Jedynie prawda jest ciekawa

„Trybunalizacja prawa”?

05.12.2016

Od czasów prezydentury Lecha Wałęsy do potocznego języka weszło powiedzenie o „falandyzacji prawa” odnoszące się do interpretacji przepisów prawa dokonywanych przez ówczesnego prezydenckiego prawnika Ś.P. Lecha Falandysza.

W szczególności dotyczyło to dokonanego przez niego wywodu dotyczącego prawa Prezydenta Lecha Wałęsy do odwołania powołanych przez siebie członków Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Falandyzacja prawa oznacza jego bardzo głębokie naginanie. Wygląda jednak, że pojęcia tego powinno się dołączyć kolejne – „trybunalizacja prawa”. Powinno ono oznaczać działanie bezprawne.

To co bowiem zafundowano społeczeństwo w ramach sporu o Trybunał Konstytucyjny dawno już przekroczyło jakiekolwiek ramy interpretacji przepisów prawa, czy dbania nawet o pozory, że przepisy te mają znaczenie i próbuje się je przestrzegać. W sporze tym chyba trudno wskazać stronę, która nie miałaby nic na sumieniu. Jednak niestety okazuje się, że w lekceważeniu obowiązujących przepisów przodują, co jednak zaskakuje, wcale nie harcownicy partii politycznych, lecz sędziowie Trybunału Konstytucyjnego.

Okazuje się, że z jednej strony, co innego przedstawiają opinii publicznej oficjalnie, a co innego w wewnętrznej korespondencji. Wbrew niekwestionowanej zasadzie domniemania konstytucyjności ustawy uznali, że mogą orzekać z pominięciem obowiązującej ustawy o Trybunale Konstytucyjnym – przed orzeczeniem co do jej zgodności z Konstytucją. Prezes Trybunał Konstytucyjnego uznał się za władnego do stworzenia nowej kategorii sędziów Trybunału Konstytucyjnego – pobierających wynagrodzenie, ale nie dopuszczonych do orzekania i do udziału w Zgromadzeniu Ogólnym Sędziów tego Trybunału.

Wydawało się, że trudno będzie tu „zalicytować wyżej”, a jednak sędziom Trybunału Konstytucyjnego i to się udało, kiedy wybrali „kandydatów” na Prezesa Trybunału Konstytucyjnego mimo braku quorum na Zgromadzeniu Ogólnym i brak ten uzasadnili tym, że „wyboru” dokonali sędziowie zgromadzeni na Zgromadzeniu Ogólnym, ale nie Zgromadzenie Ogólne, bo ono nie mogło tego zrobić ze względu właśnie na brak quorum. Przy tej okazji przebywająca na zwolnieniu lekarskim sędzia (jedna z trzech sędziów, którzy w dniu tym przebywali na zwolnieniu lekarskim) wydała oświadczenie, że nie wzięła udziału w Zgromadzeniu Ogólnym, aby nie legitymizować jego obrad w niezgodnym z ustawą i konstytucją składzie. Za to Prezes Trybunału Konstytucyjnego uniemożliwił udział w tym posiedzeniu trzem sędziom, których nie dopuszcza do udziału w orzekaniu. W tym kontekście wcześniejsze wypowiedzi urzędującego wiceprezesa Trybunału Konstytucyjnego, o tym, że obecny Prezes Trybunału Konstytucyjnego jest nieśmiertelny i nigdy nie skończy kadencji przestają zaskakiwać, bo chyba bardzo dobrze oddają, co tak naprawdę większość sprawująca władzę w Trybunale Konstytucyjnym sądzi o obowiązujących przepisach i swojej pozycji. Stąd też nie dziwi już, że wciąż urzędujący Prezes Trybunału Konstytucyjnego nie widzi nic niewłaściwego w przesądzaniu o niekonstytucyjności uchwalanych przez parlament ustaw nie w orzeczeniach Trybunału Konstytucyjnego, lecz w swoich indywidualnych wypowiedziach publicznych.

Prawo zostało bowiem „strybunalizowane”.

I ustawodawcy nic do tego. To sędziowie uznali się za władnych określać jakie przepisy ich wiążą, a jakie nie.

Autor bloga

pelc pawel

Paweł Pelc

Radca prawny, Kancelaria Radcy Prawnego Pawła Pelca, wiceprezes Agencji Ratingu Społecznego

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook