Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Platformerskie wariatkowo

22.07.2014

Posiedzeniu Sejmu, na którym miano uchylić immunitet Mariuszowi Kamińskiemu objęto statusem „top secret”. Sprawy korupcji są u nas niezwykle dobrze strzeżone.


Sala sejmowa zmieniła się w nieprzenikalną dla informacji twierdzę. ABW odcięło sieć internetową, posłowie deponowali telefony, sprawdzano czy nie wnoszą dyktafonów. Włączono ekrany zakłócające fale radiowe.

W tym samym czasie w „Sowa&Przyjaciele” nagrywano, kogo tylko chciano ze szczególnym uwzględnieniem najwyższych państwowych urzędników. W tym samego ministra spraw wewnętrznych.

A oczywiście tuż po super tajnym posiedzeniu Sejmu, i tak wszyscy wiedzieli, że były szef CBA mówił o willi Kwaśniewskich w Kazimierzu i machlojkach związanych ze sprzedażą  tej nieruchomości zwanej w grypserze pani prezydentowej Jolanty „butami”.

Codziennie docierają do nas takie informacje, że człowiek chciałby krzyknąć: gdzie my żyjemy?!

Policja strzelała w szpitalu pacjenta, który doznał szoku pooperacyjnego i stał się groźny dla otoczenia. Pacjent trafia ponownie na stół operacyjny i umiera.

W relacjach przedstawiano tego pacjenta jako wyjątkowo groźnego szaleńca uzbrojonego w noże i demolującego szpital.

Jak się jednak wgłębić w sprawę, pacjent był już w piwnicy i tam się rozegrała śmiertelna gra. Dwóch policjantów nie potrafiło obezwładnić jegomościa niewysokiej postury z dwoma stołowymi nożami. Takimi nawet niezaostrzonymi. Swoją ignorancją doprowadzili do tragedii. Człowiek zamiast znaleźć w szpitalu ratunek, znalazł śmierć.

W Gorzowie Wielkopolskim rozegrały się sceny jak z westernu. Szaleniec uzbrojony był na wzór Apaczów w nóż i jakiś tomahawk typu tłuczek czy coś takiego. Dwójka policjantów, kobieta i mężczyzna, nie byli w stanie sobie z nim poradzić. Owszem był agresywny, ale od tego jest policja, żeby obezwładniać właśnie takich typów.

Para policjantów oddała dwanaście strzałów. W tym jeden drasnął szaleńca w ucho i otarł się o skroń. Normalna bonanza. Zanim go trafili w kolano, kule świstały na lewo i prawo.

Inny szaleniec, który urządził sobie rajd po Warszawie beemką, grzejąc i ze dwieście na godzinę, filmował to, pozdrawiał policję i umieścił relację w internecie. Zatrzymano go, ale wypuszczono. Biegły stwierdził, że jego wyczyn nie zagrażał katastrofą w ruchu drogowym.

Przeciętny kierowca przekroczy prędkość o 10, 15 km, złapie go fotoradar albo patrol z „suszarką” i dostaje mandat oraz punkty, a jak się przekroczy z 90 przepisów jednorazowo, no to organa ścigania nie wiedzą, co z tym zrobić.

Izabella C. wjechała do przejścia podziemnego w centrum Warszawy w grudniu 2013 r. Była pijana. Sąd zarządził zatrzymanie paszportu i dozór policyjny. Pani przestała się zgłaszać na komendę i to wszystko. Policja śle pisma do prokuratury, a ta ma je rozważyć. Biegły sądowy już pół roku bada, czy ta pani jest poczytalna.

Można się zastanawiać, czy ta nasza rzeczywistość jest poczytalna.

Stara się ją opisać prokuratura tak jak potrafi: "Ekspedientka sprzedała alkohol w postaci wódki >>Żubrówka<< o poj. 0.7".

Nasze służby tak działają, jak klecą zdania.

Jeśli trafią na opóźnionego w rozwoju chłopca, który ukradł w sklepie batonik, albo na 92-letnią staruszkę, która przywłaszczyła sobie bukiet kwiatów, to bezwzględnie rozprawią się z tymi groźnymi złoczyńcami.

Ryszard Makowski

Autor bloga

Makowski-Ryszard

Ryszard Makowski

Satyryk. Kabaret OT.TO, Kabaret „Pod Egidą”. Niegdyś felietonista „Uważam Rze”, obecnie "wSieci". Autorskie płyty - „Pęc ze śmiechu” i „Na ochotnika do psychiatryka”.

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook