Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Czy znikniemy szybciej niż Japończycy?

16.05.2012

Według CIA the World Factbook, Polska jest na 209 miejscu spośród 222 krajów, jeśli chodzi o dzietność – wynosi ona bowiem jedynie 1,31 dziecka na kobietę.

Nawet Japonia jest w lepszej sytuacji w tym zestawieniu, z dzietnością na poziomie 1,39 dziecka na kobietę uplasowała się na 202 miejscu. W Polsce brak jakichś większych prób zapobieżenia temu trendowi, czy nawet szerszej dyskusji o jego konsekwencjach (poza podniesieniem wieku emerytalnego). Tymczasem w Japonii, mimo, że jej dzietność jest wyższa od polskiej, od dawna bije się na alarm. Ostatnim przykładem tych działań może być  licznik umieszczony w internecie przez japońskich demografów z Tohoku University Graduate School of Economics w Sendai – w oparciu o dane demograficzne, dotyczące m.in. dzietności pokazuje on przyszłą liczebność populacji Japonii w wieku do 15 lat, jeżeli dzietność się nie zmieni. Według tego licznika wystarczy tylko 999 lat, by liczebność Japończyków w wieku do 15 lat spadła do zera (w tej chwili licznik pokazuje spadek tej populacji o 1 osobę co 100 sekund). Badacze wskazują, że według  nich, ta Japonia wkroczyła na tę drogę do zagłady w 1975 r., kiedy dzietność spadła poniżej 2 na kobietę.

W Polsce, nikt takiego licznika nie przygotował, choć przy niższej niż w Japonii dzietności, uzupełnianej dramatyczną emigracją osób w wieku rozrodczym z Polski go innych krajów UE, proces starzenia się społeczeństwa może być jeszcze bardziej widoczny i szybszy niż w Japonii. A więc i spadek populacji Polaków w wieku do 15 lat nie musi zająć nawet tych 999 lat, które dają sobie Japończycy.

Tymczasem wciąż brak jest informacji o jakimkolwiek spójnym pomyśle na sensowną i skuteczną politykę prorodzinną – wręcz przeciwnie - ostatnio postanowiono pozbawić wsparcia rodziny o wyższych dochodach, mające jedno dziecko. Tymczasem nie przebija się  też do powszechnej świadomości kolejny problem – pokolenie tzw. wyżu demograficznego staje się coraz starsze i wkrótce z przyczyn biologicznych nie będzie już mogło mieć dzieci, a kolejne roczniki są coraz mniej liczne, czyli istnieje ryzyko, że dzietność może nadal spadać, a czas na wdrożenie skutecznej polityki prorodzinnej jest ograniczony i coraz bardziej się kurczy.

Może zatem warto pomyśleć nad zastąpieniem lub uzupełnieniem słynnego balcerowiczowskiego licznika długu, licznikiem „populacyjnym” pokazującym jak tempo spadku liczby Polaków, jeżeli trendy nie zostaną odwrócone. Państwo polskie stoi obecnie przed chyba jednym z najważniejszych egzaminów – sytuacja – jeśli chodzi o skalę zagrożeń dla bytu narodu polskiego jest porównywalna do tej u schyłku XVIII w. i zaborów, 1920 r. czy niemiecko-sowieckiego rozbioru Polski w 1939 r. i tego co się działo pod obiema okupacjami później. Tyle, że tym razem zagrożeniem nie jest wróg zewnętrzny, a sytuacja polskiej rodziny, brak realnego wsparcia dla niej ze strony państwa i związana także z sytuacją na rynku pracy emigracja zarobkowa głównie do bogatszych krajów UE. O ile odzyskanie niepodległości w 1918 r. przyniosło olbrzymią mobilizację społeczeństwa polskiego, to odzyskanie niepodległości w 1989 r. jednak nie stanowiło takiego przełomu… Czy zatem to co nie udało się ani Rosji, Prusom i Austrii w okresie rozbiorów, bolszewikom w 1920 r., ani Niemcom i Związkowi Sowieckiemu w czasie II wojny światowej, osiągniemy sami – nie potrafiąc zapewnić rodzinie odpowiedniego wsparcia i zachęty dla posiadania dzieci?

Paweł Pelc

Autor bloga

pelc pawel

Paweł Pelc

Radca prawny, Kancelaria Radcy Prawnego Pawła Pelca, wiceprezes Agencji Ratingu Społecznego

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook