Jedynie prawda jest ciekawa

"Im. Lenina"

08.09.2012

Od jakiegoś czasu dziwne rzeczy dzieją się w Gdańsku pod stocznią, a konkretnie w słynnej bramie stoczniowej, obok której stoi pomnik ofiar grudnia 1970 r. i buduje się Centrum Solidarności.

Władze Gdańska zdecydowały, żeby przywrócić bramie stoczniowej „historyczny kształt” z Sierpnia  1980 r., czyli z jednej strony z wywieszonymi wówczas postulatami strajkowymi, z drugiej strony – z napisem Stocznia Gdańska im. Lenina. To ostatnie wzbudziło daleko idące protesty – „Lenina” zasłonięto logo Solidarności, a z powodu braku reakcji władz Gdańska – związkowcy go odpiłowali. Kolejną odsłoną w tym chocholim tańcu władz Gdańska z pamięcią historyczną było ich doniesienie na związkowców i interwencja policji, która zabezpieczyła dowody w postępowaniu i zaopiekowała się „Leninem”.

Brama stoczniowa stanowi wciąż wejście na teren przedsiębiorstwa, któremu w roku 1967 zmieniono nazwę na Stocznia Gdańska im. Lenina. Podczas prywatyzacji firmy w 1990 nazwa zmieniła się na Stocznię Gdańską SA. Obecnie na bazie tego majątku, po licznych zmianach prawno-organizacyjnych działa Stocznia Gdańsk SA. Zatem nazwa zawieszona przez władze Gdańska „Stocznia Gdańska im. Lenina” nie jest nazwą funkcjonującego obecnie przedsiębiorstwa i nie oznacza jego siedziby. Zatem umieszczeni takiego napisu w przestrzeni publicznej nie służy oznaczeniu działającego przedsiębiorstwa i może wprowadzać w błąd, co do jego obecnej firmy, zwłaszcza, że Stocznia Gdańsk SA posługuje się tym samym logo, co zainstalowane na bramie pod wyrazem Stocznia.

W Polsce zakazane jest propagowanie faszystowskiego lub innego totalitarnego ustroju. Nie budzi też wątpliwości, że Lenin stworzył taki ustrój w Związku Sowieckim. Przywrócenie bramie stoczniowej wyglądu z przywołaniem „im. Lenina” w przestrzeni publicznej Gdańska wydaje się być przynajmniej oznaką braku wrażliwości na tę regulację. O ile bowiem umieszczenie różnego rodzaju wytworów „sztuki” komunistycznej w pałacu w Kozłówce w odpowiedniej ekspozycji, raczej nie budzi wątpliwości, co do swojego charakteru – ma to miejsce na terenie obiektu muzealnego, to jednak propagowanie nazwiska przywódcy rewolucji bolszewickiej w ogólnie dostępnej przestrzeni publicznej, już takie oczywiste nie jest. Zamysł przypomnienia Sierpnia 1980 r. w tak znamiennym miejscu, obok wspomnianego wcześniej pomnika ofiar grudnia 1970 r. jest cenny, jednak sposób jego realizacji budzi daleko idące wątpliwości, co do jego zgodności z obowiązującymi przepisami. Pomija też fakt, że nazwa „im. Lenina” była jednym z symboli niesuwerenności Polski i jej poległości krajowi, w którym Lenin przeprowadzał swoją rewolucję oraz elementem totalitarnych rządów sprawowanych z sowieckiego nadania w Polsce.

Działanie władz Gdańska wpisuje się też w szerszą politykę historyczną PO prowadzoną na szczeblu lokalnym. W Gdańsku jej symbolem stał się Lenin, w Warszawie wkrótce stanie się nim tzw. pomnik Czterech  Śpiących na warszawskiej Pradze – co prawda udało się go usunąć w związku z budową II linii metra, ale władze Warszawy już zapowiadają jego powrót na Plac Wileński.

Czy kolejnym na końcu tej drogi będzie odbudowanie przez władze Warszawy zamiast Pałacu Saskiego – zburzonego po odzyskaniu niepodległości Soboru
postawionego przez Rosjan na Placu Saskim?
Paweł Pelc

Autor bloga

pelc pawel

Paweł Pelc

Radca prawny, Kancelaria Radcy Prawnego Pawła Pelca, wiceprezes Agencji Ratingu Społecznego

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook