Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Lans Lanca

19.01.2013

Lance Armstrong wyspowiadał się w talk–show Oprah Winfrey - stosowałem doping. Media światowe oszalały, news wszechczasów.

Słynny kolarz specjalnej grzeczności nikomu nie zrobił. Szedł w zaparte jak długo mógł, ale dłużej już nie mógł. Fakty były przeciwko niemu. W sierpniu zeszłego roku został dożywotnio zdyskwalifikowany, pozbawiony siedmiu zwycięstw w Tour de France i brązowego medalu z Letnich Igrzysk w Sydney. Zarzucono mu całe spektrum (fajnie użyć mądrego słowa) metod wspomagania. Jako suplement diety stosował erytropoetynę, testosteron, kortyzon (jeszcze mądrzejsze). Aby dodać sobie wigoru, miewał niedozwolone transfuzje krwi.

W sumie szkoda, że taka piękna bajka zakończyła się odżegnaniem mistrza od czci i wiary. Tym bardziej, że był on dla wielu symbolem walki z rakiem. Sam pokonał chorobę i założył fundacje by wspierać innych. Do tego był narzeczonym Sheryl Crow, wspaniałej amerykańskiej piosenkarki.

Czy należy Lanca Armstronga w czambuł potępiać?

Absolutnie nie. Współczesny sport jest jednym wielkim cyrkiem. Doping (genialni astmatycy), ustawianie meczów, przekupywanie sędziów, to przecież codzienność.

Rynek środków wspomagających jest ponoć tak samo dochodowy jak handel narkotykami.

Trwa wyścig pomiędzy laboratoriami produkującymi środki dopingujące, a tymi, które próbują je wykrywać.

Tak się dziwnie składa, że w jednych sportach są afery dopingowe, a w innych nie. Kolarze, ciężarowcy, lekkoatleci są na cenzurowanym, a choćby bokserzy, piłkarze nożni, tenisiści niezwykle rzadko.

Przykładowo FC Barcelona czy Real Madryt mają: ligę, Puchar Króla i Ligę Mistrzów. Manchester United: ligę, Puchar Anglii, Puchar Ligi Angielskiej, Tarczę Wspólnoty, Ligę Mistrzów.

Grają non stop. Podobnie tenisiści, jadą z turnieju na turniej, a Wielkim Szlemie mecze trwają i po cztery godziny.

Najciekawszą sekwencją wypowiedzi Armstronga jest to, że wszyscy kolarze biorą. Bo tak jest. Nie ma innej drogi do tytułów. Co sponsorzy, o tym nie wiedzą?

Lance Armstrong mógłby oczywiście przyznać się w mniej spektakularny sposób, niż w najpopularniejszym talk–show świata. Widać ciągle chce być na szczycie, nawet w takim momencie.

Co więcej startuje z powodzeniem w triatlonie.

To się nazywa duch walki. Jednak naśladować chyba nie ma co.

Ryszard Makowski

Autor bloga

Makowski-Ryszard

Ryszard Makowski

Satyryk. Kabaret OT.TO, Kabaret „Pod Egidą”. Niegdyś felietonista „Uważam Rze”, obecnie "wSieci". Autorskie płyty - „Pęc ze śmiechu” i „Na ochotnika do psychiatryka”.

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook