Jedynie prawda jest ciekawa

Polacy znowu głosują nogami?

27.01.2013

W ubiegłym tygodniu Financial Times poświęcił swoją uwagę sytuacji w Polsce, warto to odnotować, bo nie zdarza się to szczególnie często. Jeśli niczego nie przeoczyłem poprzedni tekst o Polsce opublikowany przez ten opiniotwórczy dziennik dotyczył odwołania poprzedniego prezesa Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie…

Tym razem Financial Times postanowił się przyjrzeć kwestii emigracji z Polski. Według danych gazety w roku 2011 Polska zanotowała pierwszy od przejęcia rządów przez Platformę Obywatelską przyrost emigracji netto (Polskę opuściło o 60 tysięcy więcej ludzi, niż do niej wróciło/przyjechało z innych krajów). Przy bezrobociu na poziomie 13,3 % i szacowanym jego dalszym wzroście spodziewać się można tylko jednego – dalszego szybkiego przyrostu emigracji z Polski, szczególnie ludzi młodych, którzy szybko zasymilują się w swoich nowych „ojczyznach” i do Polski już nie wrócą. Przewiduje się, że w ciągu najbliższych 5 lat z polski wyjedzie kolejne 500 – 800  tysięcy ludzi (Financial Times powołuje się tu na Krystynę Iglicką z Uczelni Łazarskiego), dołączając do 2,1 mln Polaków, którzy na stałe wyemigrowali po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej w 2004 r.
Ponieważ również w ubiegłym tygodniu obchodziliśmy 150 rocznicę wybuchu powstania styczniowego 1863 r., warto te dane porównać, z danymi dotyczącymi skutków tego powstania, często krytykowanego za uszczerbek dla bytu narodowego. Muzeum Historii Polski w materiałach ze zorganizowanej przez siebie w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego wystawy 1863 Gra o niepodległość, wskazuje na następujące skutki powstania: 27000 zesłanych na Syberię i Kaukaz, 10-20 tysięcy poległych w walce, 700 zamordowanych podczas pacyfikacji Litwy i około 10 tysięcy emigrantów.

Jak widać z tych danych – straty ludzkie spowodowane powstaniem styczniowym i popowstaniowymi są, co do liczby, w praktyce porównywalne ze skutkami emigracji z Polski tylko w roku 2011. Warto się zastanowić jakie to wystawia świadectwo prowadzonej w Polsce polityki gospodarczej. Okazuje się bowiem, że brak polityki sprzyjającej tworzeniu nowych miejsc pracy i utrzymywaniu dotychczasowych może być groźniejszy niż carskie represje.

Może warto zatem spróbować odgrzebać stare pomysły i spróbować zacząć je realizować, bez względu na to, kto sprawuje władzę. Warto przypomnieć, że program gospodarczy PiS z roku 2005, który przygotowywał zespół dr Cezarego Mecha, był skoncentrowany właśnie wokół tych zagadnień i zawierał propozycje konkretnych rozwiązań promujących zatrudnienie (takich jak np. ulgi inwestycyjne związane z tworzeniem nowych miejsc pracy, ulgi w składkach na ubezpieczenia społeczne dla bezrobotnych i absolwentów, zatrudnianych na nowotworzonych dla nich miejscach pracy, program wsparcia budownictwa mieszkaniowego dla rodzin). Wsparcie tworzenia nowych i utrzymywania dotychczasowych miejsc pracy, wraz ze skuteczną polityką prorodzinną powinno dziś być osią budowania polskiej polityki narodowej. Jeżeli nie uda nam się wokół tych zagadnień zjednoczyć i skoncentrować, będziemy skazani na coraz szybszą marginalizację na mapie Europy, a rządzący zamiast realnej debaty będą nam podrzucali kolejne igrzyska, przyspieszające demontaż tradycyjnych wartości i pozycji rodziny w społeczeństwie.

A Polacy zagłosują nogami -  według Financial Times’a celem ich wyjazdów za pracą i chlebem najczęściej są Zjednoczone Królestwo, Niemcy, Holandia i Norwegia…

Paweł Pelc

Autor bloga

pelc pawel

Paweł Pelc

Radca prawny, Kancelaria Radcy Prawnego Pawła Pelca, wiceprezes Agencji Ratingu Społecznego

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook