Jedynie prawda jest ciekawa

Czy jesteśmy skazani na wujka awanturnika?

05.10.2016

W Polsce nigdy nie zaznamy sielanki, dopóki bezkarnie będą działać wszelkie zielone… ostatnio czarne ludziki, siejące zamęt poprzez wymachiwanie „postępowymi” hasłami.


Znaleźliśmy się w sytuacji rodziny, która nie może sobie urządzić spokojnie żadnych imienin, żadnych świąt, żadnego wesela, bo jest wujek awanturnik, który ma naturalne prawo do bycia gościem, ale jak przyjdzie to się uchla, rozwali każdy sensowny dyskurs, będzie się obcesowo czepiał, prowokował i ordynarnie naubliża gospodarzom. Potem zadzwoni do szwagra do Brukseli i poskarży się jak jest uciskany, bo nie może normalnie puścić pawia na stół, do czego ma bezwzględnie prawo, bo konstytucja gwarantuje wolność. 

Demokracja polega na tym, że walczy się w okresie wyborczym, a w latach, kiedy nie idziemy do urn, pozawalamy zrealizować swoje kampanijne obiecanki, tym, którzy wygrali. Jeśli się nie sprawdzą, odsunie się ich od władzy w następnych wyborach. Proste niezwykle i banalne. 
Niestety III RP została zaprogramowana całkiem inaczej. Albo rządzą jedynie słuszni naznaczeni przez magdalenkowy  pakt, albo urządzamy taki bal z kocią muzyką, że wszystkim się odechciewa żyć w takim kociokwiku.

Od chwili zaprzysiężenia prezydenta Andrzeja Dudy, i przejęciu przez PiS jednopartyjnych rządów, nie ma w Polsce chwili spokoju. Cały czas ktoś podsyca napięcie i stwarzana jest  atmosfera zagrożenia. Bezpardonowo plecie się o dyktaturze, porównuje prezesa Jarosława Kaczyńskiego do Hitlera, urządza w sejmie karczemne awantury. Przede wszystkim jest jednak pomysł, żeby grać ulicą. I to co najważniejsze, muszą to być protesty oddolne. Zwykli szarzy zjadacze chleba, nagle poczuli się zagrożeni w swojej ustabilizowanej, do tej pory egzystencji. Dlatego powołano taki byt jak Komitet Obrony Demokracji, żeby stworzyć pozór, jakoby zwykli ludzie jednoczyli się w obliczu nadciągającego terroru. Ponieważ awanturka z Trybunałem Konstytucyjnym zaczęła umierać śmiercią naturalną, przy dużym osobistym wkładzie prezesa Rzeplińskiego, który okazał się wyjątkowo żałosną personą, potrzebny jest  następny temat z listy, tych przydatnych do rozróby. Samograjem od lat jest aborcja. Wokół tego drażliwego tematu zawsze uda się zgromadzić kobiety, którym się wydaje, że nowoczesność i wolność jest równoznaczna z możliwością pozbycia się niechcianej ciąży. Co więcej, łapczywie wezmą to na sztandary i będą bez sensu wykrzykiwać: „Moje ciało, moja sprawa!". Ciało kobiety to jej sprawa, oczywiste, ale ciało dziecka już nie. Z faktu, że natura powierzyła kobiecie szczęście przekazywania życia, nie da się wysnuć wniosku, że może, z tym nowym życiem robić, co jej się żywnie podoba. Jeśli chce sobie obciąć palec, to jest jej ciało i proszę bardzo, natomiast jeśli chce pozbawić życia dziecko, będące w jej łonie, sprawa się robi bardziej skomplikowana. Zresztą dylematy aborcyjne są naprawdę trudne i żadne czarne protesty,  naszpikowane  głupimi sloganami, ich nie rozwiążą. Czy jeśli ciąża ewidentnie zagraża życiu matki mającej już trójkę dzieci, to co? Jakie jest słuszne rozwiązanie? Nie ma jednoznacznej recepty.  Niegdyś ekscytował media przypadek Alicji Tysiąc.  Lekarze nie zgodzili się na legalne przerwania ciąży ze względów zdrowotnych. Urodziła trzecie dziecko, co zagrażało jej wzrokowi, więc postanowiła się procesować i skarżyć lekarzy. Sprawa trafiła aż do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który przyznał jej 25 tys. Euro odszkodowania.  Ta karykaturalna farsa odbywała się w obecności dziecka, które urodziło się, choć miało być usunięte. Ciekawe jak się czuło uczestnicząc w tej karuzeli absurdu?

„Czarny poniedziałek” to ewidentna próba wywołania politycznych niepokojów, z wykorzystaniem aborcyjnych lęków. „Ściana furii” przed siedziba PiS, było wyłącznie zaczepką propagandową, skupiającą niezadowolenie kobiet,  na partii Jarosława Kaczyńskiego. 

W piątkowej audycji TOK FM jedna z inicjatorek czarnych akcji na Facebooku, wypowiedziała śmiało kwestię: „Nie ma zgody na to, żeby kobiety w Polsce były torturowane”.

Jest to oczywista bzdura, ale bzdura przemyślana. Wiadomo, że działający poza granicami Polski  pomysłodawcy, zarówno KOD – u, jak i najprawdopodobniej tego typu ulicznych protestów, mając takie paliwo, łatwo rozżarzą umysły zachodnich „poprawniaków” i zorganizują akcję wspomagania praw kobiet w Polsce, na form Parlamentu Europejskiego lub na łamach licznych nieprzychylnych nam gazet.

Teraz szykuje się kolejna akcja uniemożliwienia nam godnego uczczenia 11 listopada. Od lat Święto Niepodległości jest stygmatyzowane przez środowisko gazetowyborcze i organizowane są prowokacje, nawet z użyciem bojówek z Niemiec, które rozlokowały się w kawiarni „Nowy Świat”, ówcześnie siedzibie lewackiej  „Krytyki Politycznej”. 

Czy jesteśmy skazani na ciągłą destrukcję, z premedytacją wymierzoną w naszą dumą narodową, czy cały czas ktoś może bezkarnie nas obrażać i kpić, że tak wygląda demokracja?

Może by tego wujka wreszcie wyrzucić za drzwi, a  jak będzie pyskował, to spuścić ze schodów. I co z tego, że on tylko na to czeka, bo wtedy będzie się darł wniebogłosy jak to został brutalnie potraktowany. I tak się drze, i tak się drze. 

Autor bloga

Makowski-Ryszard

Ryszard Makowski

Satyryk. Kabaret OT.TO, Kabaret „Pod Egidą”. Niegdyś felietonista „Uważam Rze”, obecnie "wSieci". Autorskie płyty - „Pęc ze śmiechu” i „Na ochotnika do psychiatryka”.

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook