Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Alibi dla redaktora Latkowskiego?

21.06.2014

Publikacja materiału daje się obronić dbałością o nakład, natomiast wtargnięcie do redakcji wszelkich służb można interpretować nawet jako wyreżyserowaną ustawkę.

Rola tygodnika Wprost w aferze podsłuchowej z restauracji „Sowa i przyjaciele” jaka jest każdy widzi. Z jednej strony szlachetna misja dziennikarska, a drugiej strony bycie tubą tajemniczych wajchowych.

Publikacja materiału daje się obronić dbałością o nakład, natomiast wtargnięcie do redakcji wszelkich służb można interpretować nawet jako wyreżyserowaną ustawkę.

Sam premier stwierdził, że naiwnością byłoby mniemanie w czasach cyfryzacji, że zarekwirowanie dysków, pendraivów, czy płyt CD, uniemożliwi publikację trefnych nagrań. Nawet jak by udało się zdobyć w redakcji nierozpowszechnione jeszcze materiały i odsłuchać je zanim ujrzą światło dzienne, to i tak nie umniejszałoby ich wymowy.

To po co było wysyłać cały budżetowy zestaw przymusu do siedziby tygodnika?Ta z pozoru bezsensowna akcja przyniosła naszym radzącym same korzyści.

1. Ewidentne przesunięcie emocji dziennikarzy, a co za tym idzie społeczeństwa, z treści podsłuchów, tudzież odpowiedzialności premiera i jego ministrów za pokątne knajpiane knowania, na konkretny fakt tłamszenia wolności prasy. Uderzenie w dziennikarzy jest wyjątkowo korzystne dla władzy, bo reakcja na wtargnięcie do redakcji musi być, przynajmniej w pierwszym odruchu (Monika Olejnik) jednoznaczna – zajmą się partykularną obroną własnej pozycji zawodowej.

2. Wciągnięcie w rozgrywkę większej ilości organów państwa, w tym nie cieszącej się dobrą opinią Prokuratury, by sprawa nie koncentrowała się wyłącznie na rządzie i premierze Tusku.

Teraz najważniejszym problemem jest czy Prokuratura, ABW i Policja, miały prawo wejść do redakcji i czy dobrze wykonywały swoje powinności wyrywając laptopa naczelnemu Wprost.

I taka przykrywka działa perfekcyjnie. Mamy rozdmuchany konflikt Ministerstwo Sprawiedliwości kontra Prokuratura. O tym się mówi. No malina wręcz.

3. Jednak najważniejszym być może celem było danie alibi redaktorowi Latkowskiemu i wybielenie redakcji Wprost. Teraz sytuacja jest taka, że z hucznie zapowiadanego opublikowania „taśm prawdy”, dodatkowo opublikowano całą rozmowę prezesa NBP z szefem MSW. Czyli dalszy ciąg tego co już znamy, czyli nuda. Słychać przesłuchy, że rozmowy wicepremier od „Sorry, taki mamy klimat” z szefem CBA, a szczególnie prezesa NIK z hersztem naszych biznesmenów, redakcja miała na razie wyłącznie „do dosłuchania”. Jeszcze niedawno była wersja, że trzeba je opracować dlatego nie są wyciągane na światło dzienne a teraz się okazuje, że chyba ich nie ma. I może nie być.

Najwyraźniej widać, że redakcja Wprost bierze czynny udział w jakieś grze i gdyby teraz, ot tak redaktor Latkowski zapowiedział, że nie drukujemy dalej, bo taki mamy kaprys, wyglądałoby to podejrzanie. A tak, no widzicie sami jak nas szykanują i tak dobrze, że tyle udało się udostępnić. W ten sposób redaktor Latkowski z domniemanego wykonawcy zlecenia, staje się męczennikiem, symbolem walki o niezależność mediów, za którym powinno stanąć całe środowisko dziennikarskie.

4. Rozładowanie poważnej sytuacji w państwie przez wprowadzenie elementów komicznych podczas wizyty służb w redakcji gazety. Symbolem działania naszego ABW pozostanie pozostawiona teczka na miejscu akcji. W internecie skrót ABW doczekał się rozwinięcia Agencja Bez Walizki. Jednak najzabawniejsze jest to, że funkcjonariuszom nie udało się przejąć pomimo podjętej próby laptopa redaktora Latkowskiego. Z pewnością szkolenie w ABW trzeba rozszerzyć o techniki wyrywania laptopa.

Jesteśmy świadkami wielopoziomowej manipulacji i wszelkie dywagacje są uprawnione. Jaką rolę w tej tajemniczej rozgrywce odgrywa Wprost i jego redaktor naczelny, przekonamy się wkrótce, po tym co opublikują bądź nie. Na razie nagrania powędrowały do sądu i jest alibi, by wstrzymać dalsze przecieki.

Być może już cele ataku taśmami zostały osiągnięte i trwa wielkie sprzątanie.

Autor bloga

Makowski-Ryszard

Ryszard Makowski

Satyryk. Kabaret OT.TO, Kabaret „Pod Egidą”. Niegdyś felietonista „Uważam Rze”, obecnie "wSieci". Autorskie płyty - „Pęc ze śmiechu” i „Na ochotnika do psychiatryka”.

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook