Jedynie prawda jest ciekawa

Marsz Pogrzebowy opozycji totalnej

07.05.2017

6 maja zamyka pewien etap w naszej polityce. Ulica okazała się miejscem klęski dla tzw. opozycji.

Zawsze mówiłem, że Grzegorz Schetyna to może wyprowadzić milion, ale z konta Platformy. Żart jak żart, ale rzeczywistość okazała się dla przewodniczącego Platformy niezwykle dotkliwa. Z konta PO musiał  wyprowadzić chyba sporo więcej organizując  „Marsz Wolności”. Takiej akcji propagandowo - reklamowej poza okresami wyborczymi nie doświadczyliśmy w III RP. Na marne poszło także logistyczne wspomożenie samorządów, które są cały czas bastionami partii „kręcących lody”. 

Po sromotnej porażce marszów KOD–u, po próbie przejęcia inicjatywy przez najbardziej odpychający byt jaki mógł się przytrafić komukolwiek, „Obywateli RP”, wydawało się, że powrót Platformy jako siły przewodniej, tych, którzy w PiS widzą zdrożenie dla swoich interesów jest nieuchronny.

Tym bardziej, że Grzegorz Schetyna po nieudanym sejmowym puczu, wysforował się na lidera opozycji totalnej. Zepchnięcie na margines Ryszarda Petru, nie było trudne w sytuacji, kiedy sam zainteresowany zrobił wszystko, żeby udowodnić, że jest raczej fircykowatym bawidamkiem, a nie przywódcą partii.

I to jest miarą w jakiej opresji znalazła sie nasza opozycja. Na jej czele nagle znajduje się ktoś o zupełnie nieświetlanej przeszłości, a co najistotniejszej, ktoś kto nie ma niczego pozytywnego do zaoferowania.

Sejmowe wystąpienie Grzegorza Schetyny podczas konstruktywnego wotum nieufności dla rządu, sygnalizowało kompletną pustkę programową, a co gorsza zaprezentował metody oratoryjne, jak to się niegdyś w epoce przedpubowej mawiało, spod budki z piwem czyli ordynarne nawijanie pod wpływem nabuzowania. 

„Marsz Wolności” miał przystemplować wspaniały powrót Schetyny na piedestał. Miał wysłać sygnał do Brukseli, do Wiadomo Kogo, że tu jest ktoś z kim będzie trzeba się liczyć po powrocie, ktoś kto nie musi wychodzić na Dworzec Centralny z powitalnym pokłonem.

I wszelkie te kalkulacje  rozpłynęły się znienacka w niebyt.  „Marsz Wolności” okazał się „Marszem Pogrzebowym” opozycji totalnej i Grzegorza Schetyny osobiście.

W zasadzie można nawet powiedzieć, że to była niezwykła przysługa dla PiS, który pomimo licznych sukcesów, zalicza ostatnio wpadki wizerunkowe. W pałacu prezydenckim też akurat nastąpiła enigmatyczna wymiana rzecznika prasowego. Tak jak czasem piarowcy muszą szukać informacji przykrywających wpadki, tak tutaj spece z PiS zostali rewelacyjnie wyręczeni przez szefa PO. Świetnie odciągnął uwagę od kłopotów partii rządzącej i zawirowań w pałacu prezydenckim.

Sam na tym marszu miał denne przemówienie, które by nie rozgrzało nawet Eskimosa.

Uczestnicy krzyczeli: Nie ma zgody!

A przecież wielki nieobecny, Bronisław Komorowski, prawił: Zgoda buduje!

Jak można nie szanować dorobku tego wielkiego myśliciela.

Przewidywane zwycięstwo wyborcze PiS w 2015 roku, zmusiło ośrodki widzące Polskę jako folwark finansjery światowej do intensywnego działania. Pomysłem na destabilizację państwa i  powrót do rządzenia tych co trzeba, miały być uliczne zamieszki. Nie żałowano na to pieniędzy.

 

6 maja definitywnie rozwiane zostały plany przejęcia w Polsce władzy na drodze ulicznej rewolty.

 

Polacy widzą poprawę jakości swojego życia i nie tak łatwo dają się oszukać płatnym kuglarzom.

 

Można tu sobie westchnąć klasycznie: Jaka piękna katastrofa!

 

Co zostało totalnej opozycji? Znając ich rozmach umysłowy, można domniemywać, że udadzą się do Brukseli błagać Timmermansa i spółkę o interwencję, bo u nas jest taki reżim, że ludzie nawet boją się iść na Marsz Wolności.


Autor bloga

Makowski-Ryszard

Ryszard Makowski

Satyryk. Kabaret OT.TO, Kabaret „Pod Egidą”. Niegdyś felietonista „Uważam Rze”, obecnie "wSieci". Autorskie płyty - „Pęc ze śmiechu” i „Na ochotnika do psychiatryka”.

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook