Jedynie prawda jest ciekawa

Wreszcie normalność w Trybunale?

21.12.2016

Wygląda, że wraz z zakończeniem kadencji Prezesa Rzeplińskiego do Trybunału Konstytucyjnego wróciła normalność.

Zniknęli sędziowie „oczekujący na dopuszczenie do orzekania” oraz „sędziowie” oczekujący na zaprzysiężenie – przynajmniej ze stron internetowych Trybunału Konstytucyjnego. W efekcie jest nadzieja, że Trybunał Konstytucyjny zamiast zajmować się walką polityczną i walką z większością parlamentarną i Prezydentem RP zajmie się tym, do czego został powołany w Konstytucji RP, czyli przede wszystkim badaniem zgodności ustaw z Konstytucją RP. Jest nadzieja, że do praktyki Trybunału wróci zasada domniemania konstytucyjności ustaw uchwalonych przez Sejm. W ten sposób Trybunał powinien powrócić do zasady procedowania na zasadach określonych w ustawach i zrezygnować z prób ich ignorowania. Zmiany na stronie internetowej Trybunału Konstytucyjnego dobrze wróżą.

Okazało się też, że dzięki nowym rozwiązaniom prawnym w ekspresowym tempie Zgromadzenie Ogólne sędziów Trybunału Konstytucyjnego zebrało się i wybrało dwu kandydatów na Prezesa Trybunału Konstytucyjnego, którzy zostali przedstawieni Prezydentowi RP.

W tej sytuacji warto zatrzymać się chwilę na przypadku poprzedniego Prezesa Trybunału Konstytucyjnego – sędziego Rzeplińskiego. A jest to przypadek trochę jak z Hitchcocka. Początkowo nie budził większych emocji. Zmieniło się to po tym jak otrzymał odznaczenie za zasługi dla Kościoła. Posypały się na niego gromy ze strony środowiska Gazety Wyborczej i innych lewackich środowisk, które domagały się od niego dymisji. Ale później, już po przyjęciu z jego udziałem przez poprzednią większość parlamentarną (PO-PSL) rozwiązań, które umożliwiły jej „skok na Trybunał” i powołanie 5 sędziów jeszcze przed wyborami parlamentarnymi, skutecznie sparaliżował prace Trybunału Konstytucyjnego. Odmawiał dopuszczenia do orzekania i udziału w Zgromadzeniu Ogólnym części sędziów, mimo, że nie kwestionował tego, że są oni sędziami Trybunału Konstytucyjnego – przydzielił im i pokoje sędziowskie i zapewnił wypłatę stosownego wynagrodzenia z kasy Trybunału. Nie stosował też przepisów ustaw o Trybunale Konstytucyjnym, mimo oczywistej zasady domniemania ich konstytucyjności przed rozstrzygnięciem przez Trybunał wniosków o stwierdzenie niekonstytucyjności ich zapisów. Przekazał Prezydentowi RP kandydatów na Prezesa Trybunału Konstytucyjnego, mimo że nie wybrało ich Zgromadzenie Ogólne. W efekcie jego działań Trybunał wydawał „rozstrzygnięcia” w niewłaściwym składzie lub trybie, co doprowadziło do odmowy ich publikacji. Prezes Rzepliński zrobił bardzo dużo, by osłabić autorytet Trybunału Konstytucyjnego i zasady rządów prawa. Szczęśliwie jego kadencja dobiegła końca i wszystko wskazuje na to, że wreszcie wraca normalność, choć jego następcy będą musieli włożyć naprawdę bardzo dużo wysiłku, by przywrócić zaufanie do tej instytucji.  

Autor bloga

pelc pawel

Paweł Pelc

Radca prawny, Kancelaria Radcy Prawnego Pawła Pelca, wiceprezes Agencji Ratingu Społecznego

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook