Jedynie prawda jest ciekawa

Przejezdność Trasy Łazienkowskiej

27.09.2015

Określenie Platforma Oszustów nie wzięło się znikąd. Ponad osiem lat uczciwej harówy na taką opinię.

Z wielką fetą władze Warszawy obwieściły, że za miesiąc pojedziemy wyremontowaną po spaleniu Trasą Łazienkowską. Tym razem było to trzydziestocentymetrowy  pic PO.

Po wyłączeniu kamer telewizyjnych, okazało się, że na razie będzie to tylko słynna już z budowy autostrad na Euro 2012 przejezdność, a tak naprawdę trasa zostanie oddana kiedyś tam. Pamiętne były loty helikopterem premiera Donalda Tuska i ministra transportu Sławomira Nowaka, nad rozgrzebaną A2, pokazywane z emfazą w Wiadomościach. jak to Podziwiali w zasadzie, gotową inwestycję i cieszyli się, że da się da przejechać, a że terenówką albo wozem bojowym typu skot, no…

Władze Warszawy postanowiły zakpić z całej Polski. Prezydent Hanna Gronkiewicz - Waltz, jej zastępca i liczni przedstawiciele magistratu rankiem 26 września, w kaskach budowniczych a la „czterdziestolatek”  stanęli na moście i obserwowali moment gdy suwane z prawego i lewego brzegu Wisły odcinki nowej konstrukcji mostu stykają się nad środkiem  rzeki. Najpierw pokazano 30 cm szparę, a potem jej nie było i pani prezydent obwieściła rozpierana dumą, że znowu połączyliśmy Pragę ze Śródmieściem. Ostatnio z tak podniosłym momentem mieliśmy do czynienia, gdy Amerykanie władowali na Księżycu i w świat poszła sentencja „Jeden mały krok człowieka, ale to wielki krok dla ludzkości”.

Tutaj też starano się stworzyć atmosferę wielkiego kroku, ale jak to zwykle bywa przy inwestycjach w czasach Platformy. „Miał być wielki krok, a wyszedł wielki szwindel”

Okazuje się, że będzie można za miesiąc przejechać, bo cudem uda się wylać asfalt, co nie oznacz końca remontu. Remont będzie trwał w najlepsze. Po cóż ten cały cyrk. Ano, kiedy most się spalił w lutym, wtedy znane ze ślimaczących się inwestycji władze Warszawy (metro oddano z czteroletnim poślizgiem i to najkrótszy odcinek), z okazji roku wyborczego, postanowiły się wykazać i obiecały, że remont skończy się w październiku.

Dlatego bez względu na stan inwestycji, trzeba ogłosić, że jest sukces. No i ogłasza się. Bezpiecznie na 1 listopada, czyli tuż po wyborach. Pani prezydent Warszawy obwieszcza, że most będzie stał i ze sto lat. Odważna deklaracja, biorąc pod uwagę, że słyszy się o bliskim końcu świata.

Tu należy przypomnieć, że w 1975 roku, we wrześniu,  też paliła się Trasa Łazienkowska. Scenariusz był podobny, fajczył się drewniany pomost pod nawierzchnią. I też asfalt się powybrzuszał nawet na metr wysokości. I ile zajął wtedy remont? Ano uporano się w trzy miesiące. Wydawałoby się, że w 40 lat później, nie powinno to trwać dłużej. Technologia chyba zrobiła „wielki krok” na przód. Pewnie te zarzuty, będą odpierane argumentami, że renowacja była tak głęboka, że w zasadzie zbudowano nowy most w rekordowym tempie. Jedno co jest charakterystyczne dla nonszalanckiego państwa Platformy… nie podano, żadnej rozsądnej przyczyny spalenia się mostu. Spalił się i tyle. Macie przejezdność i się cieszcie. Przez ponad pół roku i tego nie mieliście.

Określenie Platforma Oszustów nie wzięło się znikąd. Ponad osiem lat uczciwej harówy na taką opinię.

 

 

Słowa kluczowe:

Ewa Kopacz

,

most

,

mosty

,

Warszawa

Autor bloga

Makowski-Ryszard

Ryszard Makowski

Satyryk. Kabaret OT.TO, Kabaret „Pod Egidą”. Niegdyś felietonista „Uważam Rze”, obecnie "wSieci". Autorskie płyty - „Pęc ze śmiechu” i „Na ochotnika do psychiatryka”.

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook