Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Reforma edukacji w praktyce

04.09.2013

Zaczął się rok szkolny, w którym wchodzi w życie powszechnie krytykowane nowe podstawy programowe, a ponieważ moje dzieci są od jakiegoś czasu w wieku szkolnym, mam okazję obserwować jak to wygląda w praktyce.

Reforma edukacji w praktyce, czyli krótka rozprawka z pewnym podręcznikiem…

Zaczął się rok szkolny, w którym wchodzi w życie powszechnie krytykowane nowe podstawy programowe,  a ponieważ moje dzieci są od jakiegoś czasu w wieku szkolnym, mam okazję obserwować jak to wygląda w praktyce.

Jeden z moich synów uczy się w drugiej klasie dobrego warszawskiego liceum. Okazało się, że w ramach  nowego programu jednym  z jego przedmiotów będzie Przyroda obejmująca Fizykę, Chemię, Biologię i Geografię. Podręcznik do Przyrody jest jak to zwykle podręczniki – pięknie wydany i kolorowy. Okazuje się, że wydawca uznał, że nieco ponad 200 stron wystarczy do nauczenia drugoklasisty Fizyki, Chemii, Biologii oraz Geografii za jednym zamachem. Wydawca reklamuje, że podręcznik realizuje siedem wątków tematycznych w podziale na wymienione wcześniej cztery bloki przedmiotowe. Autorzy próbują wytłumaczyć czym różni się eksperyment od obserwacji a odkrycie od wynalazku i zaprezentować szereg innych wiadomości, które były przedmiotem nauki jeszcze w szkole podstawowej, albo w gimnazjum (zasada działania silnika prądu stałego czy cykl pracy silnika czterosuwowego).

Poziom przekazywanych informacji najlepiej pokazuje opis sieci telefonii komórkowej, zgodnie z podręcznikiem „jej obszar jest podzielony na mniejsze strefy (komórki), a każda z nich znajduje się w zasięgu osobnej stacji nadawczo-odbiorczej, tzw. stacji bazowej. Stacje bazowe są ze sobą połączone.” I tak dalej w podobnym stylu… Gdyby to był podręcznik do szóstej klasy szkoły podstawowej, pewnie byłoby to OK, ale w drugiej klasie liceum? Adresatami tych treści są  przecież osoby, które za rok będą mogły głosować w wyborach…  Proponowane doświadczenia mają na przykład wykazać, że nie wszystkie substancje rozpuszczają się w wodzie. Czy to rzeczywiście jest wiedza, którą chcemy uczyć uczniów drugiej klasy liceum?


Oczywiście nie mam żadnych pretensji do autorów podręcznika czy jego wydawnictwa – oni przyznają, że po prostu dostosowują się do obowiązującej podstawy programowej. Ktoś jednak ją zatwierdził. Ktoś wymyślił, że uczniowie drugiej klasy liceum nie muszą uczyć się Fizyki, Chemii, Biologii i Geografii, że wystarczy im dość ograniczone  powtórzenie informacji z tych dziedzin przyswojonych w szkole podstawowej i gimnazjum, chyba, że wybrali te przedmioty jako rozszerzenia… Jeśli nie – to sądząc po treści podręcznika, podstawa programowa nie wymaga od szkoły, by nauczyła ich czegokolwiek istotnie nowego i rozszerzającego zdobyte przez nich wcześniej informacje. No chyba, że trochę ciekawostek, którymi będzie można się pochwalić przed znajomymi  (jakie zastosowanie ma GPS i czym się różni nawigacja satelitarna od kiedyś używanych narzędzi nawigacyjnych).

Pomysł, by od drugiej klasy liceum podzielić przedmioty na zwykłe i rozszerzone i te pierwsze potraktować po macoszemu, by przypadkiem uczniowie nie nauczyli się za dużo wydaje się być kluczem do funkcjonującej od tego roku podstawy programowej i nowego modelu edukacji. I jest to zamysł realizowany konsekwentnie i z całą stanowczością oraz determinacją. Do szerszej świadomości społecznej przebiło się ograniczenie nauczania historii, a koalicja rządowa skutecznie odrzuciła PiS-owski projekt zakładający obowiązkowe nauczanie historii przez cały okres nauki szkolnej, ale okazuje się, że „cięcia” dotknęły praktycznie wszystkich przedmiotów. Czy szkoły mają wypuszczać ludzi rozumiejących otaczający ich świat, czy jedynie wąsko wyspecjalizowanych „ćwierćinteligentów” z maturą , po kilku latach także z dyplomem? Obawiam się, że nowa podstawa programowa zdecydowanie promuje ten drugi model.

I to chyba tyle, ile udało mi się zrozumieć z podręcznika mojego syna, który, wraz ze swoimi rówieśnikami, będzie przedmiotem prowadzanego przez obecną koalicję eksperymentu edukacyjnego.

I kto mówi, że podręczniki nie kształcą…

Paweł Pelc

Autor bloga

pelc pawel

Paweł Pelc

Radca prawny, Kancelaria Radcy Prawnego Pawła Pelca, wiceprezes Agencji Ratingu Społecznego

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook