Jedynie prawda jest ciekawa

Złoto i okolice

14.02.2014

Wszyscy ludzie są równi, ale przyjemniej, gdy nasi są równiejsi

Z sukcesu Kamila Stocha i Justyny Kowalczyk cieszę się ogromnie. Ale trochę muszę pozrzędzić.

Co do uciechy: wprawdzie wszyscy ludzie są równi, ale przyjemniej, gdy nasi są równiejsi. Zwłaszcza na olimpiadzie. Zwłaszcza w starej, klasycznej i prestiżowej konkurencji. Zwłaszcza przy tak licznych i silnych rywalach. Zwłaszcza wreszcie, gdy radość ma kolor złota.

Co do wątpliwości: nie jestem lekarzem, ale przypuszczam, że bieg z “wielowarstwowym pęknięciem kości stopy” szkodzi stopie, a w konsekwencji zdrowiu. Nie bardzo rozumiem też, czym różnią się – co do istoty – zastrzyki znieczulające od zastrzyków dopingujących. W sumie: niezbyt podoba mi się AŻ TAK ekstremalne uprawianie sportu.

Młodych ludzi warto poinformować (nie: “przypomnieć”, bo tego nie pamiętają również ich rodzice!), że jeszcze kilka olimpiad temu sport dzielił się na amatorski i zawodowy. Kryteria były proste: amator za uprawianie sportu nie brał ani grosza, zawodowiec zaś odwrotnie. Choć to wydaje się dziś zupełnie niemożliwe – profesjonalistom nie wolno było brać udziału w olimpiadach! Kto nie wierzy, niech spyta własnych dziadków, oby żyli wiecznie.

Stały postęp (jeśli to jest postęp...) metod treningowych sprawił, że dzisiejszy statystyczny zawodnik ma płuca jak miechy, mięśnie ze zbrojonego betonu, ścięgna ze stalowej gumy, a kości wzmocnione grafenem. Przypuszczam, że obiektywne testy fizycznej wydolności (centymetr, gram sekunda) wykazałyby sporą siłowo-wytrzymałościową przewagę pani Justyny i pana Kamila nad każdym z osobna olimpijczykiem archaicznego XX wieku! W tym celu trzeba jednak ćwiczyć latami, przez sześć dni w tygodniu i ustawowe osiem godzin dziennie. Z przekąsem zauważę, że związki zawodowe sportowców jakoś nie strajkują w walce o wolne soboty...

A i tak zdarzają się niezwykłe precedensy. Oto, w konkurencji alpejskiej zwanej zjazdem. dwie damy pędzące z prędkością 100 km/h osiągnęły na mecie - pierwszy raz w historii zimowych igrzysk – identyczny rezultat. I to z dokładnością do jednej setnej sekundy, co na dystansie dwóch zjazdowych kilometrów oznacza różnice centymetrowe! Szczęściem MKOL miał pod ręką trochę rezerwowego złota, więc na najwyższym podium mogły stanąć obie panie.

Na koniec mam dla Państwa dwie dobre wiadomości. Po pierwsze, przed nami jeszcze cała połowa tego niezwykle pięknego i pasjonującego olimpijskiego widowiska. Po drugie: w sobotę na dużej skoczni Kamil Stoch znów zdobył złoty medal dla Polski. W każdym razie tak mi się dziś śniło : -)

Stanisław Remuszko

Autor bloga

remuszko

Stanisław Remuszko

dziennikarz, autor książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". „...jako naoczny świadek wydarzeń napisałem wysoce krytyczną, dokumentalno-publicystyczną książkę o Agorze, "Gazecie Wyborczej", Michniku i okolicach, w której wielokrotnie i expressis verbis oskarżyłem to towarzystwo nie o jakieś duperele, lecz o konkretne czyny obrzydliwe moralnie…”

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook