Jedynie prawda jest ciekawa

Dziennikarze – niewinni przez pomyłkę?

05.12.2014

Sąd uniewinnił dziennikarzy zatrzymanych podczas akcji policji w siedzibie Państwowej Komisji Wyborczej. W świetle znanych dotychczas informacji – że dziennikarze relacjonowali i dokumentowali zdarzenia w siedzibie PKW oraz legitymowali się policji legitymacjami prasowymi, wyrok wydaje się oczywisty.

Tyle, że niestety z komunikatu PAP  przytaczającego jego uzasadnienie oraz wypowiedzi ministra nadzorującego policję, który został następnie wykorzystany przez dziennikarzy portali internetowych informujących o orzeczeniu sądu wyłania się dość absurdalny obraz funkcjonowania państwa polskiego i jego wymiaru sprawiedliwości. Sędzia nie dopatrzył się bowiem w działaniach policji jakichkolwiek nieprawidłowości i uzasadniając wyrok wyraził „przypuszczenie, że to, iż akurat Gzell i Pawlicki zostali zatrzymani, ‘wynikło z nieporozumienia, przez pomyłkę’". 

Według tego samego komunikatu „Po zapoznaniu się z raportem policji w tej sprawie czekałam na rozstrzygnięcie sądowe. Szczegółowa informacja przedstawiona mi przez policję potwierdziła, że nie doszło do naruszenia prawa i procedur przez policję, a okoliczności zatrzymania dziennikarzy wymagają oceny sądu. Sąd uznał, że nie było intencją policjantów zatrzymanie dziennikarzy, które nastąpiło w wyniku nieporozumienia - powiedziała Piotrowska” czyli minister nadzorujący policję. Próbuję zestawić ze sobą te dwie wypowiedzi i przestaję rozumieć cokolwiek. Skoro dziennikarze wykonywali swoje obowiązki i okazywali policji legitymacje prasowe (a to wynika choćby z informacji przekazanych innemu portalowi internetowemu przez przedstawiciela Press Club Polska), to policja musiała wiedzieć, że zatrzymuje dziennikarzy relacjonujących zdarzenie. Jeżeliby nawet przyjąć, że w toku zatrzymania doszło do jakiegoś nieporozumienia, to przed postawieniem dziennikarzy przed sądem policja miała szansę je wyjaśnić, dziennikarzy zwolnić i przeprosić zamiast stawiać im zarzuty. Jak minister nadzorujący policję może jednym tchem mówić, że zatrzymanie było nieporozumieniem, a jednocześnie twierdzić, że okoliczności zatrzymania wymagały rozstrzygnięcia sądu. Przecież jest to wewnętrznie sprzeczne. 

Oczywiście nie wiem, czy dziennikarz PAP a następnie portale internetowe wiernie przytoczyły uzasadnienie sądu i wypowiedź ministra nadzorującego policję, ale jeśli tak, to Polska coraz bardziej przypomina Meksyk pod rządami Partii Rewolucyjno Instytucjonalnej, czyli państwo w którym zachowuje się demokratyczne procedury, ale pozostają one w praktyce tylko fasadą, bez większego realnego znaczenia. 

Warto więc dokładnie analizować ten przypadek, bo pokazuje on granice swobód demokratycznych, funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości i policji. Jeśli chodzi o sąd, to warto przeczytać jak będzie brzmiało pisemne uzasadnienie tego wyroku, bo być może w ustnych motywach Sąd użył jakiegoś skrótu myślowego, który został wadliwie zrozumiany i przekazany przez dziennikarza relacjonującego proces? Większy problem jest z wypowiedzią ministra nadzorującego policję – minister Piotrowską, bo wyraźnie wykazuje ona, że nie do końca chyba ma ona świadomość znaczenia swojej wypowiedzi. Ale teoretycznie zawsze może ją spotkać odpowiedzialność polityczna w postaci odwołania lub zgłoszenia votum nieufności, może także po prostu podać się do dymisji. To czy tak się stanie też dużo pokaże nam w jakim rzeczywiście stanie jest polska demokracja.


5.12.2014

Autor bloga

pelc pawel

Paweł Pelc

Radca prawny, Kancelaria Radcy Prawnego Pawła Pelca, wiceprezes Agencji Ratingu Społecznego

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook