Jedynie prawda jest ciekawa

Lewaccy "Trójkowicze" protestują

07.07.2016

Kontestujący w niewybredny sposób obecność Bronisława Wildsteina na antenie „Trójki”, sami wypisują się z grupy społecznej określanej mianem inteligencji.

Kiedyś był cenzura, która zakazywała pewnych treści. Dzisiaj okazało się, że choć nie istnieje ta instytucja, jest wielu chętnych by dyktować, co można upubliczniać, a co nie. Protest słuchaczy „Trójki” wyrażony kwieciście i obficie na profilu fb stacji jest czymś zupełnie kuriozalnym, a wręcz paradoksalnym. Otóż, ci którzy na co dzień są komiwojażerami frazesów: o demokracji, o tolerancji, o poszanowaniu inności, gdy przychodzi do zetknięcia się z widzeniem świata, niepasującym do ich zestawu wartości, stają się nagle kostycznymi inkwizytorami.

Nie chcemy tu Wildsteina, bo to jest nasza stacja!!!

Oczywiście protesty nie dotyczą samej autobiografii "Cienie moich czasów", bo ta jeszcze była większości nieznana w momencie zgłoszenia licznych veto, tylko osobie Bronisława Wildsteina.

I to jest najbardziej szokujące, a zarazem symptomatyczne dla pewnej grupy gazetowyborczych mędrków. Wykluczanie i marginalizowanie. Oni nie chcą żadnej dyskusji, żadnego fechtunku na argumenty. Każdego kto się ośmiela mieć inne poglądy należy zbezcześcić, zwymyślać, poniżyć.

Oczywiście nie przeszkadza, tej ekipie czuć się nadal ludźmi kulturalnymi. Nasze chamstwo i prostactwo jest uzasadnione ideologicznie.

W przypadku Bronisława Wildsteina cała ta akcja tchnie wyjątkową ohydą, bo mało jest osób bardziej zasłużonych dla naszej wolności niż on. Z okazji 3 maja został odznaczony przez prezydenta Andrzeja Dudę orderem Orła Białego.

„Trójka” kiedyś, szczególnie ta siedemdziesiątych lat, była programem dla ludzi o szerszych horyzontach, otwartych na inny światopogląd, ciekawych świata. Protesty przeciwko obecności na jej antenie jednego z najwybitniejszych współczesnych intelektualistów, to tylko dowód jak wyświechtali się nie tylko umysłowo, ale i moralnie, ci, którzy próbują tu uchodzić za awangardę narodu. Zawłaszczanie przez nich przestrzeni publicznej, radia, które powinno służyć wszystkim jest z jednej strony zabawne, a z drugiej strony jest to echo trendu narzuconego od początku III RP, że w mediach mogą być tylko postpeerelowscy propagandziści i ich epigoni.

Cały czas panuje dziwna atmosfera, że „Trójka” musi być zakładnikiem pewnej kasty i oni dyktują, kto i co jest dozwolone na antenie. Są to często ludzie wykształceni, ale z lewackimi naleciałościami. Mają prawo mieć swoje widzenie świata. Mają prawo uważać, że barwy różowe są ładniejsze niż biało – czerwone, a orzeł z czekolady powinien zdobić hol siedziby przy Myśliwieckiej. To znaczy za długo nie zdobił, bo zjełczał i zaczął wydzielać nieładną woń. Jednak cała ta lizusowska akcja, mająca się przypodobać ówczesnemu prezydentowi, zorganizowana przez dyrektor „Trójki” Magdę Jethon, nie napotkała na opór „Trójkowiczów”. Wprost przeciwnie była chyba powodem do dumy. Mają prawo do tego wszystkiego, ale nie mają prawa barbarzayńsko pastwić się nad porządnym i zasłużonym człowiekiem.

Wpisy na profilu pod informacją o czytaniu swojej biografii przez Bronisława Wildsteina, są histeryczne i klaustrofobiczne. Oczywiście dominuje straszenie, że przestaną słuchać i ”Trójka” straci słuchaczy.

Chyba takich słuchaczy zupełnie nie żal. Niech się kiszą we własnym sosie pełnym irytacji, że stają się wyłącznie hałaśliwą mniejszością.

Misja nowej dyrekcji „Trójki” musi polegać na stworzeniu programu dla słuchacza bardziej wymagającego, dla słuchacza przynależnego do inteligencji. Ale do inteligencji tej prawdziwej, a nie tej zadufanej w swojej nieomylności i skażonej tendencyjnymi fobiami.

Ryszard Makowski

Autor bloga

Makowski-Ryszard

Ryszard Makowski

Satyryk. Kabaret OT.TO, Kabaret „Pod Egidą”. Niegdyś felietonista „Uważam Rze”, obecnie "wSieci". Autorskie płyty - „Pęc ze śmiechu” i „Na ochotnika do psychiatryka”.

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook