Jedynie prawda jest ciekawa

Klątwa Dr Misio

30.05.2017

Polacy są atakowani antychrześcijańską hucpą, bezczelnie legitymizowaną wolnością uprawiania sztuki.

Doszliśmy to takiej bzdury, że w imię obrony szmacianej piosenki „Pismo” zdewastowano Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu. Niestety TVP tu nie jest bez winy. Cały czas jest aktualne pytanie, kto w ogóle zakwalifikował Arkadiusza Jakubika do koncertu premier biorąc pod uwagę jego pseudoartystyczny dorobek? Późniejsze usunięcie go motywowano „nieemisyjnością teledysku”, ale sama piosenka jest nudna i byle jaka. Może nieźle zrealizowana i zagrana, jednak słabo zaśpiewana i co najistotniejsze pozbawiona znamion przeboju, a chyba takich powinno się szukać do zaprezentowania w Opolu. Tu jeszcze warto podkreślić jeden aspekt procesu rekrutacji. Konieczność posiadania przez zakwalifikowanego artystę teledysku. Skąd taki wymóg regulaminowy? Ano stąd, by tylko przedstawiciele dużych wytwórni płytowych, które stać na sfinansowanie teledysku mieli dostęp do telewizyjnej promocji. Przecież poza fragmencikiem w „Teleexpresie” telewizja w ogóle nie emituje teledysków. Niestety TVP po 2015 roku nie próbowała wypracować własnej formuły festiwalu w Opolu, i korzystała z tej zakorzenionej od lat w redakcji rozrywki „Jedynki”. Dr Misio jest przedstawicielem Uniwersalu. Wygląda na to, że to mogło bardziej decydować, niż walory piosenki. Cała sprawa skończyła się dramatycznie.

Brak Festiwalu w Opolu, jak sztampowy by on ostatnimi laty nie był, zubaża naszą kulturę.

Inny aspekt tej afery jest istotniejszy. Mianowicie uznanie przez środowisko artystyczne z tzw. wyższej półki, że warto przez taki prymitywny utwór zniszczyć festiwal z ponad pięćdziesięcioletnią tradycją. Antyklerykalne przesłanie „Pisma” jest żywcem ściągnięte z „ZCHN zbliża się”, Pawła Kukiza, a to był rok 1992, więc trudno mówić o jakimś nowatorstwie. W obrazku do „Pisma” księża wyłącznie interesują się pieniędzmi z tacy, wiernych traktują pobieżnie, a biskup pije wódkę, zajeżdża limuzyną i patrzy powłóczyście za ministrantem. Cacko intelektualne.

I nikt z naszych wylansowanych artystów, nie miał publicznie najmniejszej refleksji, że to jest marne artystycznie. Wprost przeciwnie przyłączył się solidarnie do walki z cenzurą, z czarnymi listami, których notabene nie było i oczywiście do bojkotu złej TVPiS.

Aż trudno uwierzyć, że to nasze środowisko niby artystyczne jest tak skażone nijakością. Od twórców oczekujemy indywidualności i odwagi w przedstawianiu poglądów, nie uleganiu „owczym pędom”. Ten szeroko, co by nie mówić, rozprzestrzeniony bojkot w obronie Dr Misio, świadczy tylko i wyłącznie przeciwko artystom. Wyżej stawiają przynależność do układu menedżersko- medialnego, gwarantującego, dobre życie z chałtur, niż odważne opowiedzenie się za wartościami.

Podobnie ma się sytuacja z „Klątwą”. Tutaj dziwi bezradność państwa w zahamowaniu szerzenia bluźnierstwa. Czy na to naprawdę nie ma paragrafów i tandetni prowokatorzy mogą bezkarnie obrażać uczucia religijne katolików? Niby ta sprawa wpłynęła do prokuratury, ale nic się nie dzieje. Protesty narodowców pod Teatrem Powszechnym są odruchem szlachetnym, ale niestety niczego niezmieniającym. Może tylko to się skończyć uliczną awanturą, a w sumie to jest z pewnością celem odpalenia tego obrazoburczego badziewia.

W tym przypadku reakcja środowiska aktorskiego też jest niezrozumiała. A w zasadzie jej brak. Nie słyszałem, żeby tak aktywni w innych sprawach pani Krystyna Janda, czy pan Jerzy Stuhr, zabrali głos apropo’s skandalicznych brewerii uprawianych pod pozorem wystawiania Wyspiańskiego.

Owszem ten czy ów aktor się odważył.

Emilian Kamiński: „Nie, nie. Dla mnie jest to nie do pomyślenia, bo Jan Paweł II jest ikoną, to jest człowiek, który… To jest święty po prostu. Pewnych rzeczy - nie szargać”.

Nie zastąpi to jednak wspólnej akcji aktorów sprzeciwiających się obrażaniu świętego Jana Pawła II.

Artyści, którzy zostali mianowani na elitę w III RP musieli być zaakceptowani przez środowisko zbliżone do „Gazety Wyborczej”. Hodowanie gwiazd o lewackich inklinacjach okazało się przydatne. Teraz kiedy różowe towarzycho straciło władzę, kiedy wraz z fakturowym upadkiem KOD trudno wierzyć w sukces: ulicy i zagranicy, rzucono do hybrydowego boju artystów.

Pod pozorem uprawiania sztuki męczy się nas zwykłym plugastwem, do tego w dużej mierze dotowanym z publicznych pieniędzy.

Dobra zmiana musi postawić na swoje elity artystyczne. Musi mieć za sobą twórców nie zniewolonych poprawnością światopoglądową, a tych wbrew pozorom nie brakuje, tylko trzeba im dać szansę w mediach i instytucjach kultury.

Tym bardziej, że te nasze tzw. gwiazdy niezagrożone jakąkolwiek konkurencją kompletnie wyblakły i prawie nic atrakcyjnego nie mają do zaoferowania.

Szczytem nonkonformizmu jest atak na wiarę katolicką. Nie ma powodu żebyśmy byli we własnym kraju obrażani przez cwaniaków mających wsparcie tutejszych i zagranicznych macherów od walki z chrześcijaństwem.

Autor bloga

Makowski-Ryszard

Ryszard Makowski

Satyryk. Kabaret OT.TO, Kabaret „Pod Egidą”. Niegdyś felietonista „Uważam Rze”, obecnie "wSieci". Autorskie płyty - „Pęc ze śmiechu” i „Na ochotnika do psychiatryka”.

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook