Jedynie prawda jest ciekawa

Atrofia lewicy

27.03.2015

Grzegorz Napieralski złoży pozew do sądu powszechnego przeciwko Leszkowi Millerowi i łamaniu zasad w SLD. Lewica sypie się bez wdzięku.

Kiedyś była teoria, że polska prawica nigdy nie dojdzie do władzy, bo jest skłócona, podzielona i rozproszona na partie kanapowe. Natomiast lewica wzorem PZPR była zwarta, a przed wszystkim zjednoczona. I tak było.

Obecnie wszystko się odmieniło. Lewica dołuje do tego stopnia, że aby wystawić kandydata na prezydenta Leszek Miller musiał się zachować jak iluzjonista, który wyciąga niespodziewanie królika z cylindra. Zaproponował szerzej nieznaną kandydatkę panią Magdalenę Ogórek. A że nie wszystkim na lewicy chce się robić dobrą minę do złej gry, zaczęły się swary i naparzanka.

I nie wystarczy już sąd partyjny. Zawieszony członek SLD, Grzegorz Napieralski, który notabene startował w ostatnich wyborach prezydenckich sprawiedliwości, szuka w Sądzie Cywilnym.

Tak się jakoś złożyło, że ani starzy, ani młodzi nie sprawdzają się w SLD. Wojciech Olejniczak, obok rzeczonego Napieralskiego, wschodząca czerwona gwiazda, przepadł w wyborach do Parlamentu Europejskiego i słuch po nim zaginał. Ponoć jest gdzieś w USA. Ponoc odmówił kandydowania na prezydenta.

Szczwani wyjadacze rangi Ryszarda Kalisza, Joanny Senyszyn, no a przede wszystkim Aleksandra Kwaśniewskiego, wyświechtali się kompletnie. Stali się zupełnie niewiarygodną lewicą kawiorową.

Ze starej gwardii najlepiej trzyma się Leszek Miller, ale dla partii lewicowej nie jest to komplement. Miller jest pezetperowskim aparatczykiem i nigdy ponad umysłowy poziom I sekretarza nie udało mu się wzbić. Czasem media powielają jego koszarowy żart, ale to trochę mało jak na wodza, ugrupowania, które powinno mieć w sondażach kilkadziesiąt procent.

I miało by, gdyby nie to, że SLD nie reprezentuje ludzi pracy. Gdyby ta partia zgodnie z tradycją propagandy socjalistycznej, wypowiadała się w imieniu pracowników supermarketów, zatrudnionych na umowy śmieciowe, czy bezrobotnych, znalazła by elektorat.

Problemem dla lewicy jest też to, że wspierające ją chętnie grupy interesów wywodzące się ze służb PRL, wolały skoncentrować siły wokół pałacu prezydenckiego.

W piątek 26 marca, włączyłem sobie rano „Trójkę” i słyszę jegomościa żalącego się prowadzącemu, że nie udało się mu zebrać 100 tysięcy głosów by móc startować w wyborach prezydenckich. Potem słyszą, że ten jegomość mówi, że „nie zebrałam” głosów. No to już powoli wiedziałem o co chodzi. „Trójka” postanowiła dać szansę Annie Grodzkiej podzielenia się z całą Polską, tą niesamowicie istotną informacją, że w wyniku niedojrzałości społeczeństwa nie zostanie świeżo upieczona kobieta, która kiedyś była mężczyzną, głową państwa.

Strata jest ogromna.

Jednak clue całego zagadnienia jest to, że Anna Grodzka reprezentuje szeroko pojętą lewicę.

Podobnie jak biznesmen Palikot. Pomieszanie z poplątaniem.

Gwoździem do trumny dla lewicy jest właśnie głęboki ukłon w stronę lewactwa. Komunizm był systemem zbrodniczym, ale na sztandarach miał szczytne hasła: dość wyzysku, praca dla wszystkich, no i władza dla ludu.

Natomiast teraz SLD zajmuje się przed wszystkim: aborcją, eutanazją, zapłodnieniem in vitro, związkami partnerskimi i walką z nauką kościoła. A to chwyta coraz słabiej.

W Polsce jest potrzebna lewica z prawdziwego zdarzenia. Ktoś kto pozyska całe rzesze niezadowolonych obywateli proponując im program dbający o ludzi pracy i o tych co jej nie mają, łatwo zaistnieje na arenie politycznej.

Upadek SLD może być sygnałem, że społeczeństwo zaczyna odróżniać falsyfikat od oryginału. Chociaż patrząc na inne wybory rodaków, aż tak śmiałej tezy nie broniłbym ze wszystkich sił.

Autor bloga

Makowski-Ryszard

Ryszard Makowski

Satyryk. Kabaret OT.TO, Kabaret „Pod Egidą”. Niegdyś felietonista „Uważam Rze”, obecnie "wSieci". Autorskie płyty - „Pęc ze śmiechu” i „Na ochotnika do psychiatryka”.

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook