Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Małyszomania złotem się toczy

10.02.2014

Fetując naszego wspaniałego złotego medalistę olimpijskiego Kamila Stocha, nie zapominajmy, że bez geniuszu Adama Małysza, najprawdopodobniej nie krzyczelibyśmy z emocji podczas konkursu w Soczi 2014.

Przed epoką Adama Małysza TVP nie była zainteresowana nawet transmitowaniem Pucharu Świata w skokach narciarskich. Prym wtedy wiedli Niemcy, Austriacy, Finowie, Norwegowie Słoweńcy i decydenci z publicznej telewizji kręcili nosem na propozycję, by pokazywać rywalizację mało interesującą krajowego widza. Dopiero gdy „Orzeł z Wisły”, we wspaniałym stylu zaczął leczyć nasze kompleksy narodowe i wygrywać z Martinem Shmittem, wtedy okazało się, że ku pokrzepieniu serc warto pokazać skoczków narciarskich. 

Gdy Adam Małysz kończył karierę i enigmatycznie wypowiadał się o swojej dalszej drodze życiowej, wydawało się, że powoli zainteresowanie skokami będzie  gasło. 

W ostatnim  konkursie sezonu 2010/2011 w Planicy, na podium stanęli razem  Kamil Stoch i występujący ostatni raz Adam Małysz. Kamil Stoch zwyciężył, a Adam Małysz był trzeci.

Kto by pomyślał wtedy, że będzie to taka symboliczna zmiana warty.

Okazało się, że „małyszomania” tak podziałała na wyobraźnię całemu pokoleniu i wywołała takie zainteresowanie uprawianiem tej trudnej dyscypliny sportu, że zamiast jednego Adama mamy plejadę wspaniałych skoczków.

Oczywiście nic nie stało się samo. Telewizja co prawda napędziła sponsorów, ale potrzeba było kogoś, kto potrafi tych utalentowanych chłopców odpowiednio zmotywować i nauczyć wygrywać z najlepszymi.

I tu przyczynkiem do zadumy nad ludzkim losem jest kariera Łukasza Kruczka. Jako skoczek sukcesy miał bardzo umiarkowane. Medale na Uniwersjadzie, ale bywało, że w zawodach Pucharu Świata plasował się na ostatnim miejscu. Kiedyś razem z bratem zamykali stawkę zawodów. 

„Łukasz Kruczek.. Leci... Jak zwykle... poniżej 100 metrów”, tak komentował Włodzimierz Szaranowicz.

Natomiast jako trener zbudował drużynę i sięgnął wyżyn złota Igrzysk w Soczi

Adam Małysz stwierdził z pewnym żalem, że oddałby swoje cztery medale olimpijskie (trzy srebrne i jeden brązowy) za jeden złoty.

Po czterdziestu dwóch latach, bo tyle minęło od sukcesu Wojciecha Fortuny w Sapporo, za sprawą Ireny Szewińskiej, wręczającej trofeum, znowu na piersi Polaka błysnęło złoto, pamiętajmy o Adamie Małyszu. I to nie tylko jako o byłym mistrzu, ale przede wszystkim  jako o kimś, bez kogo nie mielibyśmy współczesnej ery skoków narciarskich.

Ten złoty medal zawdzięczamy w dużej mierze także  jemu.

Zapraszamy na profil Stefczyk.info na facebooku!

Ryszard Makowski

Autor bloga

Makowski-Ryszard

Ryszard Makowski

Satyryk. Kabaret OT.TO, Kabaret „Pod Egidą”. Niegdyś felietonista „Uważam Rze”, obecnie "wSieci". Autorskie płyty - „Pęc ze śmiechu” i „Na ochotnika do psychiatryka”.

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook