Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

„Polska się wyludnia”

14.06.2013

Od dłuższego czasu razem z Cezarym Mechem, próbujemy alarmować, m. in. na tych stronach o kryzysie demograficznym w Polsce.

Od niedawna problem zaczyna być przedmiotem dyskusji, a po opublikowaniu raportu GUS o emigracji w mediach można było znaleźć tytuły, jak na wstępie. I co z tego wynika – nic. Jak nie było pomysłu na skuteczną politykę prorodzinną, tak nie ma. Jak nie było pomysłu na wsparcie nowych miejsc pracy w Polsce – tak nie ma. Nie nauczyliśmy się w tym względzie nic po historii z Fiatem, który wolał przenieść produkcję ze swojej najnowocześniejszej i najefektywniejszej fabryki w Tychach do Włoch, by zadbać o miejsca pracy w swojej ojczyźnie.

Za to gdy ostatnio główna partia opozycyjna zgłosiła propozycje prozatrudnieniowe – nie podjęto nawet próby prac nad nimi – odrzucając je w pierwszym czytaniu. Rząd ogłosił co prawda obecny rok, rokiem rodziny, ale wygląda na to, że zajmuje go głównie, jak zdezawuować samo pojęcie rodziny, stąd uparta walka o związki partnerskie, wymuszanie zmian obyczajowych przez zmianę programów i kontrolę treści podręczników.

O objęcie ich dłuższymi urlopami – tzw. „matki I kwartału” musiały stoczyć olbrzymią batalię z rządem, a i tak pojawiają się pomysły, być choć część tych uprawnień im odebrać wprowadzając obowiązek wykorzystania części tego urlopu przez ojca dziecka, pod rygorem utraty prawa do tej części urlopu. Po kampanii wyborczej PiS z 2005 r. pozostała nam m.in. nazwa programu wsparcia rodzin w nabywaniu pierwszych mieszkań „Rodzina na swoim”, choć kształt przyjętych ostatecznie rozwiązań znacząco odbiegał od przyjętych założeń w programie wyborczym. Program wkrótce przestał być adresowany do rodzin, bo mimo nazwy mogły z niego korzystać także osoby nie tworzące rodziny, a ostatnio, bez większego sprzeciwu rząd wycofał się z tego mechanizmu mającego pierwotnie wspierać rodziny całkowicie.

Z danych GUS wynika, że za granicą przebywało 2 miliony Polaków, w tym ponad półtora miliona dłużej niż rok – co znacząco zmniejszało prawdopodobieństwo ich powrotu do kraju. Większość z nich to osoby młode, a więc są to osoby, które mogłyby zakładać w Polsce rodziny i mieć tu dzieci. Jeśli to robią – to dzieje się to za granicą. A Polacy są przez kraje przyjmujące ich bardzo cenieni – szybko się asymilują i nie sprawiają takich kłopotów jak emigranci z krajów o odmiennych tradycjach kulturowych. Z danych GUS wynika, że województwo opolskie opuściło prawie 11% jego mieszkańców – na ścianie wschodniej – województwo podlaskie straciło 9,2% mieszkańców, województwo podkarpackie – 8,4%, a województwo mazurskie – 7,5% mieszkańców. Saldo urodzin i zgonów prawie się bilansuje, zatem saldo migracji jest tym czynnikiem, który sprawia, że „Polska się wyludnia”.

Czy coś z tym zechcemy zrobić?

PS. Cytowany przeze mnie tytuł i dane statystyczne pochodzą z artykułu Bartosza Marczuka opublikowanego w "Rzeczpospolitej".

Paweł Pelc
13.06.2013

Facebook