Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Dopaść „pisiora”

12.08.2013

Premier obiecał terenowemu aktywowi Platformy, że wytnie „pisiora”, którego ci wykryli w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych.

Cytat z „Newsweeka”  (na podstawie nagrania)

„Ktoś z sali: Pisior.

Tusk: Pisior. Na mój nos on nie będzie długo dyrektorem gabinetu.[Rubaszny śmiech, brawa].”

Można to uznać za typową retorykę równiachowskich spotykań z partyjnymi dołami, które obecnie mają obowiązek zagłosować na jedynie słusznego kandydata w platformerskich wyborach.

Jednak nic lepiej, niż ta krótka deklaracja, nie odzwierciedla filozofii rządów Donalda Tuska - Polska wyłącznie dla tych, którzy widzą we mnie geniusz. Resztę zniszczymy taką czy inną metodą. A jak działa państwo Słońca Peru (trochę niepotrzebnie zapomniane) każdy widzi – od „seryjnych samobójców” do tuszowania za wszelką cenę katastrofy smoleńskiej.

Dla przeciętnego obywatela bardziej dotkliwe jest wszechobecne upartyjnianie. Zawłaszczanie wszelkich stanowisk, „dożynanie watahy”, a przed wszystkim tropienie pisiorskiej herezji.

Ktoś kto był lub jest związany z PiS – em  ma nikłe szanse na posadę i to nie tylko w administracji państwowej. Macki Tuskolandii nieustannie penetrują, a instytucje kontrolujące działają sprawnie i szybko, gdy dostaną odpowiednie wytyczne.

Najgorsi są właśnie ci terenowi działacze poobsadzani na wszelkich nawet niskich  szczeblach. Starają się wykazać gorliwością, żeby góra wiedziała jak dobrze służą wodzowi i partii.

Autostrad przecież nie zbudują, kolei nie zreorganizują, ale zatruć komuś życie, proszę bardzo.

Każda władza obsadza urzędy swoimi ludźmi. Nie jest to niczym dziwacznym. Jednak takiej ortodoksji przy doborze kadr jaka panuje obecnie, nie było u nas  nigdy przed tym.

Normalne państwo dba o ludzi utalentowanych  i mających umiejętności większe niż inni. To jest we wspólnym interesie. Przynależność partyjna powinna być ostatnim kryterium.

Taki przykład dał Jarosław Kaczyński, zapraszając do swojego gabinetu związanych z Platformą Obywatelską: Zytę Gilowską, świętej pamięci panią Gęsicką, świętej pamięci profesora Religę. I nie mieli obowiązku wkupienie się po przez oplucie swojej dotychczasowej partii.

Upiorne państwo Tuska polega na wyszukiwaniu wrogów i skupianiu wokół tej hucpy pretorian gotowych wykonywać najobrzydliwsze zadania.

W całej tej zadymie umyka jedno, że te „wstrętne pisiory”, to Polacy. Żadni złoczyńcy. Popierają największą opozycyjną partię i to jest ich przewiną. Muszą zapłacić, brakiem pracy i czuciem się obywatelem drugiej kategorii we własnym kraju.

Premier Tusk jest człowiekiem skończonym. Nawet jak mu uda się utrzymać stanowisko, nawet jak mu uda się zwiać do Brukseli, to co wyrządził Polsce przylepiło się już do niego na wieki.

Zresztą dzieję się rzeczy ciekawe. Blamujące nagranie ujawnił „Newsweek”, tygodnik którego naczelnym jest ukochany pluszak premiera. Do tego ze Smoleńska wypuszczono przedstawicieli prokuratury badających ślady trotylu na wraku feralnego Tupolewa, bez rekwirowania próbek do „koniecznej” kwarantanny.

Czyżby na specjalistę od wycinania dybali jacyś inni specjaliści od tego jak widać popularnego u nas  zajęcia.

Zapraszamy na profil Stefczyk.info na Facebooku!

Ryszard Makowski

Autor bloga

Makowski-Ryszard

Ryszard Makowski

Satyryk. Kabaret OT.TO, Kabaret „Pod Egidą”. Niegdyś felietonista „Uważam Rze”, obecnie "wSieci". Autorskie płyty - „Pęc ze śmiechu” i „Na ochotnika do psychiatryka”.

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook