Jedynie prawda jest ciekawa

Belwederski miszcz plucia

18.05.2015

Kurczowe trzymanie się przez Bronisława Komorowskiego stanowiska prezydenta świadczy o tym, że stracił kontakt z rzeczywistością. Gdyby go miał, wiedziałby że się na tę funkcję kompletnie nie nadaje.

Prezydent Komorowski podczas debaty pokazał, że przez ostatnie lata nic się nie zmieniło w retoryce jego obozu. Oplujemy PiS i to musi wystarczyć.

Będąc pacholęciem, w szkole podstawowej, brałem udział w rywalizacji polegającej na tym kto dalej splunie. Stawaliśmy na wybetonowanym boisku do siatkówki w równej linii i na machniecie rękę jednego z uczestników wysyłaliśmy uprzednie zebraną ślinę jak najdalej.

Nie wiem czemu tak się działo, to z perspektywy czasu była moja pierwsza obserwacja socjologiczna,  najlepiej pluli, ci co się słabo uczyli, a nawet byli zwykłymi chuliganami.

Ci bardziej kulturalni jakoś nie dawali rady czy to przez to, że konkurencja nie zbyt wykwintna czy ze zwykłej nieśmiałości. A może też z braku treningu, bo plucie nie jest niczym przydającym splendoru.

Patrząc na ostatnią debatę prezydencką w Bronisławie Komorowskim zobaczyłem tych „miszczów plucia” z przed lat.

Tak naprawdę prezydent miał do zaoferowania jedynie antypisowski hejt w ramach bajdurzenia o zgodzie i pojednaniu. Straszył i oskarżał bez rzetelnego uzasadnienia,  zgodnie z  zasadą, że coś się musi przykleić do jego adwersarza.

Czy to jest zachowanie godne pierwszej osoby w państwie? Może to ludziom podobnego pokroju się podoba, ale widzów poruszających się w trochę wyższej estetyce musi zwyczajnie odrażać. Tym bardziej, że to strasznie PiS –em  już się przejadło, a wręcz stało się na tyle prymitywne, że dyskredytuje zwolenników tej metody.

Andrzej Duda trochę może dał się spychać, ale porządny człowiek zawsze jest w kłopocie gdy spotka się z zadufanym w siebie arogantem.

Jednak ostatnie mowy obu kandydatów podczas debaty były najbardziej plastycznym przesłaniem kto jest kto?

Prezydent Komorowski to „miszcz plucia”, a Andrzej Duda to zupełnie inna półka.

Jedno co można zdecydowania wytknąć kandydatowi popieranemu przez PiS, to nie wykorzystanie książki Wojciecha Sumlińskiego, „Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego”.

Powinien nią obdarować Bronisława Komorowskiego na początku programu. Osiągnął by dwa cele: zdenerwował by konkurenta, i zareklamował książkę, która bezlitośnie obnaża prawdziwe związki miłośnika WSI.

Jedno jest pewne czas zakończyć, tę żałosna i szkodliwą dla Polski prezydenturę.

Ja tam sobie śpiewam ostatnimi dniami - „Pakuj się Bronek”. Co i państwu polecam.

 

 

 

 

 

Autor bloga

Makowski-Ryszard

Ryszard Makowski

Satyryk. Kabaret OT.TO, Kabaret „Pod Egidą”. Niegdyś felietonista „Uważam Rze”, obecnie "wSieci". Autorskie płyty - „Pęc ze śmiechu” i „Na ochotnika do psychiatryka”.

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook