Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Kangur Giertych na bida happeningu

15.12.2015

Swawolnym symbolem sobotniego marszu przestraszonych histeryków stał się skaczący w niezdrowym transie mecenas Roman Giertych.

Są ludzie, którzy nie dają szansy, by ich ośmieszyć. O wiele skuteczniej robią to sami. Roman Giertych wziął udział w marszu, rzekomo spontanicznym, a spowodowanym dyktaturą, która nagle zaczęła grozić do tej pory niezwykle demokratyzmu państwu.  Trudno go było spotkać w forpoczcie protestów, kiedy podstawę demokracji czyli wybory samorządowe ewidentnie „poprawiono”. Wtedy zaistniała idealna szansa, żeby się upomnieć o państwo prawa. Teraz gdy spreparowano przeciwko PiS oskarżenia o rzekomy zamach na Trybunał, kiedy skrzyknięto wszelkiej maści beneficjentów dotychczasowego systemu, pod hasłami obrony konstytucji, postanowił się przyłączyć, a nawet jakby chciał stanąć na czele obornikowej rewolty.

Roman Giertych należy do medialnego klubu osób nienawidzących prezesa Kaczyńskiego. Dzięki temu jest stałym gościem u Moniki Olejnik albo Tomasz Lisa. Spijają z jego ust wszelkie obelgi, które wycedzi  pod adresem swojego byłego przełożonego. Warto przypomnieć, że jako  koalicjant współrządził kiedyś z  PiS. Był ministrem szkolnictwa, a jednocześnie wicepremierem. W sumie jakby nie patrzeć to dzięki Jarosławowi Kaczyńskiemu piastował tak wysokie stanowisko, o których nigdy w życiu nie mógł by nawet zamarzyć. I zamiast okazać jakoś swą wdzięczność za ubogacenie CV, ten tylko szuka okazji by dopiec swojemu dobroczyńcy. 

Skacząc na sobotniej manifestacji pokrzykiwał raźno: „Precz z Kaczorem!!! Precz Kaczorem!!! Dyktatorem!!!”.

Generalnie powinniśmy mu być wdzięczni, bo nikt skuteczniej nie zdeprecjonował tego bida happeningu. To że zebrało się więcej osób niż przewidywali organizatorzy,  nie jest czymś niczym niebywale dziwacznym. A z pewnością nie może być powodem do tryumfalizmu dla peowskopeeselowskiego lewactwa. Podanie zawyżonej liczby uczestników przez stołeczny Ratusz jest dowodem jak władzom stolicy czyli bastionowi PO, zależało, żeby się maksymalnie pocieszyć, nawet kosztem kłamstwa. Strategia była obliczona na udowodnienie, że opozycja ma wsparcie społeczne. Jakie wsparcie. W urzędniczej Warszawie zmobilizowano kwiat zasiadających na co dzień za biurkiem. W pierwszym szeregu maszerowała ich przełożona czyli prezydent stolicy, więc nie wypadało nie pójść. Tym bardziej, że wizja upadku idealnego świata synekur stała się całkiem realna, więc nic dziwnego, że ich pchnęło na ulicę, a pewnie zabrali i rodziny.  Pamiętajmy, że Warszawa to  miasto, gdzie ktoś takiego wymiaru jak Ewa Kopacz dostała 320 tys. głosów. 

Pisałem już o tym, ale warto  powtórzyć. Dla mnie najlepszym dowodem kogo zgromadziła ta manifestacja jest casus jednej uczestniczki. W TVN24 pokazano parokrotnie wypowiedź kobiety w sile wieku, która przyszła, bo martwi się, żebyśmy nie znaleźli się znowu w takiej sytuacji jak podczas stanu wojennego.. Dla większości oglądających, była to jakaś anonimowa osoba. Dla mnie nie. Znam doskonale tą panią, to Jolanta Kaczorowska. Jako burmistrz z PO zwalniała mnie w imieniu Hanny Gronkiewicz – Waltz z posady dyrektora DK Praga za poglądy polityczne. Powodem do odwołania była między innymi piosenka „Platforma cie kocha”. Nie dotrzymała też zobowiązań finansowych. I teraz ta kobieta występuje jako orędowniczka demokracji.

Śmiechu warte.

Oczywiście zdecydowanie śmieszniejszy był jednak Roman Giertych. W ostatnich wyborach z poparciem PO startował na senatora. Tym popisem samozaorał swoją karierę polityczną. Pozostanie już takim „wesołym Romkiem” spazmatycznie podrygującym ku uciesze audytorium.  „Hop! Hop! Hop!”. Można też podejrzewać, że jego kariera adwokacka poniesie uszczerbek. Pewnie nie jeden będzie się obawiał  zatrudnić kogoś, kto nagle zareaguje emocjonalnie  i na sali sądowej zacznie skakać i krzyczeć: „Hop! Hop! Hop!”.

Z drugiej strony jak patrzę na tych skaczących to jestem pełen optymizmu. A nuż szare komórki pod wpływem podskoków wrócą  im na właściwe miejsce. Choć to mało prawdopodobne. I to w zasadzie lepiej. Ktoś musi nam dostarczać rozrywki, gdy media nastawione na propagandę ewidentnie zawodzą na tym odcinku. 


A tu skaczący Roman Giertych. Naprawdę warto. 


Autor bloga

Makowski-Ryszard

Ryszard Makowski

Satyryk. Kabaret OT.TO, Kabaret „Pod Egidą”. Niegdyś felietonista „Uważam Rze”, obecnie "wSieci". Autorskie płyty - „Pęc ze śmiechu” i „Na ochotnika do psychiatryka”.

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook