Jedynie prawda jest ciekawa

Kłopot z TW Bolek

19.02.2016

To że Lech Wałęsa donosił, w latach 70. jest naganne, ale do wybaczenia, natomiast to co robi po 1989 roku, już zupełnie nie.

Historia znowu zachichotała. Tu muszę przytoczyć po raz kolejny moją ulubioną maksymę, mojego ulubionego autora i myśliciela czyli mnie (żart taki): Postać i biografia Lecha Wałęsy to jest koronny dowód na to, że Pan Bóg ma poczucie humoru.

Dykteryjka jak dykteryjka, ale sytuacja jest po prawdzie mało wesoła. Przecież jak by mogło być pięknie. Robotnik doświadczony w 1970 roku, kiedy komuniści strzelali do stoczniowców, prześladowany przez bezpiekę, dziesięć lat później, przeskakuje przez płot Stoczni Gdańskiej, staje na czele strajku, który implikuje powstanie Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”. Ten ruch społeczny okazuje się na tyle silny, że obala „imperium zła” i zmienia w konsekwencji mapę Europy. Na nic czołgi wystawione przez prosowieckich generałów, niezłomny Lechu wytrwał. Co więcej, w obliczu zwycięstwa wybacza swoim oprawcom siada z nimi do okrągłego stołu, a wdzięczny mu za to wszystko naród wybiera go prezydentem. Po zakończeniu belwederskiej misji, kiedy okazuje się kimś mądrym i wyważonym, zostaje niezaprzeczalnym autorytetem. Jako noblista, szanowanym na świecie, a my jesteśmy po wsze czasy dumni z takiego bohatera 

Zresztą taki obraz Lecha Wałęsy funkcjonuje na świecie i to jest ta eksportowa wersja.

Co to dużo mówić, każdy z nas chciałby, żeby tak wyglądała rzeczywistość. Natomiast swoim postępowaniem po 1989 roku, Lech Wałęsa nie dał nam żadnej szansy, by uważać go za kogoś wielkiego. 

To że współpracował z bezpieką to nie ulega kwestii. Są niezbite dowody, znane zresztą od lat. Ale można to wytłumaczyć, zastraszeniem, błędami młodości, czy chwilą słabości. Chociaż gdy się ogłada film „TW Bolek” Grzegorza Brauna i jeden ubek mówi do drugiego, wychodząc z przesłuchania Wałęsy: „Jest nasz. Przysięgał na krzyżyk, że będzie donosił”, to ciary przechodzą. Jednak jego następne czyny uprawniałyby, by potraktować je na równi z przemianą Kmicica w Babinicza.
Ale niestety tak się nie da. Postawa naszego Lecha jest zwyczajnie odrażająca. Nie dość, że jest kłamcą lustracyjnym, to jest kłamcą pospolitym. Szczególnie godne potępienia jest jego postępowanie wobec osób, którymi poniewierał tylko dlatego, że znały prawdę o jego życiorysie. Mając władzę i przywileje, poniżał tych wszystkich, którzy podważali jego geniusz i nieomylność. Ciągał ich po sądach, odżegnywał od czci i wiary, a do tego chełpił się swoimi gażami za wykłady, i kpił, że oni takich kwot nigdy nie zarobią. Do tego bez przerwy podkreślając, że on sam obalił komunę, deprecjonując wkład 10 milionów członków „Solidarności” i wielu ludzi, którzy wycierpieli za swoją działalność opozycyjną, wychodzi na butnego pyszałka bez żadnych skrupułów. A do tego bez rozumu.

On mówi o „małych ludziach”, którzy go szarpią. Sam okazał się małym człowiekiem niegodnym takiego wyniesienia jakiego doświadczył. 
Los, tak jak potrafi wynieść, tak potrafi też i poniżyć.
Teraz Lech Wałęsa, gdy co tu dużo mówić, w dziwnych okolicznościach wypłynęły oryginalne dokumenty z jego ubeckiej teczki, wije się, idzie w zaparte i wydaje wybielające siebie oświadczenia. 

Nic mu to już nie da. Oczywiście będzie go bronić środowisko III RP, któremu udało się dzierżyć władze przez 25 lat i utrzymywać społeczeństwo w bajce o biednych donosicielach, zmuszanych i szantażowanych. Ale ich świat upada. 

Prawda okazuje się silniejsza od propagandy. 

Gdy Lech Wałęsa w obliczu ewidentnych dowodów, twierdzi, że niczego nie podpisywał, nie donosił, nie brał pieniędzy, to pojawia się jedno pytanie. Czy dlatego obalał rząd Jana Olszewskiego i torpedował lustrację, by jego niewinność nie wyszła na jaw? Bzdura.
To on swoim postępowaniem, swoim wierutnym trwaniem w kłamstwie uniemożliwia nam byśmy mu wybaczyli i żebyśmy cenili jego zasługi jakie bez wątpienia miał.

Generał Kiszczak nie trzymał fałszywek i podróbek. Jak się okazuje nie tylko „rękopisy nie płoną”, także ubeckie kwity nie giną. 

Mamy kłopot z TW Bolkiem. I bohater i tandetny gracz (także w totolotka chłe, chłe) w jednej osobie. 

Ryszard Makowski





Autor bloga

Makowski-Ryszard

Ryszard Makowski

Satyryk. Kabaret OT.TO, Kabaret „Pod Egidą”. Niegdyś felietonista „Uważam Rze”, obecnie "wSieci". Autorskie płyty - „Pęc ze śmiechu” i „Na ochotnika do psychiatryka”.

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook