Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Wspomnienia Rudego

12.10.2015

Przepraszam, ale od razu muszę rzec, iż czyta się je jak kryminał!

Jako dawny fizyk odnotuję, że książka ma wymiary 162x232 milimetry i waży 397 gramów, a jako dziennikarz – że liczy 247 stron, zawiera dziesiątki (setki?) zdjęć, i opisuje niezwykłe życiowe przygody katolickiego kapłana księdza infułata Jana Sikorskiego. TEGO Sikorskiego!

Książka ma numer ISBN i jest bezcenna w sensie dosłownym, bo nie ma ceny i kupić jej nie można (pytałem w księgarniach). Przypuszczam, że Autor wydał ją w marnym nakładzie z własnej emeryckiej kieszeni. Gdybym był krezusem Michnikiem, zgłosiłbym ją do prywatnej Nagrody Nike. Takiej osobistej panoramy dziejów PRL (uzupełnionych łatwizną ostatniego ćwierćwiecza) nikt dotąd nie namalował i już chyba nie namaluje.

Przepis jest prosty: wziąć kleryka Jamesa Bonda, pomieszać z wikariuszem Hansem Klossem, przyodziać w sutanny ojca duchownego w warszawskim seminarium, proboszcza u św. Józefa i naczelnego kapelana więziennictwa RP, po czym już tylko nagrać na żywca, jak leci, te niesamowite, gęsto ilustrowane fotografiami relacje „naocznego świadka” – od lat II wojny światowej do czasów stanu wojennego, i później, już w wolnej Polsce...

Skromny tytuł „Wspomnienia księdza Jana” nie oddaje urody i bogactwa tych gawęd, napisanych zrozumiale i klarownie, „literackim językiem powszednim” pełnym anegdot, żartów i kontekstowej ironii. Przede wszystkim zaś wprost wierzyć się nie chce, że aż tyle mogło zdarzyć się jednemu człowiekowi, który przecież nie był biskupem, politykiem albo generałem czyli tzw. osobą publiczną. Był za to ksiądz Jan na co dzień bardzo potrzebny rzeszom innych ludzi, zresztą z bardzo różnych środowisk. Często ocierał się o Historię, czemu w książce daje dokumentalne świadectwa. Wiara i patriotyzm są w tych opowieściach wszechobecne, ale nie jako kazania czy bogobojne sentencje, lecz wyłącznie poprzez konkretne przykłady praktycznych zachowań i postaw. Nic tak nie uczy, jak sytuacje z życia wzięte...

W czarnym roku 1953 kleryk-nastolatek Bond-Sikorski wpadł na pomysł, by w tajemnicy (pieszo, lasami) dotrzeć do internowanego w Komańczy księdza prymasa Stefana Wyszyńskiego – i zrobił to! Czterdzieści lat później dostojny seminaryjny ojciec duchowny Kloss-Sikorski przemycał z Białołęki grypsy internowanych, a po zamordowaniu księdza Popiełuszki – organizował i odprawiał słynne msze za Ojczyznę w żoliborskiej parafii św. Stanisława. Nie przytoczę tutaj innych historii, ale wznoszę oczy ku św. Augustynowi (patron wydawców), by unikatowe „Wspomnienia księdza Jana” znalazły się na normalnym księgarskim rynku :-)

Stanisław Remuszko

*Miałem to szczęście, że moimi księżmi-prefektami w warszawskiej parafii św. Michała byli ksiądz Jerzy Chowańczak (dziś ś. p.) oraz ksiądz Jan Sikorski – dla ówczesnego koloru włosów nazywany przez wychowanków „Rudym” (dziś siwy jak gołąbek; 12 listopada 2015 kończy osiemdziesiąt lat).

„Wspomnienia księdza Jana”, opracowanie i redakcja Ewa Jędrzejowska, Warszawa 2015

Autor bloga

remuszko

Stanisław Remuszko

dziennikarz, autor książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". „...jako naoczny świadek wydarzeń napisałem wysoce krytyczną, dokumentalno-publicystyczną książkę o Agorze, "Gazecie Wyborczej", Michniku i okolicach, w której wielokrotnie i expressis verbis oskarżyłem to towarzystwo nie o jakieś duperele, lecz o konkretne czyny obrzydliwe moralnie…”

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook