Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Brudem w prezydenta Dudę

19.07.2015

Jedną z linii propagandy III RP stał się atak na prezydenta elekta. Naród ma żałować swojego wyboru, a wręcz się go wstydzić.

Sensacją ostatnich dni jest urlop Andrzej Dudy i jego rodziny. Na przykładzie tego w sumie zupełnie drugorzędnego wydarzenia można idealnie prześledzić mechanizmy wrednej manipulacji i dezawuowania z premedytacją następcy Bronisława Komorowskiego. Grunt to robić atmosferkę. Wystarczy umiejętnie naginać fakty, dodać trochę insynuacji, obrzucić  błotem,  i to takim bez wartości leczniczych, a ogłupianemu przez te lata odbiorcy zaświta coś pomiędzy szarymi komórkami, że ten Duda, to może wcale nie taki fajny.

Urlop się panu Andrzejowi Dudzie zdecydowanie należał. Co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości. Wypoczynek w kraju nie wchodził w rachubę. Jurata zajęta przez rodzinę ustępującego prezydenta, korzystającego z ostatniej szansy darmowej kanikuły. Jechać gdziekolwiek w Polsce przy tej popularności wyklucza spokój. Poza tym kogoś kto w parę miesięcy odwiedził 250 miejscowości w kraju, może zwyczajnie chwilowo nie ciągnąć w swojski teren.

Prawdziwą regenerację sił gwarantuje mile miejsce za granicą. I taką wersję urlopu wybrali państwo Dudowie. Tu opowieść powinna się kończyć. Wakacje i tyle. Ależ nie!!! Po co kończyć, kiedy można  fakt wyjazdu rozdmuchać do czerwoności i znaleźć w nim bardzo podejrzane elementy. W zasadzie Andrzej Duda powinien się wytłumaczyć z tego wojażu. Okazało się, że willa  należy do polskiego milionera, którego firma była ponoć zamieszana w info aferę.  No i już powstaje przeświadczenie, że prezydent elekt ma fajne towarzystwo. Kumpluje się z jakimś szemranym milionerem. Do tego jeszcze należy dyskretnie, ale wyraźnie podpowiedzieć odbiorcy, że ten biznesmen współpracuje z budżetówką na wielu płaszczyznach i już mamy domyślny scenariusz: wyjazd jest w ramach przyszłego „kręcenia lodów” w pałacu prezydenckim.

To że akurat willę znalazł znajomy prezydenta elekta, a jako jedno z paru zostało zaakceptowane prze BOR, można dodać na końcu. To że Andrzej Duda nie miał pojęcia kto jest właścicielem luksusowych obiektów wypoczynkowych, będących zresztą w ofercie biur podróży, też  nie ma co rozgłaszać bez sensu.

No i najważniejsza jest cena. Otóż rodzina prezydenta postanowiła pławić się w luksusie przez tydzień za 3,4 tys. euro czyli ok. 14 tys. złotych. Przecież to musi oburzyć każdego emeryta czy zatrudnionego na śmieciówce. Powodzi się nie ma co…

I nie zmniejsza tego słusznego oburzenia opublikowanie autentycznej faktury i opiewającej    na 1367,5 euro, czyli ok. 5700 zł na cztery osoby (pojechał też chłopak córki Kingi). I co najważniejsze eskapada został opłacona z prywatnych zasobów państwa Dudów.

Przyzwyczajajmy się, teraz nastąpi bezwzględna nagonka, by tylko umniejszyć sukces Andrzeja Dudy. Już wyciągnięto, że pracując w kancelarii prezydenta Lecha Kaczyńskiego, otrzymał jakieś horrendalne nagrody. Przysługiwały mu zgodnie z przepisami, ale wziął te pieniądze. Taki pazerny znaczy się.

Poza tym jeśli chodzi o stopień zaufania, w ostatnich badaniach  prezydent Komorowski ma taki sam jak ten prezydent elekt, a jakby kampania potrwała jeszcze  tydzień, to ten Duda by nie miał szans. Wygrał fuksem i tyle. Trzeba też uwypuklić  tą jego „kościółkowatość”. O tym trzeba trąbić. Już telewizyjne kabarety dostały sygnał co jest śmieszne w tym sezonie.

Ale najśmieszniejsze jest to, że te media nie mogą się pogodzić z porażką jaką poniosły. Nie były w stanie przepchnąć Bronisława Komorowskiego. Tyle lat praktyki w niszczeniu niewygodnych polityków nie przyniosło efektu. Andrzej Duda był poza ich zasięgiem. A co jeszcze bardziej świdruje im mózg? Że te ich rutynowe działania mogły  zwyczajnie Polakom zbrzydnąć i nadchodzi czas by zwinąć  antyspołecznościowe szczekaczki.

Autor bloga

Makowski-Ryszard

Ryszard Makowski

Satyryk. Kabaret OT.TO, Kabaret „Pod Egidą”. Niegdyś felietonista „Uważam Rze”, obecnie "wSieci". Autorskie płyty - „Pęc ze śmiechu” i „Na ochotnika do psychiatryka”.

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook