Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Jak to robią w USA?

11.09.2015

Parę miesięcy temu Sąd Najwyższy USA uznał prawo do małżeństwa osób tej samej płci za konstytucyjne prawo, a zakazy zawierania takich związków przewidziane w poszczególnych stanach USA za niekonstytucyjne. Informacje o tym orzeczeniu pojawiły się na pierwszych stronach amerykańskich gazet.

Od razu też zaczęły się spekulację jak będzie wyglądało wdrażanie tych przepisów w praktyce.
Okazało się, że orzeczenie to rodzi istotne problemy – wielu uważa bowiem, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny, zatem nie istnieje coś takiego jak „małżeństwo” jednopłciowe. Władze federalne wkładają jednak dużo wysiłku w to, by przekuć tę moralność i za wszelką cenę wdrożyć  nowe rozwiązania wszędzie. Najgłośniejszy jak do tej pory był przypadek w hrabstwie Rowan w Kentucky, gdzie urzędniczka stanu cywilnego konsekwentnie odmawiała licencjonowania jako małżeństw związków osób tej samej płci, motywując to tym, że jest to sprzeczne z wyznawaną przez nią wiarą. W efekcie została wyrokiem sądu federalnego osadzona w więzieniu, a od jej zastępców  odebrano zobowiązanie, że rozpoczną rejestrację „małżeństw” osób tej samej płci. Dopiero gdy rzeczywiście zaczęli oni rejestrować te związki sędzia federalny zdecydował się uwolnić z więzienia osadzoną przez niego wcześniej urzędniczkę.
Jak widać w imię zmiany tradycyjnych paradygmatów i tradycyjnych wzorców rodzinnych i budowy „nowego społeczeństwa” uwolnionego od dotychczasowych wartości władza federalna nie waha się poświęcić wolności sumienia. Musi ona ustąpić przed dążeniem państwa do redefinicji pojęcia małżeństwa i rodziny zgodnie z interesami osób o nietradycyjnych orientacjach seksualnych.
O ile początkowo próbowano dokonać zmiany świadomości z wykorzystaniem łagodniejszych środków – przekazu artystycznego, przede wszystkim filmowego – przedstawiającego jako normę nietradycyjne relacje międzyludzkie i nietradycyjne rodziny, a następnie za pomocą języka (ze słynną polityczną poprawnością i walką z „mową nienawiści”), to coraz częściej nowe wzorce i rozwiązania wdrażane są za pomocą prawa i przymusu państwowego. Działania te mają miejsce nie tylko w Polsce (by nie szukać daleko - słynna już tzw. „Konwencja antyprzemocowa” przeforsowana przez rząd Ewy Kopacz i zaakceptowana przez poprzedniego prezydenta Bronisława Komorowskiego) czy Unii Europejskiej (np. poprzez tzw „gender mainstreeming” w programach finansowanych przez UE), ale też w USA wciąż pod rządami demokratycznej administracji. O ile jednak Europa coraz bardziej zapomina o swoich chrześcijańskich korzeniach i wierze przodków, to USA jest wciąż krajem, w którym dominują ludzie wierzący i próbujący realizować zasady wynikające z tej wiary w codziennym życiu. Stąd przypadek urzędniczki gotowej iść do więzienia w imię wyznawanej wiary, zgodnie z którą małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny.
Warto na bieżąco śledzić „jak to robią w USA”, by z jednej strony widzieć zagrożenia jakie mogą się pojawić dla tradycyjnego społeczeństwa w ramach rewolucji obyczajowej popieranej przez aparat państwa, ale z drugiej strony by wiedzieć, że są jeszcze ludzie zdolni do sprzeciwu przeciw narzucanych im siłą rozwiązań, jeżeli uważają, że są one sprzeczne z wyznawaną przez nich wiarą.
10.09.2015
Paweł Pelc

Autor bloga

pelc pawel

Paweł Pelc

Radca prawny, Kancelaria Radcy Prawnego Pawła Pelca, wiceprezes Agencji Ratingu Społecznego

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook