Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Konfrontacja z górnikami potrzebna od zaraz

17.01.2015

Pojawiły się pogłoski, że prowokacyjna postawa rządu wobec górników jest piarowską sztuczką, mającą na celu umocnienie pozycji premier Ewy Kopacz.

Od pewnego czasu wtłacza się opinii publicznej informacje, że Ewa Kopacz to polska Margaret Thatcher.  Można to traktować jako angielski humor, ale konkretny przekaz idzie pod strzechy i powtarzany wielokrotnie utrwala się w umysłach.
Czego więc brakuje krajowej „żelaznej damie”?  Ano rozprawy z górnikami.
Niemożliwe, żeby zapowiedź likwidacji czterech kopalni wygłoszona w uroczystym podsumowaniu „studni” Ewy Kopacz nie był ruchem wykalkulowanym. Jasne było, że taką informację z tej nudnej tyrady natychmiast wyłowią zainteresowani i media.
Premier Ewa Kopacz ma doradców z najwyższej półki: Janinę Paradowska czy Michała Kamińskiego. Biorąc pod uwagę, że ta ekipa zrobi wszystko bez najmniejszych skrupułów  by się utrzymać przy władzy, nie można wykluczyć, że taki chory pomysł „zagrania górnikami” powstał w czyjejś imaginacji.
Być może wymyślili to jacyś anonimowi specjaliści za duże pieniądze, zatrudnieni  by mącić ludziom w głowach. Że ktoś  taki tu działa można domniemywać, analizując  skoordynowaną propagandę po katastrofie smoleńskiej czy po ujawnieniu kompromitujących nagrań z restauracji „Sowa& Przyjaciele".
Kalkulacja mogła być prosta. Uruchomi się zaprzyjaźnione media, podburzy społeczeństwo jakie to górnicy mają przywileje i w ogóle nie dość, że biorą duże pieniądze za nic, to jeszcze się burzą.
Nagłośni się   jakie to straty dla gospodarki przynosi działanie kopalni. Podzieli całą brać górniczą groźbą, że albo poświęcacie te cztery kopalnie albo w ogóle nie dostaniecie  pensji już w lutym, nie mówiąc o trzynastkach czy czternastkach. Nazwie się związkowców pajacami. Zaogni się sytuacje nocnym głosowaniem w Sejmie nad „programem naprawczym”. Podgrzeje atmosferę, a potem jakoś się tych górników „rozprowadzi”, coś doraźnie obieca, może znajdzie się prywatny nabywca i sprawa przycichnie.
Po dotkliwej serii wpadek wizerunkowych. Po kompromitującym wywiadzie do „Vivy”, po świątecznej drętwej rozmowie z Agatą Młynarską w telewizji publicznej, Ewa Kopacz zapadła się pod ziemię.
I może tam powstał pomysł jak zrobić jej wizerunek twardej, bezkompromisowej rządzącej, potrafiącej pokonać umorusanych roboli z przodka.
Zawierucha zrobiła się chyba trochę większa niż planowano. Do wielu ludzi dotarło, że likwidują nam praktycznie ostatnią gałąź gospodarki skazując kolejnych Polaków na bezrobocie albo emigracje. A rządy Platformy to dramat dla kraju.
Nawet Kamil Durczok, pochodzący ze Śląska  przeprowadzając wywiad dla TVN zachowywał się zdecydowanie mniej serwilistycznie niż przeciętnie. Co ciekawe więcej mówiło jego spojrzenie niż to co mówił do premier Ewy Kopacz.
Jeśli  uda zgnieść się ten protest i ogłosić miastom i wsiom jaką mamy wspaniałą panią premier, i kolejny raz ta władza postawi na swoim, to będzie dowód na to, że ordynarna socjotechnika wystarczy, żeby rządzić naszym krajem.
Ryszard Makowski

Autor bloga

Makowski-Ryszard

Ryszard Makowski

Satyryk. Kabaret OT.TO, Kabaret „Pod Egidą”. Niegdyś felietonista „Uważam Rze”, obecnie "wSieci". Autorskie płyty - „Pęc ze śmiechu” i „Na ochotnika do psychiatryka”.

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook