Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Czy katolik może być ministrem rządu RP?

01.12.2011

W wysokonakładowym tzw. tygodniku opinii całkiem na poważnie w „okładkowym” materiale próbuje się przemycić tezę, że w Rzeczpospolitej Polskiej katolik nie może być ministrem.

„Gdyby rzeczywiście (…) należeli do Opus Dei, szef rządu miałby poważny polityczny problem. Tak istotni politycy w tak ważnych dla państwa resortach zobowiązani byliby kierować się wyłącznie katolickimi dogmatami. Bez żadnych wyjątków – bo tak nakazuje doktryna organizacji, która powstała w 1928 roku w Hiszpanii.” (Andrzej Stankiewicz, Piotr Śmiłowicz. Na tropie Opus Dei. w Newsweek Polska nr 48/2011, 28.11-4.12.2011, str. 19-20.)

Jak widać na wskazanym wyżej przykładzie w wysokonakładowym tzw. tygodniku opinii całkiem na poważnie w „okładkowym” materiale próbuje się przemycić tezę, że w Rzeczpospolitej Polskiej katolik nie może być ministrem. Kierowanie się dogmatami, to nie wymysł Opus Dei w stosunku do własnych członków, lecz wymóg Kościoła Katolickiego w stosunku do wszystkich wiernych.

Konstytucja RP w art. 32 zakazuje dyskryminacji w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny. Artykuł ten zapewnia także wszystkim równość wobec prawa i prawo do równego traktowania przez władze publiczne. Art. 53 tejże Konstytucji zapewnia wolność sumienia i religii, natomiast zgodnie z jej art. 25 ust. 2 władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym. W preambule do ustawy zasadniczej z 1997 r. wyraźnie wezwano wszystkich, którzy dla dobra Trzeciej Rzeczypospolitej będą ją stosowali, aby czynili to, dbając o zachowanie przyrodzonej godności człowieka, jego prawa do wolności i obowiązku solidarności z innymi, a poszanowanie tych zasad mieli za niewzruszoną podstawę Rzeczypospolitej Polskiej.

Z zestawienia norm konstytucyjnych z kierunkiem debaty publicznej wyrażanej m.in. przez powołany na wstępie tygodnik opinii – normy konstytucyjne nie mają znaczenia, gdy chronią tradycyjnych wartości, a nie „dyskryminowanych” agresywnych mniejszości. Na szczeblu Unii Europejskiej już doszło do tego, że odrzucono kandydaturę zgłoszoną przez Włochy tylko dlatego, że kandydat był katolikiem znającym dogmaty Kościoła, do którego należy oraz gotowym do kierowania się nimi. Rozumiem, że autorom powołanego na wstępie tekstu marzy się rozszerzenie tego precedensu na całą Unię Europejską, a przynajmniej na Polskę.

Tego typu działania są w oczywistej sprzeczności z podstawowymi gwarancjami zawartymi w Konstytucji, ale tak naprawdę trzeba je postrzegać jako próby delegitymizacji całej Konstytucji z 1997 r. A warto sięgnąć jeszcze raz do jej preambuły i przypomnieć fundamenty, na których została ona oparta: „W trosce o byt i przyszłość naszej Ojczyzny, odzyskawszy w 1989 roku możliwość suwerennego i demokratycznego stanowienia o Jej losie, my, Naród Polski - wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł, równi w prawach i w powinnościach wobec dobra wspólnego - Polski, wdzięczni naszym przodkom za ich pracę, za walkę o niepodległość okupioną ogromnymi ofiarami, za kulturę zakorzenioną w chrześcijańskim dziedzictwie Narodu i ogólnoludzkich wartościach, nawiązując do najlepszych tradycji Pierwszej i Drugiej Rzeczypospolitej, zobowiązani, by przekazać przyszłym pokoleniom wszystko, co cenne z ponad tysiącletniego dorobku, złączeni więzami wspólnoty z naszymi rodakami rozsianymi po świecie, świadomi potrzeby współpracy ze wszystkimi krajami dla dobra Rodziny Ludzkiej, pomni gorzkich doświadczeń z czasów, gdy podstawowe wolności i prawa człowieka były w naszej Ojczyźnie łamane,  pragnąc na zawsze zagwarantować prawa obywatelskie, a działaniu instytucji publicznych zapewnić rzetelność i sprawność, w poczuciu odpowiedzialności przed Bogiem lub przed własnym sumieniem, ustanawiamy Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej jako prawa podstawowe dla państwa oparte na poszanowaniu wolności i sprawiedliwości, współdziałaniu władz, dialogu społecznym oraz na zasadzie pomocniczości umacniającej uprawnienia obywateli i ich wspólnot.” Nie bez powodu fundament ten opiera się m.in. na chrześcijańskim dziedzictwie Narodu.

Nie ma zatem wątpliwości, że katolik może być ministrem rządu RP, wręcz trzeba podkreślić, że nawet osoby nie będące katolikami zajmujące funkcje publiczne (bo Konstytucja RP także im gwarantuje prawo do ich pełnienia) w świetle Konstytucji RP powinny wypełniając te funkcje brać pod uwagę m.in. chrześcijańskie dziedzictwo Narodu.

Paweł Pelc

Autor bloga

pelc pawel

Paweł Pelc

Radca prawny, Kancelaria Radcy Prawnego Pawła Pelca, wiceprezes Agencji Ratingu Społecznego

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook