Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

"My naród" - nie dla TVP

30.08.2015

Telewizja nazywająca się polską, a do tego publiczną, nie zdobyła się na transmisję koncertu „My naród”, uświetniającego 35 – tą rocznicę powstania „Solidarności”.

Miarą naszej wolności jest sfera mediów. I ta sfera potwierdza, że przez te 35 lat od momentu postania „Solidarności” i ponad ćwierćwiecza III RP, nie za daleko odeszliśmy od standardów stanu wojennego.

TVP nie jest zainteresowana transmisją koncertu z Gdańska, gdzie rocznicę świętuje związek zawodowy, bez którego nie było zmian w naszej części Europy, i który zaszczyca swoją obecnością prezydent Polski Andrzej Duda.

Perfidia, a  zasadzie zwykła bezczelność  decydentów TVP polega na tym, że w czasie sobotnich „Wiadomości” jest łączenie się z Gdańskiem i reporterka informuje widzów o   przemawiającym właśnie prezydencie. Słowa głowy państwa, są zakrzykiwane przez prowadzącą „Wiadomości” i wysłanniczkę redakcji w teren.

Na zakończanie tej sekwencji  Beata Tadla informuje, że  będzie retransmisja tego koncertu w poniedziałek. Łaskawcy. Przejrzą, przepatrzą, wybiorą i dopiero puszczą.

Sobotni wieczór w TVP obfitował w transmisje na żywo. Ważniejsze od koncertu w Gdańsku, okazał się kabareton w Kielcach, dla którego określenie szmira,  uwłaczałoby szmirze i wręczenie nagród muzyczny prywatnej stacji różnym wziętym szansonistom.

Władze TVP godnie zastępują cenzurę. Nawet można powiedzieć, że są zdecydowanie skuteczniejsze, bo manipulowanie informacją jest nazywane wolnością słowa. Nowy prezes telewizji Janusz Daszczyński już dał sygnał swoim mocodawcom, że mogą na niego liczyć i wywiąże się sumiennie z powierzonego zadania.

W koncercie ma terenie Stoczni Gdańskiej wzięli udział m.in. Krzysztof Cugowski, Lombard, Sztywny Pal Azji, Elektryczne Gitary, Natalia Przybysz, Daab, Tomek Lipiński i Jan Pietrzak. Artyści nie pośledni, ale nie rozpieszczani przez telewizję publiczną, więc może warto było ich pokazać, zamiast zestawu zgrywusów z kabaretonu, którzy są na ekranie w takiej ilości, że już patrzeć na nich trudno, bez wiadomych odruchów, a do tego odgrywali odgrzewane skecze.

Może niezbyt fortunny był wybór gwiazdy. Chris de Burgh kojarzy się ze śpiewaniem w Pałacu Namiestnikowskim dla prezydentowej Jolanty Kwaśniewskiej „Lady in red”. Piosenkarz musiał wiedzieć, że śpiewa dla „czerwonej damy”. Notabene tamten występ fundowała telewizja publiczna.

Poniewieranie przez TVP symboli narodowych, a jednym z najważniejszych z nich jest „Solidarność”, tylko dla tego, żeby nie rozpowszechniać wizerunku prezydenta albo prewencyjnie przefiltrować to co powie czy zaśpiewa  Jan Pietrzak, to kolejny dowód na to, że ta instytucja jest do kasacji.
Bez uczciwej i rzetelnej telewizji publicznej, propagującej wydarzenia ważne dla społeczeństwa, nie można mówić, że żyjemy w demokratycznym kraju. Wprost przeciwnie zostaliśmy medialnie rozbrojeni.

„My naród” mamy prawo do własnej, a nie polskojęzycznej telewizji publicznej.

Autor bloga

Makowski-Ryszard

Ryszard Makowski

Satyryk. Kabaret OT.TO, Kabaret „Pod Egidą”. Niegdyś felietonista „Uważam Rze”, obecnie "wSieci". Autorskie płyty - „Pęc ze śmiechu” i „Na ochotnika do psychiatryka”.

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook