Jedynie prawda jest ciekawa

Patriotyczne karaoke

11.11.2012

Wieczorem 10 listopada nieopodal Grobu Nieznanego Żołnierza, propagowano pieśni patriotyczne. Udało się zorganizować świetną parodię takiej imprezy.

Pomysł by  Warszawie „Lekcji Śpiewania” udzielił  krakowski Loch Camelot jest dosyć nowatorski. Ponieważ imprezę zaplanowano i w Warszawie i w Krakowie, któreś z tych miast, trzeba było potraktować trochę gorzej i zamiast 11 listopada,  pośpiewać już 10. Padło na Warszawę. Wieczorem na Placu Zwycięstwa, co prawda wykonawcy nie mieli liczebnej przewagi nad publicznością, ale tłum liczący mniej więcej 200 osób, jak na stolicę, to żadna rewelacja.

Z rozdawanego śpiewnika, „Radosna Niepodległości”, pozdrawia nas prezydent Krakowa – Ufam, że w obu tych nadwiślańskich pięknych miastach wzbudzi tyle samo dobrych, pogodnych emocji. Znaczy się ta lekcja śpiewania.

Prawdopodobnie pan prezydent pisząc te słowa (czy ktoś piszący za niego) nie znał treści śpiewnika, bo wzbudza on tak zwane mieszane uczucia.

Przyjęło się na 11 listopada intonować pieśni legionowe i pieśni tamtej epoki,   niezwykle piękne i podniosłe. A tutaj ze sceny leciało –

„Siekiera, motyka, piłka, linka

Tu Oświęcim, tam Treblinka

Siekiera, motyka, światło, prąd

Drałuj draniu wreszcie stąd”

Nie wiadomo czy kolejna zwrotka z tej samej idealnie pasującej do rocznicy pieśni, nie była dobrana jako  zdecydowana aluzja do obecnych czasów.

„Jak tu być i o czym śnić

Hycle nam  nie dają żyć

Po ulicach gonią wciąż

Patrzą, kogo jeszcze wziąć”

Być może nawet obrażała siły policyjne czujnie obserwujące  na pobliskim Krakowskim Przedmieściu uczestników  manifestacji w miesięcznicę Katastrofy Smoleńskiej.

Inne pieśni dobrano też z dziwnego klucza, i Powstanie Warszawskie zostało uczczone, „Pałacyk Michla”, i stan wojenny „Zielona wrona”.  Nie wiedzieć czemu chciano zdeprecjonować genialnego krakowskiego  artystę Marka Grechutę, umieszczając jego nie za bardzo udany tekst „Wolność”.

„Wolność to także i odporność serc

By na zła drogę nie próbował zejść

Bo są i tacy, którzy w wolności cud

Potrafią wmieszać swoich sprawek bród”

I Gałczyński się przydał, bo akurat do jego wiersza melodię skomponowała autorka opracowania muzycznego koncertu.

Patrzył na to z pomnika Józef Piłsudski, którego ustawiono taką figurę, jakby się czymś permanentnie martwił.

W wietrzny i ciemny listopadowy wieczór, publiczność dość  niemrawo podchwytywała wyświetlane na ekranie teksty.

Taka radosna jest ta nasza niepodległość.

A Kraków i tak bardzo lubię.

Autor bloga

Makowski-Ryszard

Ryszard Makowski

Satyryk. Kabaret OT.TO, Kabaret „Pod Egidą”. Niegdyś felietonista „Uważam Rze”, obecnie "wSieci". Autorskie płyty - „Pęc ze śmiechu” i „Na ochotnika do psychiatryka”.

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook