Jedynie prawda jest ciekawa

Posłowie i adwokaci na celowniku Marszałka Sejmu?

19.03.2015

Czy mechanizmy demokratyczne nie stają się jedynie fasadą, za którą zaczyna skrywać się władza o charakterze autorytarnym?



Marszałek Sejmu na briefingu prasowym poinformował, że w imieniu Prezydium Sejmu złożył do sejmowej komisji etyki wniosek o zbadanie zgodności z zasadami etyki poselskiej wniosku grupy posłów opozycyjnych do Trybunału Konstytucyjnego sprzed trzech lat o zbadanie kwestii jednego z rozporządzeń. Marszałek zarzucił posłom, że reprezentowani byli przez adwokata będącego ekspertem w materii, której dotyczył wniosek, obsługującego w związku z tym podmioty, które były przedmiotem regulacji objętej wnioskiem. Marszałek zasugerował, że złożenie takiego wniosku było działaniem przez posłów w sytuacji konfliktu interesów.


Zgodnie z art. 191 ust. 1 pkt 1 Konstytucji RP z wnioskiem do Trybunału Konstytucyjnego może zwrócić się m.in. 50 posłów. Natomiast zgodnie z art. 1 ust. 1 ustawy Prawo o adwokaturze Adwokatura powołana jest do udzielania pomocy prawnej, współdziałania w ochronie praw i wolności obywatelskich oraz w kształtowaniu i stosowaniu prawa, a w  myśl art. 1 ust. 3 tej ustawy adwokat w wykonywaniu swoich obowiązków zawodowych podlega tylko ustawom.


W efekcie można odnieść wrażenie, jakby Prezydium Sejmu za jednym zamachem postanowiło rozprawić się zarówno z prawem posłów (także opozycyjnych) do wykonywania przez nich mandatu posła w granicach wynikających wprost z Konstytucji RP, jak i też z dostępem do pomocy prawnej uznając, że są adwokaci „gorsi” i „lepsi”, w zależności od tego jakim podmiotom świadczą pomoc prawną. W ten sposób jednak zasada niezależności adwokatury staje się po prostu fikcją, skoro w ocenie prezydium Sejmu świadczenia pomocy prawnej podmiotom nie lubianym przez rządzącą w danym momencie partię polityczną prowadzi do tego, że nie mogą oni świadczyć pomocy prawnej także posłom. Działanie te można odebrać jakby w ten sposób prezydium Sejmu i reprezentujący je Marszałek Sejmu jednym ruchem, podjęli próbę podkopania fundamentów demokratycznego państwa prawa jakim, zgodnie z Konstytucją RP ma być Rzeczypospolita Polska. Wydaje się, że walka polityczna, choć ostra, powinna jednak omijać próby demontażu podstaw ustroju, w ramach którego się toczy. W przeciwnym przypadku, podważenie podstaw demokratycznych, jakimi jest zarówno niezależność posłów w wykonywaniu przez nich mandatu poselskiego i niezależność adwokacka, jak i prawo kontroli aktów prawnych przez Trybunał Konstytucyjny może w efekcie prowadzić do delegitymizacji ustroju demokratycznego jako takiego i w efekcie władzy funkcjonującej w ramach tego mandatu. A to oznacza, że ewentualne działania Marszałka i Prezydium Sejmu powinny być jednak analizowane pod kątem ich wpływu na postrzeganie przez obywateli sposobu funkcjonowania demokracji, czy mechanizmy demokratyczne nie stają się jedynie fasadą, za którą zaczyna skrywać się władza o charakterze autorytarnym.


Warto zastanowić się też nad kolejnym argumentem użytym przez Marszałka Sejmu w trakcie jego briefingu prasowego. Według niego wniosek mógł wpływać niekorzystnie na interes klientów podmiotów, których dotyczyła zaskarżona regulacja. Jest to argument, który na gruncie obowiązującego porządku prawnego trudno zrozumieć. Złożenie wniosku przez grupę posłów nie ma bowiem wpływu na fakt obowiązywania danego aktu prawnego, bo taki skutek ma jedynie wniosek Prezydenta RP do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie konstytucyjności ustawy składany przed jej podpisaniem w trybie tzw. kontroli prewencyjnej. Wszystkie inne wnioski, w tym grupy posłów są wnioskami składanymi w trybie tzw. kontroli następczej, zatem dotyczą aktów, które zostały już wprowadzone do obrotu prawnego. Bez względu na intencje wprowadzającego dany akt prawny musi on być zgodny z aktami nadrzędnymi w stosunku do niego. Oznacza to m.in., że akty wykonawcze muszą być zgodne z delegacją ustawową, na podstawie, której zostały wydane. Jeżeli podmiot wydający dany akt przekroczyłby tę delegację, nie może się on ostać w porządku prawnym, przy czym Trybunał Konstytucyjny może zakreślić termin pozwalający na dostosowanie się do jego orzeczenia. Zatem istotne są nie tylko intencje wydającego dany akt, ale też prawidłowe „wkomponowanie” go w obowiązujący w Polsce konstytucyjny porządek prawny. Teza, że skierowanie wniosku o zbadanie aktu prawnego przez grupę posłów do Trybunału Konstytucyjnego jest  nieetyczne ze względu na potencjalne skutki stwierdzenia przez Trybunał Konstytucyjny wadliwości danego aktu prawnego jest w rzeczywistości próbą zakwestionowania konstytucyjnej roli Trybunału Konstytucyjnego przez Marszałka Sejmu działającego w imieniu Prezydium Sejmu.


W efekcie powstaje wrażenie, jakby Marszałek Sejmu uważał, że konstytucyjne i ustawowe instytucje mogły być wykorzystywane jedynie wtedy, gdy służą interesowi politycznemu formacji politycznej, którą reprezentuje, a nie powinny być stosowane jeżeli są wykorzystywane przez opozycję wbrew interesowi politycznemu aktualnie rządzącej formacji. Dla demokracji takie wrażenie jest bardzo groźne, bez względu na to jakie były rzeczywiste intencje Marszałka i Prezydium Sejmu.

Autor bloga

pelc pawel

Paweł Pelc

Radca prawny, Kancelaria Radcy Prawnego Pawła Pelca, wiceprezes Agencji Ratingu Społecznego

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook