamstwa zafundowanego nam przez esbeckich macherów wspomaganych lansowaną jeszcze w PRL agenturą. Wespół w zespół, przenieśli nas w rzeczywistość alternatywną. W rzeczywistość odwróconych wartości. Członkowie służb komunistycznych i ich donosiciele stali się beneficjentami zmian po 1989 roku, a ludzie, którym niszczyli życie zepchnięci na margines, w tym także finansowy.

Prestiż noblisty i byłego prezydenta Lech Wałęsa nadużywał w sposób niebywały, pozywając tych, którzy nie czapkowali jego wielkości i pytali o lata siedemdziesiąte, a także rozważali czy jego współczesna działalność, nie jest stymulowana niechlubna przeszłością.

Fakt posiadania przez Kiszczaka w zaciszu domowym tak ważnego dokumentu, jak oryginał podjęcia współpracy przez Lecha Wałęsę, daje asumpt do twierdzenia, że mógł swobodnie traktować naszego najważniejszego opozycjonistę jak kukiełkę. Zresztą to, że był szef esbeków był poza zasięgiem wymiaru sprawiedliwości III RP, jest jednoznaczną odpowiedzią na moc jego teczek.

Tutaj należy zauważyć, że rzucona na rynek teczka Wałęsy jest swego rodzaju zasłoną dymną dla archiwum Kiszczaka. Naiwnością byłoby wierzyć, że posiadał haki tylko na jednego ze swoich podwładnych. I co ciekawe nikt nie próbuje drążyć tego tematu czy gdzieś jeszcze są inne równie fascynujące materiały. Krążyła kiedyś wieść jakoby Kiszczak chciał przekazać Jarosławowi Kaczyńskiemu listę stu nie zarejestrowanych agentów. Biorąc pod uwagę, że Kiszczak to człowiek honoru, może warto było chociaż zerknąć na ten zestaw.

Zgodnie z najnowszymi odkryciami Lech Wałęsa był TW w latach siedemdziesiątych. Oglądając jednak zdjęcia z Magdalenki, trudno uwierzyć, że urwał się całkowicie. A analizując nawet pobieżnie to robił w III RP, włącznie z poszukiwaniem i niszczeniem swojej teczki z pozycji prezydenta i obalaniem rządu Jan Olszewskiego, trudno nie mieć wrażenia, że działał wyłącznie w interesie dawnej bezpieki i ich pupilków.

Lech Wałęsa zatruwa nam codzienność swoją nieustanną aktywnością samowybielajacą. Kiedyś był nawet zabawny i wiele jego powiedzonek weszło do nowomowy, ale ostatnimi laty stał się zapiekłym kłamcą bez krzty uroku. Ten szczęściarz totolotkowy, nieustannie utrzymuje, że sam obalił komunę, a wszelkich oponentów szarga bez najmniejszych oporów.

Najgorsze jest to, że przywódca czegoś najpiękniejszego, co nam się zdarzyło w historii czyli „Solidarności”, okazał się zwykłym krętaczem i niezwykle mierną postacią. A gdy jeszcze weźmiemy pod uwagę, że przez lata był naszym towarem eksportowym. Był uosobieniem wspaniałego mitu. Zwykły stoczniowiec odwagą i wiarą w ideały obalił „imperium zła”, wyzwolił swój naród i zmienił mapę Europy. Można wymyślić coś piękniejszego? Nawet w Hollywood pewnie nie dali by rady.

Lech Wałęsa mógł nas kiwać tylko dzięki całemu systemowi, który został narzucony w III RP.

Co więcej handlarze kłamstwem nadal mają się dobrze. W TVN24 profesor ( a jakże) Jan Widacki podważał metody grafologiczne. Nie można porównywać obecnego pisma Lecha Wałęsy z jego dawnym pismem odręcznym i takie tam mądrości, wyciągnięte z rękawa. Sam „poszkodowany” już głosi, że bez przymusu grafolodzy nie wydali by takiego werdyktu.

Trudno odczuwać jakąkolwiek satysfakcję z posiadania niezbitego dowodu, tego co wiemy od dawna, że Lecha Wałęsa to TW Bolek. Lepiej by było, żeby Lech Wałęsa był naprawdę bohaterem bez skazy, ale nie jest i cóż na to poradzić.

Teraz będziemy się zmagać z następną odsłoną casusu Wałęsy: „Owszem donosił, ale ile zrobił. Nie mogą go rozliczać, ci co w stanie wojennym siedzieli u mamusi”.

My nie stykamy się wyłącznie, z kłamliwym człowiekiem, który w obliczu utraty całego oficjalnego życiorysu wije się jak piskorz. Najgorsze jest to, że za nim stoi machina kłamstwa. I przed wszystkim z tą machiną trzeba się wreszcie rozprawić, jeśli nie chcemy żyć dłużej w kraju gdzie fabrykowane farmazony mają zastępować prawdę.  

Autor bloga

Makowski-Ryszard

Ryszard Makowski

Satyryk. Kabaret OT.TO, Kabaret „Pod Egidą”. Niegdyś felietonista „Uważam Rze”, obecnie "wSieci". Autorskie płyty - „Pęc ze śmiechu” i „Na ochotnika do psychiatryka”.

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook